"Ian, Twój osobisty trener podrywu" - Rachel Van Dyken

Są takie książki, które odstraszają nas samym tytułem, to jest jedna z nich i zastanawiam się, dlaczego znów moja ciekawość zwyciężyła walkę z rozumem... Bałam się zacząć czytanie i słusznie! Jak już się domyślacie to nie będzie kipiąca lukrem recenzja, zresztą niezbyt często zdarza mi się
takie pisać... To nie będzie też wylewający się z każdego akapitu hejt, bo całe szczęście nie jestem aż tak tą pozycją zbulwersowana. Z pewnością będzie to opinia obiektywna, bo tylko takie staram się pisać.

Lubię romanse, jeszcze bardziej lubię takie, które delikatnie i subtelnie trącają erotyką. Od czasu do czasu lubię typowe erotyki albo powieści obyczajowe. Do jakiej kategorii przypisać tę książkę, nie mam zielonego pojęcia... Od pierwszych stron byłam niepewna, z każdą kolejną łapałam się już za głowę licząc, że jakimś cudem dalej będzie lepiej... Zacznijmy może od początku. Opowiem Wam o bohaterach.

Pierwszym z nich jest tytułowy Ian Hunter, pewny siebie, przystojny, nieco arogancki i bezczelny student, któremu oczywiście kobiety same wskakują do łóżka. Ian razem z najlepszym kumplem Lexem założył spółkę Skrzydłowi, która ma służyć potrzebującym porad na tle randkowym dziewczynom... Kiedy zgłasza się klientka, Ian umawia się z nią na pseudo randki, najczęściej w otoczeniu, w którym zazwyczaj bywa jej wymarzony chłopak, w miarę potrzeby zmienia jej styl, fryzurę i wszystkie inne według niego, wymagające poprawy rzeczy. Gdy wymaga tego sytuacja Skrzydłowi dotykają też swoje klientki, całują się z nimi, obejmują, ale nigdy nie wolno im z nimi sypiać, a przede wszystkim się zakochać...

Najlepsza przyjaciółka Iana - Gabi często gości go w swoim mieszkaniu, często przygotowuje mu posiłki, zaprasza na porządny obiad, traktuje go jak brata, oboje czują się w swoim towarzystwie bardzo swobodnie. To dlatego Ian po prysznicu w mieszkaniu Gabi, śmiało wchodzi do jej pokoju w samym ręczniku i bez skrępowania myszkuje po jej rzeczach. Problem wynika wtedy, gdy okazuje się, że pokój od pewnego czasu zajmuje jej współlokatorka - Blake i absolutnie nie podoba jej się spacerujący w samym ręczniku Ian, przeglądający jej rzeczy... Blake jest atrakcyjna, ale w nieoczywisty sposób. Swoje wysportowane i wysokie ciało chowa pod luźnymi dresami, a włosy i twarz zakrywa ogromnym kapturem. Na pierwszy rzut oka ciężko stwierdzić, czy to kobieta, czy mężczyzna. Zupełnie inaczej zaczyna postrzegać ją Ian, gdy dziewczyna nieświadoma do kogo się zwraca - prosi o pomoc Skrzydłowych... Hunter ma jej pomóc, sprawić, że mężczyzna, którym od dłuższego czasu się interesuje, zacznie spostrzegać ją jako kobietę, nie jako kumpla. Okazuje się, że już po kilku wskazówkach Blake z brzydkiego kaczątka wyrasta na pięknego łabędzie, a Ian nie ma ochoty jej nikomu oddawać...

Być może jest to w jakiś sposób wyróżniający się pomysł na książkę, nie przypominam sobie, bym czytała już o studentach zakładających poradnię dla kobiet, ale potencjał stracił bardzo szybko. Nie polubiłam Huntera, typowy samiec alfa, któremu wydaje się, że jest mokrym snem wszystkich kobiet na tej planecie. Era napakowanych, dobrze wyposażonych i bezczelnych męskich postaci już minęła, czas na coś nowego...
Blake także nie przypadła mi do gustu. Od pierwszych kart szorstka, nie łasa na komplementy, pewna siebie, a jednak zgłasza się po pomoc do studenckiego trenera podrywu. Nonsens... Nie wydaje mi się, żeby kobieta tego typu szukała wśród studentów pomocy w usidleniu wymarzonego chłopaka...

Dialogi irytują, są zazwyczaj po prostu bzdurne, hitem są opisy "randek" Iana, jego teorie, zasady, jakie sobie wymyślił, porady... Śmiech na sali, traktuje kobiety bardzo przedmiotowo, komentuje nawet samochody, jakimi jeżdżą, podsumowuje ich charaktery, nabijając się z nich. Profesjonalizm na maxa. Na plus jest tu pierwszoosobowa narracja, łatwiej się dzięki niej czyta, nie sądzę, że dałabym radę przebrnąć, gdyby napisano tę książkę w trzeciej osobie.

Ocena: 4/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Nie ciągnie mnie do tej książki. Ma sporo pozytywnych recenzji, które mnie nie przekonują. Omijam z daleka konkursy oferujące zdobycie tej powieści /a chętnych jest b.dużo/. Dzięki za szczerą wypowiedź. Jest tyle innych, ciekawych książek, które chciałabym mieć i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń