‘’Kalendarz 2020 Ptaszek Staszek”


Niestety od dłuższego czasu nie jestem na bieżąco z ,,internetami” i nie orientuję się w nowych trendach, memach i postaciach wartych uwagi. Czas mocno mnie ogranicza, mam sporo zajęć, które są zdecydowanie ważniejsze od buszowania po stronach typowo rozrywkowych, nic nie wnoszących do mojego życia. O Ptaszku Staszku nie słyszałam. Dlaczego więc postanowiłam podjąć się recenzji tego kalendarza? Po prostu zaciekawił mnie, a dostęp do internetu mam, więc spokojnie mogłam sprawdzić, z kim mam do czynienia i kto prawdopodobnie będzie mi towarzyszył przez cały rok.

Zwróciłam uwagę na ten kalendarz, bo jest czarny, naprawdę. Uwielbiam ten kolor i po prostu przyciąga mnie do takich rzeczy. Okładka też jest bardzo minimalistyczna i to również mi się spodobało, bo nienawidzę przepychu. Dodatkowo są na niej wypukłe elementy, które także robią sporą robotę.

Trochę szkoda, że kalendarz ten nie ma twardej oprawy… Jest to niewątpliwie wada, ale też to zależy od punktu widzenia. Kalendarz ten ma ponad trzysta stron, więc jest dość ciężki i sztywna okładka dodałaby jeszcze trochę do tej wagi. Jednak kalendarz również w pewnym sensie jest naszą wizytówką (zwłaszcza jeśli wyciągamy go w miejscach publicznych) i obawiam się, że miękka oprawa może się wyginać, zniekształcać i tak dalej. Wydaje mi się również, że czarny kolor będzie się zdzierał, ale pewności nie mam. To wszystko na pewno wyjdzie w praniu podczas użytkowania. Teraz mogę powiedzieć tylko, że mam kalendarz ze sztywną oprawą i jest już lekko sfatygowany, przybrudzony, ale w jednym kawałku i nie wygląda najgorzej, a rok się już kończy.


Największą zaletą tego kalendarza jest ilość miejsca na notowanie. Dla mnie to jest po prostu fantastyczne, bo dużo takich kalendarzy tematycznych często ma mniej miejsca na zapiski w poszczególnych dniach. Tutaj sprawa wygląda tak, że każdy dzień ma własną stronę, poza sobotami i niedzielami, które są połączone. Jestem osobą, która zapisuje WSZYSTKO i potrzeba mi tego miejsca, ale też jestem osobą, która lubi tematyczne kalendarze, a nie takie klasyczne ze sklepu papierniczego.

Kalendarz ten nie jest krzykliwy. W  środku jest jeden kolor – pomarańczowy. Pojawia się głównie na górze strony i to mi się podoba. Na kartkach coś się dzieje, ale całość nie przytłacza, nie odwraca uwagi i nie bije w oczy. To bez wątpienia jest ogromną zaletą. Podoba mi się też to, że na stronach są kropki, które tworzą linie do pisania. Dzięki temu kalendarz może być prowadzony estetycznie, pismo nie będzie zjeżdżać i tak dalej. Dla mnie to ważne, bo zawsze miałam z tym problem.

Na stronie z lewej strony, na samym dole, pojawia się kalendarz całego miesiąca, a na nim zaznaczone w kółko najważniejsze dni. Jest to fajne, ale szkoda, że powtarza się na każdej stronie, bo jednak zajmuje to trochę miejsca, które można  było zostawić na notatki albo jakiś inny, ciekawszy dodatek.

Na stronie z prawej strony, na samym dole pojawiają się mini komiksy lub obrazki z Ptaszkiem Staszkiem i jakimiś fajnymi tekstami lub dialogami. Muszę przyznać, że przeglądnęłam kilka stron, ale też nie chciałam sobie psuć niespodzianki i czytać całości. Muszę jednak sprawiedliwie przyznać, że nie zrozumiałam wszystkich wypowiedzi, ale cóż… Nie jestem na bieżąco z nowinkami.


Oczywiście przy datach są wypisane również ważne święta oraz to, kto ma w danym dniu imieniny. To fajna forma przypomnienia, bo w końcu można się zapętlić i zapomnieć o niektórych rzeczach.

Cieszę się, że w środku nie ma żadnych fit poradników, plannerów, motywacyjnych tekstów i tak dalej. W moim obecnym kalendarzu to zajmuje naprawdę sporo miejsca, a nigdy nie użyłam tego, nie zwróciłam na to uwagi i uważam to zabieranie miejsca, które można przeznaczyć na notatki. Oczywiście rozumiem, że niektórzy lubią takie dodatki, ale dlatego o tym wspominam. Jeśli jesteście ich fanami, to ten kalendarz się Wam nie sprawdzi. Ja jednak wolę więcej miejsca do pisania.

Myślę, że kalendarz ten będzie mi towarzyszył w 2020 roku i nie wątpię, że się sprawdzi, bo ma naprawdę dużo miejsca na notatki, a to dla mnie najistotniejsze. Oprócz tego jest bardzo ładny wizualnie, wpisuje się w moje gusta i szkoda tylko, że brakuje mu twardej oprawy, ale zobaczymy, jak będzie się sprawował na przestrzeni roku.


Ocena: 8/10
Za możliwość zapoznania się z kalendarzem dziękuję Wydawnictwu Laurum

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Sporo miejsca na notatki, to ważne. I ja nie przepadam za dodatkami.

    OdpowiedzUsuń