"Biblioteczka Montessori. Geografia" - Marie Eschenbrenner i Sabine Hofmann

Biblioteczka Montessori to jedna z najbardziej cenionych i popularnych wśród dzieci serii.
Uwielbiają ją rodzice i uwielbiają ją młodzi uczniowie, bo w nienachalny i odpowiedni sposób przekazuje dużą dawkę wiedzy. Serię tę tworzą nauczycielki z Paryża - Sabine Hofmann i Marie Eschenbrenner, a za ilustracje odpowiada Emmanuelle Tchoukriel. Każda z tych trzech autorek włożyła w tę, a także w pozostałe części całe swoje serce. Uwierzcie mi, że to widać. Do tej pory w biblioteczce ukazały się między innymi następujące tytuły - "Czas", "Astronomia", "Ciało człowieka", "Ogród", "Ptaki Europy", Przyroda". Jeśli wygooglujecie sobie te pozycje, zauważycie, że autorzy książek się zmieniają, cała seria wbrew pozorom nie jest stworzona przez tych samych autorów, co moim zdaniem jest dość istotne. Dlaczego? Dlatego, że uważam, iż nie ma człowieka, który znałby się na wszystkim, dzięki świetnemu doborowi specjalistów, mamy pewność, że każda z książek została w pełni dopracowana, dopięta na ostatni guzik i stworzona z sercem, zaangażowaniem i pasją!


Geografia nie jest moją mocną stroną. Szczerze nienawidziłam tego przedmiotu w gimnazjum, a w liceum ta nienawiść jeszcze bardziej się pogłębiła. Być może nie miałam szczęścia, co do wykładających ten przedmiot nauczycieli, nie trafiały do mnie ich wyjaśnienia, sposób przekazywania wiedzy. W domu orientowałam się, że zostałam z kilkunastoma stronami podręcznika, w najlepszym razie oczywiście, których nie mogę się żadnym sposobem nauczyć, skojarzyć, utrwalić. W grę nie wchodziło nic innego jak kilkugodzinna nauka na pamięć najprostszych pozornie pojęć. Oczywiście to wszystko było na zasadzie zakuć, zdać, zapomnieć... Na szczęście zdarzały się także tematy, które mnie czymś zainteresowały i wtedy mogłam zapunktować, bo jak wiadomo, jeśli coś na zaintryguje, to staramy się w pełni wyczerpać temat. Tak naprawdę największy koszmar był wtedy, gdy trzeba było nauczyć się na pamięć mapki. Przysięgam, to był dramat... Nigdy nie udało mi się zapamiętać w pełni całej mapki, czy to danego państwa, czy rzek, bądź jezior. Może to trochę śmieszne, ale koniecznie chciałam mieć tę część, bo liczyłam, że jeszcze sama się czegoś nauczę!


Nie myliłam się, choć książka przeznaczona jest dzieciom 6-12, co swoją drogą nie stawia mnie w dobrym świetle, to zapewniam, że nawet dorośli nie będą się nudzić. Wiedza dosłownie wylewa się ze stron, ale kilkuletni czytelnik może nie być tego nawet do końca świadomy, bo mamy tutaj piękne ilustracje, utrzymane w łagodnej, pastelowej kolorystyce i czcionkę, która przykuwa wzrok.
Dużą zaletą jest dołączona do książki mapa świata o wymiarach 80x53cm, więc naprawdę spora. Ta mapa jest przegenialna, daję słowo. Oboje z mężem przepadliśmy, pokazując sobie nawzajem co chwilę kolejne miejsca, o których istnieniu zapomnieliśmy, nie wiedzieliśmy albo, w które chcielibyśmy się udać. Postanowiłam, że już niedługo w pokoju mojej córki całą ścianę ozdobi piękna, równie kolorowa, jak ta, mapa świata. Marzę o tym, by przed snem pokazywać jej palcem na mapie różne wyspy, morza, oceany, a jeszcze bardziej marzę o tym, by któregoś dnia z zamkniętymi oczami, ona pokazywała mi państwa, których położenia się nauczyła...

Dość już o tej mapie, czas zagłębić się dalej! Na samym początku czeka na nas objaśnienie, zarówno treści, która kryje się dalej, jak i korzyści gwarantowanych z zaznajomienia się z książką. Swoją przygodę zaczynamy od Europy, najpierw uczymy się państw, później ich stolic, a następnie flag. Kolejna jest Afryka i znów ten sam schemat. Dalej mamy Azję, Amerykę Północną, Amerykę Południową, Australię i Oceanię. Na końcu pięknie omówione są też Arktyka i Antarktyda. Wszystko oczywiście w pięknych, zachęcających kolorach, bardzo przejrzyście i ze smakiem. Dziecko uzupełnia nazwy państw, stolice i flagi naklejkami, które znajdują się na końcu książki.
Kiedy pierwszy raz przeglądałam na szybko tę książkę, szukałam, gdzie zamieszczono informację, z których dziecko dowie się i nauczy tych wszystkich wysp i tak dalej, nie znalazłam, a wiecie dlaczego? Ponieważ autorzy do tych właśnie celów dołączyli nam dużą, kolorową mapę. To z mapy dziecko ma podpatrzeć nazwy, ma przede wszystkim nauczyć się z niej korzystać! Genialna myśl! Jeśli chodzi o flagi, to każda z nich jest podpisana, a w kolejności wykonywania ćwiczeń są one na końcu, więc dziecko zdąży już sobie w miarę utrwalić państwa i miejsca, w jakich te się znajdują.


Biblioteczką Montessori jestem zachwycona, a to moja pierwsza pozycja z serii. Autorzy zrobili na mnie ogromne wrażenie, na próżno szukać tu jakichś minusów, po prostu ich nie ma. Świetnie dopracowany pomysł, ta książka pomoże dzieciom w nauce, sądzę nawet, że zafascynuje je i zachęci do poznawania świata. Śmiało stwierdzę też, że również my - rodzice wyciągniemy sporo nauki, ja zwłaszcza! Jako podsumowanie dodam jeszcze, że geografia nie jest mi już taka straszna!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz pięknie dziękuję Wydawnictwu Egmont



Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz