"Nakarm swój mózg" - Delia McCabe

Na co dzień mam styczność z dużą grupą ludzi, zazwyczaj z każdym wymieniam kilka uprzejmości, obserwuje to, jak bardzo się różnimy, ale widzę też, że jest coś, co bardzo nas wszystkich łączy!
Wiecie co to jest? Myślę, że tak! Zdrowie moi mili, każdemu dziś coś dolega! Nie jest to zależne od wieku, bo bolące stawy, kręgosłup, głowa, chore biodra, oczy i inne, nie są już tylko dolegliwościami ludzi starszych. Sądzę, że dla wielu z Was nie będzie też zaskoczeniem, że ogromny wpływ na nasze samopoczucie ma to, czym się żywimy. Pozycja "Nakarm swój mózg" prócz ogromnej ilości przepisów, skupia się na początku już, na pochodzeniu naszych dolegliwości. Zanim zagłębicie się w książkę, zatrzymajcie się na 7 krokach do lepszego życia. Przed dużą dawką przepisów czekają na nas szczegółowe informacje dotyczące tego, jak zacząć zdrowiej żyć, jak robić zakupy, jakie produkty wybierać, jak je przechowywać. Niezwykle przydatny przelicznik kuchennych wag i miar, informacja o czasie gotowania warzyw strączkowych i coś jeszcze, co bardzo mi się spodobało! Zapasy, czyli krótki spis, z którego dowiecie się, co zawsze warto mieć pod ręką!

Kiedy już zapoznacie się ze wstępem, a naprawdę warto, choć wiem, że często tego nie robimy, to nadchodzi czas na przepisy! Na pierwszy ogień masło orzechowe, a w zasadzie masła, bo mamy aż cztery różne propozycje. Masło orzechowe, to coś, co bardzo lubią nie tylko dzieci, ale też dorośli. Z doświadczenia jednak wiem, że ciężko jest kupić takie bez dodatków, bez konserwantów i ulepszaczy. Najprościej i najzdrowiej jest zrobić je samemu, ale do tego potrzeba dobrego przepisu!
Pierwszym, większym rozdziałem są śniadania. To do nich rozpoczynamy swój dzień, jednocześnie jest to też najważniejszy posiłek, który powinien być syty i wartościowy.

Delia McCabe na śniadanie proponuje nam na przykład samodzielnie przygotowaną granolę, placuszki bananowe, czy płatki na ciepło. Pomiędzy przepisami możemy poczytać o kolorach jedzenia, czy o owocowych sałatkach.
Po śniadaniach czas na napoje i koktajle. Mój faworyt to mleczny koktajl z rozpuszczonych lodów. Później są sosy, dressingi, przyprawy. W tym rozdziale znajdziecie receptę na majonez, hummus z fasoli i migdałów, czy mieszankę przypraw do warzywnych dań curry. Oczywiście zdrową!
Sałatki, to kolejny ciekawy dział, zwłaszcza że już na wstępie skupiamy się na podstawowym składniku wielu sałatek - na sałacie. Nie obawiajcie się jednak, autorka przygotowała też przepisy bez sałaty, na przykład sałatkę makaronową z majonezem - moją największą zmorą. Moim faworytem z kolei jest sałatka z pieczonego kalafiora i koperku! Kocham kalafior a połączenie z selerem, koperkiem, jarmużem i cebulką jest wyborne! Musicie spróbować.

Kolejny dział to moja wielka miłość, czyli zupy! Niestety mojej miłości nie podzielają córka i mąż, więc zupa pojawia się przynajmniej raz w tygodniu i to taka, żeby oboje ją ze smakiem zjedli. A musicie wiedzieć, że niewiele takich jest... Przyznać muszę, że zupy z przepisów w naszym domu się raczej nie sprawdzą, ale z chęcią wypróbuje je na sobie i mamie!

Dania główne moi mili! Nareszcie to, co tygryski lubią najbardziej! Tajski gulasz, burgery z orzechów, pieczone falafele, makaron z burakiem, frytki z batatów i inne. Jeśli są tu wegetygryski to z pewnością się uraczą. Nie mamy w przepisach mięsa, zapewne dlatego, że ciężko jest znaleźć dobre i z pewnego źródła, jednak faktem jest, że na żaden z obiadów z tych przepisów moja rodzina, by się raczej nie skusiła. Przykro mi to pisać, ale rozdział, który powinien być najmocniejszą stroną tej książki, bardzo mnie zawiódł, ale do tego wrócę później.

Na koniec desery i smakołyki. Ciasto z orzechów pekan, biała czekolada, lody, sos czekoladowy, karmelowy popkorn. To chyba najlepszy rozdział z całej książki, dużo tu ciekawych deserów, które na dobrą sprawę jemy codziennie, tylko w niezdrowej formie. Myślę, że takie słodkości dziecko zje i nie nabierze podejrzeń, co do produktów, które są w środku. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku zup i dań głównych. Zup spróbuję, bo lubię większość, mimo że na obiad przygotować już nie mogę, ale dania główne to nieporozumienie. Zdrowe odżywanie się nie powinno chyba przybrać postaci terroru warzywno - nasionowego. A troszkę tak to wygląda. Liczyłam na namiastkę normalności, wiecie, zwyczajne posiłki, ale w zdrowszej formie. Jakieś zamienniki, dodatki... Przeliczyłam się.

Warto mieć tę książkę, można się dowiedzieć naprawdę wielu, znaczących rzeczy. Znajdziecie tu także liczne wskazówki, kilka kuchennych trików. Przepisy na śniadania, sałatki i koktajle są obłędne! Tak naprawdę, to, jak odbierzecie tę książkę, zależy od tego, czego od niej oczekujecie! Ja znalazłam plusy i minusy, ale mimo wszystko cieszę się, że ją mam.

Ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal



Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Moim stawom zdecydowanie by się ta pozycja przydała ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tych burgerów z orzechami z chęcią bym przetestowała:)

    OdpowiedzUsuń