"Jano i Wito w lesie" - Wiola Wołoszyn, Przemek Liput

Jano i Wito to jeden z wielu naszych "must readów", jak to lubię mówić. Nie wiem do końca dlaczego, bo prócz wielu zalet książeczka ta nie różni się jakoś specjalnie od innych, dobrych bajek tego pokroju. Moja córka bardzo lubi przygody Jano i Wito, choć na moje oko jest już na nie
naprawdę za duża! Książeczka dedykowana jest raczej dzieciom zaczynającym mówić, takim, które dopiero zaczynają składać zdania, albo nawet jeszcze nie. Przyznać jednak trzeba, że ma w sobie coś, co jak magnes przyciąga zainteresowanie naszych malców, zaraz powiem Wam co!

Pierwsza rzecz to świetna oprawa, sztywne kartonowe strony, dość grube i w sporym formacie, co nie jest bez znaczenia! Dziecięca, niewielka rączka nie ma problemu z utrzymaniem książki, solidna oprawa odporna jest na większość potencjalnych uszkodzeń. Gdy maluch ubrudzi którąś ze stron czekoladą, czy jogurtem, bez problemu wilgotną ściereczką usuniemy plamę. Wszystko oczywiście z wyczuciem, no i tak czy siak, pamiętajmy, by od pieluszki uczyć dzieci dbania o książki.

Przejdę w końcu do sedna i opowiem Wam o tym, co najważniejsze w każdej dziecięcej książeczce, czyli o wnętrzu! Wnętrzu kryjącym elementy sensoryczne, bardzo istotne w rozwoju dziecka, ilustracje stworzone przez niezawodnego Przemka Liputa dostosowane są do wzroku małego czytelnika. Co więcej, tekst, którego nie ma zbyt wiele, wspiera rozwój mowy. Ta bajka od A do Z ukierunkowana jest na pomoc w rozwoju naszych dzieci.

Jak sam tytuł mówi, w tej części Jano i Wito wybierają się do lasu, towarzyszyć im będzie babcia. Kobieta postanowiła zabrać chłopców na grzyby, najpierw pokazuje wnukom, jak one wyglądają. Już na pierwszej stronie mali czytelnicy mogą dotknąć wyjątkowej faktury największego grzybka.
Cała trójka wyrusza na poszukiwania i od tego momentu pojawia się bardzo charakterystyczny dla wszystkich książek z serii zabieg. "Czy to grzyby?" Nie, to na przykład babcia. Początkowo ten sposób opisywania przygód braci nie bardzo mi odpowiadał, jednak kiedy zauważyłam, jak reaguje moje dziecko, zupełnie inaczej na to spojrzałam. Czytając, zadawałam małej pytania. Najpierw naśladowałam dźwięki, czyli ku-ku, ku-ku, albo auuuu, później zadawałam pytanie - Czy to grzyby? A Anielka od razu podchwytywała zabawę i ze śmiechem odpowiadała, że nie. To kukułka, czy wilk. Sporo śmiechu wyniknęło z tego czytania, ubawiłyśmy się obie, a największa radość była wtedy, gdy w końcu znalazłyśmy te grzybki.

Tekstu, jak wyżej już wspomniałam jest niewiele i to chyba cały urok tej książki. Jest przedstawiony bardzo schludnie, ilustracje naprawdę piękne, delikatne, tło na wszystkich stronach jest jednolite, białe. Książeczka prezentuje się wspaniale, bohaterów nie da się nie lubić, a prócz tych ludzkich postaci, mamy też zwierzęce. Co za tym idzie, możemy pokazać dziecku także kilka leśnych stworzeń. Jestem zachwycona, jednak dużo ważniejsze jest to, że moja córeczka uwielbia Jano i Wito, mimo że wydawało mi się, że jest już troszkę na tę książkę za duża. Polecam!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Mamania

Julia Komorska





    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz