‘’Zaginiona wyspa” – Nikola Kucharska, Alojzy Rzepa


Muszę przyznać, że w taj książce oczarowała mnie na pewno okładka. Miałam nadzieję, że zostanę przeniesiona do jakiś naprawdę ciekawych czasów, poznam plemiona, o których nie słyszałam i dowiem się czegoś ciekawego, bo nie ukrywam, że moja wiedza o przeszłości jest raczej skąpa, zwłaszcza o tak odległej. Nawet książki dla najmłodszych mogą nauczyć czegoś dorosłego człowieka i to z pewnością jest fajne, bo rodzic może również zaangażować się w poznawanie treści i spędzić trochę czasu z pociechą.

Przeczytałam całość i muszę przyznać, że to naprawdę dziwna pozycja i być może tylko ja ją tak odbieram. Zawsze staram się być dość krytyczna i podchodzić z dystansem do niektórych treści, więc tym razem było tak samo. Właściwie to… Dziwna historia i jakoś nie do końca ją czuję.

Historia książki jest dość niecodzienna. Z tego co zrozumiałam, autorka była na wyjeździe i znalazła tam dziennik Alojzego Rzepy, w którym zostały opisane tajemnicze plemiona, zamieszkujące tajemniczą wyspę. W zeszycie chyba było sporo zapisków,  bo o tych ludach można poznać dużo informacji. Dziwne? Prawda? Zwłaszcza, że to wszystko nie zostało jakoś dokładnie potwierdzone przez naukowców, chociaż chyba jakieś badania są prowadzone, bo w końcu to dość ciekawe informacje z punktu widzenia antropologów.

Ogólnie książka jest podzielona na jakby dwie części, które się przeplatają, czyli opowiada ona tak jakby dwie historię. Za chwilę omówię obie, ale najpierw o czymś innym. Interesuje mnie antropologia, miałam z nią niewielką styczność i przekonałam się, że plemiona mają swoje tradycje, które są kompletnie oderwane od rzeczywistości, z którą mamy styczność i naprawdę w pewnym momencie zaczęłam wątpić w prawdziwość naukowych tekstów, które zostały napisane przez antropologów. To jednak nauczyło mnie, że świat jest różnorodny, nie wszyscy są na tym samym etapie rozwoju społecznego i jeszcze wielokrotnie zostanę zaskoczona. Jednak wszędzie chyba są granice.

Książka ta zawiera strony w formie komiksu, które opowiadają historię autorki. Jak już wyżej wspomniałam, była ona na wyjeździe, gdzie zwiedziła ciekawe miejsca i też przeżyła sporo przygód. Jest to ciekawe, bo zostało przedstawione w formie mocno humorystycznej, przełamującej inne, poważniejsze treści. Moim jedynym zarzutem jest to, że komiks ten jest… mało czytelny. Patrzyłam na te strony i nie wiedziałam od czego zacząć, do czego przejść później, to czytanie nie było jakoś szczególnie płynne. Dobrze, że chociaż kolorystyka została dość stonowana i nie przytłaczała, jednak ten chaos naprawdę utrudniał mi czytanie tych partii i gdyby cała książka wyglądała w ten sposób, chyba bym nie dała rady przez nią przebrnąć.


Kolejna, druga część, związana jest ściśle z dziennikiem Alojzego Rzepy, bo pojawiają się w niej fragmenty dotyczące przeróżnych plemion, o których nigdy w życiu nie słyszałam. Te fragmenty są na pewno super pod względem technicznym, bo pojawiają się naprawdę szerokie informacje na temat tych wszystkich plemion, doskonale możemy poznać ich zwyczaje, wygląd, tradycje oraz środowisko, w którym żyją. Jednak zaczęłam się zastanawiać czy Alojzy Rzepa naprawdę to wszystko widział. Ludzie z jednym albo trojgiem oczu? Ludzie meduzy? To całkowicie przeczy zdrowemu rozsądkowi i nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że te strony bardziej podobały mi się graficznie, bo nie było tam komiksu, tylko tekst oraz ilustracje obrazujące opisywane rzeczy. Na pewno było to bardziej czytelne i przejrzyste.

Książka ta jest ilustrowana, przyciąga wzrok i bardzo fajnie się na nią patrzy. Z pewnością zadowoli wymagającego czytelnika, bo wnętrze jest dość kolorowe, każda strona przyciąga wzrok i też dzięki tym grafikom bez wątpienia lepiej można się bawić podczas czytania.


Co mam do powiedzenia na temat wartości wewnętrznej czyli samej treści, która w końcu powinna przekazywać jakieś informacje? Sama nie wiem. Na pewno pokazuje czytelnikowi, że świat jest różnorodny, że ludzie mają różne tradycje, że odkryć dokonuje się do dziś. Sam dziennik został napisany w 1889 roku, ale autorka musiała znaleźć go całkiem niedawno. Nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć i nie chcę też za dużo zdradzać, więc chyba pozostaje mi zachęcić, abyście sami spróbowali poznać treść tej pozycji.

,,Zaginiona wyspa” to z pewnością książka ciekawa dla młodej osoby, bo jej niektóre fragmenty są humorystyczne i pokazuje ona równocześnie plemiona, które są naprawdę wyjątkowe. Dla osoby trochę starszej (nawet rodzica) może okazać się ona dość dziwna i specyficzna, a już na pewno wywołująca wiele pytań i refleksji. Do teraz nie wiem, co o niej myśleć.


Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz