"Gałęziste" - Artur Urbanowicz


 Nie tak dawno miałam przyjemność recenzować odświeżoną przez wydawnictwo Vesper wersję książki "Amityville Horror”. Teraz przyszedł czas na polską literaturę grozy. Grozę dziejącą się na terenach naszej pięknej i malowniczej Suwalszczyzny. Artur Urbanowicz w powieści „Gałęziste” poprowadzi nas z nie lada dreszczykiem przez te krainy, porośnięte gęstymi i skrywającymi mroczne tajemnice lasami. Czym więc może nas zaskoczyć autor? Wszyscy znamy takie schematy jak „grupka znajomych” albo „para zakochanych” wyruszająca na odpoczynek i ostatecznie trafiająca do podejrzanego domku. Wydawałoby się, że to tak oklepany temat, ale uwierzcie mi, że dzięki tej książce spacer po lesie nigdy nie będzie już taki sam. Nawet jeśli nie jesteście fanami tegoż gatunku, to warto dać tej lekturze szansę. Dlaczego? Jest ku temu kilka powodów, ale najważniejszym jest jeden – zakończenie!

Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz i… w co do tej pory wierzyłeś.

  Głównymi bohaterami powieści jest tutaj pewna para - Karolina Górska oraz Tomasz Wawrentowicz, którzy swój wyjazd wypoczynkowy planowali już od dawna, a miał on odbudować ich wzajemne relacje. Na odpowiedni czas wybrali sobie okres świąt Wielkanocy. Ona – głęboko wierząca chrześcijanka o dobrym sercu i otwarta na pomoc innym. On zaś twardo myślący i zagorzały ateista, u którego nie występuje takie słowo jak „wierzyć” a jedynie „wiedzieć”. Po dotarciu do celu okazuje się, że osoby, u których zarezerwowali nocleg, całkowicie o nich zapomniały i w ramach rekompensaty oferują im opłacone przez nich mieszkanie u znajomych w Białodębach. Jest to mała wioska pośrodku gęstego lasu, która dla wielu byłaby oazą spokoju. Jednak Karolina i Tomek od samego początku pobytu w tym miejscu odczuwają pewien niepokój. Właścicielami domku jest młoda, urodziwa i zadziwiająco serdeczna Natalia, jej babcia, oraz niedawno zmarły i niepochowany dotąd dziadek.



  „Gałęziste” to doskonały przykład polskiego dzieła, które potrafi wzbudzić wyobraźnię, wciągnąć i jednocześnie (co najważniejsze!) zaskoczyć czytelnika.W przeciwieństwie do wielu innych powieści o tej tematyce, ta cechuje się niezwykłą realnością. Każdy drobny szczegół został dokładnie przemyślany i pod koniec książki wszystko zostaje ze sobą połączone, niczym podczas układania puzzli. Autor przekazuje nam tę historię z perspektywy różnych osób, tak, abyśmy jeszcze dokładniej mogli się wciągnąć w opisywane wydarzenia. Powieść początkowo nie przyciągnęła zbytnio mojej uwagi. Wydawało mi się, że wydarzenia dzieją się zbyt wolno, coś się zaczynało dziać, a później z niejasnych dla mnie przyczyn nagle zapanował spokój. Jednak im dalej w las (dosłownie i w przenośni), tym wszystko zaczynało nabierać sensu, przyspieszać i sprawiać, że trudno mi było od tej książki odejść. Oprócz doskonałego zakończenia, o którym za chwilę, zaskakujące również były wykreowane tu postacie. Wydawałoby się oczywistym, że skoro ktoś bywa szarmancki, serdeczny i zbyt pomocny to zapewne ma złe zamiary. A jednak autorowi udało się zaskakiwać czytelnika. A samo zakończenie naprawdę było godne mistrzów tego gatunku. Kiedy wszystko zdawało się już zakończone, Artur Urbanowicz dał nam ponownie pokaz swojej twórczości i pomysłowości. Jednak tego musicie już się przekonać sami.



  Oprócz przykuwającej oko świetnej okładki, zaprojektowanej przez Dawida Boltysa wydanie książki zostało wzbogacone także o bardzo klimatyczne ilustracje Michała Loranca oraz interesujące posłowie Krzysztofa Grudnika, które serdecznie polecam. Nie miałam przyjemności zapoznania się z wcześniejszym wydaniem, dlatego nie mogę stwierdzić, jak bardzo owa powieść została ulepszona. Niemniej historia ta zachęciła mnie do zapoznania się z pozostałymi dziełami autora. Jestem również wdzięczna wydawnictwu Vesper za ponowne nadanie życia tej książce. W ostatnich latach bardzo ciężko było ją nabyć. Poprzednie wydawnictwo nie planowało wznowienia nadruku i jedyną możliwością był zakup już używanej lektury. Teraz jednak całą tę historię można poznawać na nowo.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Vesper


Paulina M.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz