"Nawiedzenia, Historie prawdziwe" - Ed i Lorraine Warren, Robert David Chase

Nie wiem, czy ktokolwiek jest równie pokręcony i szalony jak ja... Od kiedy ta książka do mnie dotarła, zastanawiałam się już miliony razy, dlaczego fascynuje mnie to, czego się przeraźliwie boję!? Jestem nienormalna, otwarcie się do tego przyznaję, a dlaczego, zaraz Wam opowiem...

Zacznijmy może od początku, samego początku! Kiedy byłam mała mój niewiele ode mnie starszy wujek uwielbiał robić sobie ze mnie żarty. Żarty najczęściej polegały na opowiadaniu mi jakichś niestworzonych, strasznych historii, od której włosy mi się jeżyły na karku, no i oczywiście te żarty bawiły tylko jego... Od tamtego momentu rosłam na coraz większego tchórza. Wystarczyło, by ktoś spojrzał na jakikolwiek obiekt znajdujący się za mną, a ja już bałam się, że ktoś za mną stoi. Pukanie do drzwi podczas wieczornej kąpieli, skutkowało palpitacjami serca, a o skorzystaniu z toalety w środku nocy nie było mowy, wolałam wstrzymywać do rana... W sytuacjach bardzo kryzysowych budziłam moją mamę, która zapalała wszystkie możliwe światła po drodze do łazienki i gasiła je za mną, gdy wracałam już do łóżka... Strasznie strachliwe dziecko, wyrosło na równie strachliwą kobietę!

Kiedy wzięłam w ręce tę książkę, byłam naprawdę szczerze uradowana, świetna tematyka, a do tego Ed i Lorraine Warren, czyli najbardziej znane na świecie małżeństwo badaczy zjawisk paranormalnych. Miałam tylko przejrzeć książkę i wrócić do niej w swoim czasie, ale takie tam delikatne wertowanie mi nie wyszło i zaczęłam "łykać" jedną stronę po drugiej...
Czytanie zaczęłam od historii cmentarza Union, kilka opowieści ludzi, tak zwyczajnych, jak każde z nas, które coraz bardziej mnie intrygowały. Dziwne pojawiające się znikąd postacie, nagła zmiana temperatury, charakterystyczne zapachy i głosy... Przejezdni, zwłaszcza nocną porą, mieli przedziwne przygody... Nagły pasażer, stojąca na drodze kobieta, awaria samochodu i niepokojące znaki... Każda opowieść mrozi krew i jednocześnie nie sprawia wrażenia nieautentycznej. Każde zdarzenie i działania sił paranormalnych tłumaczą nam Warrenowie. Im dłużej nad tym rozmyślam, tym bardziej sama siebie rozumiem, naprawdę ciężko było odłożyć tę książkę!

Mimo wszystko pożałowałam tego, że nie zamknęłam tej publikacji w porę i to bardzo szybko. Kiedy następnego dnia wychodziłam do pracy, dodam tylko, że było to kilka minut po 5 rano, musiały mi się oczywiście przypomnieć wszystkie te straszne historie... Nie ułatwiał mi tej kilkunastominutowej drogi fakt, że nie mijało mnie niemal żadne auto. Przysięgam, że byłam na siebie wściekła! Co chwilę spoglądałam w lusterko wsteczne, czy na tylnej kanapie nikt się nie pojawił, modliłam się też, by żadna zjawa nie stanęła mi przed autem... Coś strasznego... Jeśli jesteście takimi tchórzami jak ja, nie polecam!

Tak naprawdę tego pierwszego popołudnia, kiedy to miałam wyłącznie szybko przewertować książkę, miałam pecha. W publikacji bez trudu znajdziecie także dowody na to, że duchy nie są wyłącznie złe. Niekiedy dają sygnały, które mają naprowadzić konkretną osobę na jakiś trop, czy w dane miejsce. Po tej lekturze wnioskuje, że duchy dzielą się na dobre i złe, na te, które nie chcą nam zaszkodzić i na te, które napędza żądza krwi, zemsty, walki? Inaczej sprawy mają się wtedy, gdy w grę wchodzi opętanie. Demony potrafią całkowicie zawładnąć człowiekiem, przejąć kontrolę nad jego ciałem i umysłem, nakłaniać do robienia złych rzeczy, a nawet do morderstwa...
Pewne jest to, że zjawiska paranormalne to fakt, nie bujda. Nigdy w to nie wątpcie, ja uważam, że ktoś, kto twierdzi, że duchów, czy sił nadprzyrodzonych nie ma, jest bardzo odważny... Oby nigdy nie przekonał się na własnej skórze, jak bardzo się mylił...

Ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Replika



Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Lubię takie książki. Oczywiście, że te zjawiska mają miejsce Nie są fikcja.

    OdpowiedzUsuń