"Niezbity dowód" - Peter James

 Lubicie książki pełne zagadek, przygód i tajemnic? Takie, w których znajdziemy wiele rozważań natury egzystencjalnej, filozoficznej i oczywiście religijnej? Mam na myśli książki typu "Kod da Vinci" (ewentualnie film z Tomem Hanksem) Dana Browna, czy "Szyfr Szekspira" Jennifer Lee Carrell. Nie są to przede wszystkim twory banalne i wymagają od czytelnika (bądź widza) ścisłej uwagi i dużej wyobraźni. Takie książki niekoniecznie są bardzo znane, z jednej strony dlatego, że nie są łatwe w odbiorze, a z drugiej dlatego, iż łatwiej sprzedaje się zwykła obyczajówka, niż czasochłonne i obligujące dzieło. Autorem takiej (a raczej "takich") powieści jest Peter James, tworzący ją na przestrzeni wielu lat, by móc szczegółowo i dociekliwie opisać znajdujące się w niej wątki. Czy ten wysiłek się opłacił?

  Na stracie przeczytamy z pozoru oderwaną od fabuły historię pewnego magika. Zagłębiając się dalej w lekturze, uświadamiamy sobie, że wciąż nic nie rozumiemy i nie wiemy, co się dzieje. To jednak normalne. Dopiero z czasem wszystko zaczyna łączyć się w jedną całość, zupełnie jak właściwe puzzle, które początkowo gdzieś się zapodziały. Nie mniej jednak jedną z ważniejszych postaci, jeśli nie najważniejszą jest Ross Hunter. To właśnie on, od kiedy "przeżył" (dosłownie) śmierć swojego brata bliźniaka, odmieni swoje życie, podążając nieznaną mu dotąd ścieżką, a więc śladami Jezusa Chrystusa. Wszystko dzieje się za sprawą szalonego starca, który wyjawia Rossowi jego misję, a ten z lekką dozą niepewności i świadomości wariactwa człowieka, który przekazuje mu tak ważne słowa - decyduje się za wszelką cenę odnaleźć zaginione, być może nieistniejące przedmioty. Ich cena jednak nie będzie liczona w pieniądzach, a więc ucierpią niewinni, a każdy, kto do tej pory wydawał się nic nieznaczącą postacią, nagle okaże się kimś niezwykle istotnym. 

 
  Ta książka
jest zdecydowanie dla tych, którzy lubią dociekać, interesują się rzeczami dotąd niezbadanymi, z pozoru niemożliwymi i niewygodnymi dla społeczeństwa. Czytelnik musi być przygotowany na to, iż nie jest to książka "standardowej" grubości, ale liczy sobie naprawdę wiele stron, a więc jest swoistym grubaskiem, zawierającym masę szczegółów. Jest to prawdziwy rollercoaster wiedzy, to naprawdę inteligentnie napisana książka, ciekawa i przejrzysta. Każdy wątek jest dopieszczony i starannie opracowany, by ustrzec się przed najmniejszym błędem.

 Czy trzymała w napięciu? Niekiedy tak, zwłaszcza w momencie, gdy rozdział się kończył, a akcja dopiero rozwijała i nabierała tempa. Ten zabieg jest bardzo absorbujący i wręcz zmusza czytelnika, który obiecywał sobie, że "to już ostatni rozdział", a jednak podświadomość rozkazuje dowiedzieć się czegoś więcej i nie przerywać. Wszyscy książkoholicy wiedzą, o czym teraz piszę. Ale nie zawsze było tak szalenie ekscytująco. W pewnych momentach książka bardzo się dłużyła, zdarzały się rozdziały napisane na wyrost, dające do myślenia, że raczej zostały napisane bardziej na ilość, niż treść. To było niezwykle nużące, choć nie zmienia to faktu, że to wciąż bardzo dobra pozycja. 

  Język był raczej przystępny dla każdego, bez zbędnego słownictwa,
które mogłoby utrudnić czytanie. Wbrew pozorom to dość lekka książka i ci, których pochłonie fabuła, niestraszna jest liczba stron. Mogę mieć jedynie zarzuty do okładki, która w żadnym stopniu nie ujmuje mnie za serce. Jasne, nie powinniśmy oceniać książki po okładce, ale nie ukrywajmy, że ma ona jednak znaczenie. Ta jest bez wyrazu, nie przedstawia niczego zachęcającego, mimo że jest warta uwagi.

 Czy to jeden z lepszych thrillerów spiskowych ostatnich czasów? Myślę, że tak. Jest naprawdę niezły, z inspirującymi i bardzo odkrywczymi wątkami. Każdy od czasu do czasu powinien sięgnąć po lekturę z wyższej półki, by na maksa włączyć myślenie i zastanowić się nad wieloma frapującymi sprawami. 

Ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Albatros

Paulina M.



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: