"Skrzynia ofiarna" - Stewart Martin

Sięgając po "Skrzynię ofiarną" nastawiałam się na lekturę, która wywoła we mnie emocje, zaskoczy. Myślałam, że poczuję lekki powiew grozy. Opis zdecydowanie sugerował, że będzie to powieść pełna tajemnic i napięcia. Niestety trochę się rozczarowałam.

Generalnie przyznać muszę, że pomysł na książkę był oryginalny i intrygujący, jednak samo wykonanie całości rozczarowuje. Cała historia miała ogromny potencjał, zadatki na powieść z nutką grozy, ale niestety, autor dość mocno popsuł wszystko. Mamy tutaj do czynienia z wieloma niespójnymi elementami, a także nieco płytkimi bohaterami. Rozczarował mnie to, ponieważ miałam nadzieję, że spotkam tutaj oryginalne postacie, które będą miały wyraźnie zarysowane charaktery, a jednak są nijakie. Do tego nie grzeszą inteligencją.

"Maszerując tam, Roxburgh zrozumiał, co znaczy strach. Nie zwykłe wzdrygnięcie się na niespodziewany odgłos, ale prawdziwy, pierwotny strach – przeżuwanie rozumu przez pożółkłe zęby instynktu."

Humor, który występuje w książce, nie do końca mi odpowiada, czasami miał być to czarny humor, ale nie wychodzi to autorowi dobrze. Również sam styl autora nie przemawia do mnie. Zabrakło mi w nim lekkości, jakoś nie mogłam się wciągnąć w całą lekturę. Bardzo mocno nudziły mnie opisy życia bohaterów, były monotonne i mdłe.

Plusem i jednocześnie minusem tej powieści są elementy fantastyczne i różnego rodzaju byty, które nieco urozmaicają całość. Chociaż są wykreowane w zabawny sposób np. straszne lalki czy też misie, to jednak przyznać trzeba, że są powiewem świeżości. I to jest jedyny ich plus, bo generalnie zamysł jest komiczny. Jakoś nie przerażają mnie zabawki, które mają chęć mordować dzieci.

"Skrzynia ofiarna" miała być paranormalnym thrillerem, jednak jak dla mnie jest nieco komediową powieścią dla młodzieży. Nie ma tutaj dla mnie nic z thrillera, jakoś nie poczułam napięcia czy nutki grozy. Według mnie krwiożercze zabawki nie wzbudzają emocji. Zauważyłam również, że autor mocno wzorował się na innych książkach czy też filmach i serialach, co niestety jest dość smutne. Ja bardzo doceniam własne pomysły, a jednak tutaj ich nie spotkałam.

Jeśli macie ochotę poznać tę książkę, to sięgnijcie po nią i wyróbcie swoją opinię na jej temat. Dla mnie niestety jest to kiepska powieść, która nie przypadła mi do gustu. Oczekiwałam zdecydowanie więcej.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję: Wydawnictwo Uroboros.
Natalia Zaczkiewicz
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz