"Plusy i minusy" - Stefan Buijsman

"Książka dla wszystkich, którzy kiedykolwiek bali się matematyki" - krzyczy napis z okładki książki. Pomyślałam sobie, że w takim razie to idealna pozycja dla mnie, bo z matematyką nigdy nie było mi po drodze. Najbardziej znienawidzony przedmiot od czasów podstawówki, a ta nienawiść tylko się pogłębiała przez gimnazjum, aż do liceum, gdzie całki, logarytmy i inne, kompletnie mnie przerastały... Miałam nadzieję, że wewnątrz tej solidnie oprawionej książki, zdobionej chwytliwą i barwną okładką, kryje się ratunek dla mnie - matematycznego nieudacznika. Wyobrażałam sobie, że podane tam będą jakieś "recepty" na szybką naukę, konkretne i krótkie wyjaśnienia łatwych i trudnych działów.

Stefan Buijsman to prawdziwy matematyczny geniusz. W jego przypadku matematyka jest w małym paluszku, dziś ma 24 lata, ale już w wieku 20 lat zyskał tytuł doktora, nieprawdopodobne, czyż nie?
Co ciekawe, nie kochał matematyki od zawsze, sądził, że jest nudna i pewien był, że nie przyda mu się w życiu. Przez tę książkę chce nam udowodnić, że się mylił, a matematyka jest szalenie ciekawa i wszechobecna.

Buijsman pierwszy rozdział swojej książki poświęcił właśnie na to, by pokazać nam, że matematyka nas otacza, jest dosłownie wszędzie. Google, facebook, netflix, budownictwo, prognozy pogody, a nawet polityka - wszędzie ważną, a może i najważniejszą rolę odgrywa matematyka. Przedmioty codziennego użytku byłyby znacznie bardziej złożone, a może nawet nie istniałyby, gdyby nie królowa nauk... Autor wraca też do 2034 roku p.n.e, kiedy to wprowadzone zostały pierwsze rozliczenia. Tam zaczęła się cała matematyczna historia, o której możecie przeczytać. Mam nadzieję, że nie wyjdę na ignorantkę, ale nieszczególnie mnie to zainteresowało...

Liczyłam na konkrety, zamiast tego Buijsman pokazuje nam na przykład jak narysować dwukrotnie większy kwadrat. Hmmm ok ciekawie, ale raczej dla kogoś, kto się tą matematyką pasjonuje, albo chociaż lubi rysunki przestrzenne, czy figury geometryczne. Ja spojrzałam i poleciałam dalej, bo nie było to dla mnie ani intrygujące, ani nie sądzę, by wniosło w moje życie jakieś zmiany...

Czy liczby w ogóle istnieją? Pytanie szok... Przeczytałam je trzy razy i zwątpiłam, jak to? No przecież o tym jest ta książka, prawda? O liczbach, no więc chyba raczej istnieją? Nic nie jest takie, jakie się wydaje, a to sprawia, że w mojej głowie zamiast wszystko się rozwiązywać, wszystko zaczęło się zwyczajnie jeszcze bardziej mieszać...

Autor rozwodzi się nad takimi tematami jak odbicie żółwia w tafli wody, czy duże ilości a nasz mózg. To pierwsze to dla mnie jakaś abstrakcja, żeby nie powiedzieć nonsens, a drugie z kolei znów nie wniosło w moje życie niczego nowego, niczego przydatnego... Oczywiście, że zdaje sobie sprawę z tego, że kropeczki tej samej ilości, ale w różnych wielkościach będą sprawiały optyczne wrażenie, że jest ich więcej, nie widzę tylko powodu, dla jakiego mamy o tym dywagować...

Prócz tematów wymienionych przeze mnie wyżej, możemy poczytać też o twierdzeniu Pitagorasa w wersji sumeryjskiej, czy o cyfrach w historycznym piśmie starożytnego Egiptu... Boję się, że ktoś po tej recenzji stwierdzi, że marudzę i się czepiam, ale ja naprawdę nie mogę znaleźć w tej książce niczego dla siebie... Jestem totalnym antytalenciem matematycznym, chciałam jakichś objaśnień, pomocy w zrozumieniu czegoś, co jest dla mnie niezrozumiałe... Tymczasem dostałam coś, co totalnie mnie przytłoczyło... Książkę polecam, ale ludziom, którzy królową nauk kochają, rozumieją, fascynują się nią... Dla ludzi takich ja, jest zupełnie bezużyteczna, niestety...
Ciężko mi ocenić tę publikację tak, by ocena nie była krzywdząca. Mi się nie spodobała, bo nie znalazłam w środku żadnej pożytecznej i przydatnej mi informacji, jednak wiem, że niektórym z Was podobałaby się bardzo... Proponuję, byście przekonali się na własnej skórze, jeżeli podejrzewacie, że to Wasze klimaty, to zachęcam!

Ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak

Julia Komorska


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz