"Noc, kiedy umarła" - Jenny Blackhurst

Jenny Blackhurst zaskarbiła sobie tą książką moją dozgonną sympatię i wierność, naprawdę! Kiedy zaczynałam czytać, nie spodziewałam się, że to będzie tak dobra książka! Nie mogłam się oderwać, nieustannie zastanawiałam się, obmyślałam, kombinowałam... Mimo wielkich chęci nie udało mi się przewidzieć zakończenia. Strasznie mnie to cieszy!

Ta powieść jest niesamowita, bardzo złożona, świetnie napisana... Historię opowiada nam Rebecca, wprowadza nas w tajemniczą śmierć, czy raczej zniknięcie swojej przyjaciółki. Kobieta w dzień swojego ślubu rzuciła się z klifu. Nikt nie wie, co właściwie się z nią stało, ciała nie znaleziono, jednak niemożliwe jest, by udało jej się przeżyć. Co w ogóle skłoniło Evie do popełnienia samobójstwa? Przecież była taka szczęśliwa, dopiero co wyszła za mąż, miała piękne mieszkanie, wykonywała pracę, o jakiej zawsze marzyła, nie narzekała na brak pieniędzy... Odpowiedzi na to pytanie najbardziej szuka Richard - jej świeżo upieczony mąż...

Poszukiwania trwają, zarówno z powietrza, jak i z wody. Policjanci przesłuchują wszystkich weselnych gości, szukają świadków. Rebecca z kolei stara się wspierać męża swojej najlepszej przyjaciółki, podsuwa mu gorące posiłki, sprząta, motywuje do wstania z łóżka. Robi wszystko, czego w tej chwili oczekiwałaby od niej Eveline...
Jednocześnie pomiędzy rozdziałami poznajemy historię życia Evie. Choć opowieść Becky poprowadzona jest w narracji pierwszoosobowej, w przypadku Eveline jest to już narracja trzecioosobowa, co sprawia, że autorka nie manipuluje naszymi uczuciami. W pełni pozwala nam wyciągać wnioski, nie nakierowując nas jednocześnie na żywienie wobec danej postaci sympatii, czy antypatii.

Liczne retrospekcje naświetlają nam nieco sytuację, skłaniają do refleksji, wiele kwestii poddają pod naszą wątpliwość. Postać Evie jest szalenie ciekawa, kobieta, która od najmłodszych lat zdolna była do niemal wszystkiego. Wielokrotnie sprzeciwiała się restrykcyjnemu ojcu i uzależnionej od alkoholu i leków matce. Nie akceptowała wywyższania się, wszyscy byli dla niej takimi samymi ludźmi, czego nie mógł pojąć jej ojciec. Eveline z natury była buntownicza, asertywna i empatyczna. Piękna zarówno zewnętrznie i wewnętrznie dziewczyna, która nigdy nie miała w zwyczaju szufladkować ludzi. Nic więc dziwnego, że Becky pokochała ją od pierwszej chwili, w której ją zobaczyła, a nie były to przyjazne okoliczności. Rebecca jest zupełnie inna, nigdy nie otaczała się grupką przyjaciół, czy choćby znajomych. Nie była też specjalnie atrakcyjna, ani bystra. Niczym nie wyróżniała się z tłumu. Po kilku pierwszych spędzonych z Evie godzinach, zaczęła postrzegać życie zupełnie inaczej. A sensem tego życia poniekąd stała się właśnie Eveline i przyjaźń z nią...

Boję się zdradzić Wam zbyt wiele, a strasznie bym chciała... Ta historia jest tak szalenie wciągająca, że mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz, a później kolejny! Od pierwszej strony polubiłam Becky, współczułam jej, kibicowałam, co do Eveline nie byłam przekonana, jednak bardzo szybko zaczęłam ją rozumieć i lubić. Tak samo było z kolejnymi postaciami, jednak moja sympatia i emocje bardzo szybko się zmieniały. Niesamowicie ciekawy jest wątek przyjaźni między kobietami, przyjaźni niemal obsesyjnej dla jednej ze stron. Tak naprawdę nie ma tutaj wątków nudnych, czy zbędnych. Każde słowo jest w pełni przemyślane, dialogi dopracowane, a za sam pomysł biję brawo na stojąco! Gorąco polecam, świetny thriller! Dawno nie czytałam tak dobrej książki! Daję Wam słowo i bardzo chciałabym poznać Wasze opinie!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz pięknie dziękuję Wydawnictwu Albatros

Julia Komorska






    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz