"Szóste piętro" - Alex Sinclair

 Chyba każdy znalazł się kiedyś w sytuacji, kiedy to straciliśmy z oczu, tylko na chwilę, dziecko. Nagle oblewa nas paraliżujący lęk, zimny pot pojawia się na dłoniach i gwałtownie poszukuję wzrokiem zgubę. To trudne do opisania, a tym bardziej, gdy owe dziecko jest dla nas kimś niezwykle ważnym. Alex Sinclair w swojej powieści "Szóste piętro", zamierza właśnie utrzymywać nas w napięciu, związanym z małą dziewczyną, która nagle zniknęła. Podobno czasem lepiej nie znać prawdy, bo bywa szokująca i przeraźliwa. Niewiedza w niektórych przypadkach bywa naprawdę zbawienna. Co może się wydarzyć? Czy chcemy poznać prawdę?

 Erika Rice jest młodą mamą, wychowującą malutką Alice. Wimy o niej, że jest rozwódką, a najważniejszą osobą w jej życiu jest właśnie jej córeczka, którą pieszczotliwie nazywa swoją Króliczką. Poznajemy bohaterki w momencie ich przybycia do luksusowego wieżowca, gdzie zamieszkuje ojciec dziecka. Chcą odebrać z jego apartamentu zabawkę, ale Erika ma większy plan. Jej działaniu towarzyszy stres i napięcie, co ciężko zrozumieć, bo przecież przyszła tylko po zwykły drobiazg. Wsiadają do windy, która ma dowieść je na ostatnie piętro, jednak widna się zacina i zatrzymuje na półpiętrze. Mała Alice prześlizguje się przez szparkę drzwi, a winda nagle zjeżdża na dół. Erika wpada w histerię i pragnie jak najszybciej odnaleźć córkę. Jednak na szóstym piętrze jej nie ma. Dziewczynka zniknęła.

  Cała historia rozgrywa się w jednym miejscu pod nadzorem. Następuje heroiczna walka matki z przeciwnościami, które tworzą jej lokatorzy, pracownicy budynku i wiele innych okazjonalnych osób. Za wszelką cenę chce dowiedzieć się, gdzie jest jej córka, a osoby, które poznaje, stają się kolejnymi podejrzanymi. Tajemnicze zniknięcie Króliczki przeplata się z rozdziałami dotyczącymi przeszłości kobiety. Poznajemy ją jeszcze jako mężatkę i o jej relacjach z partnerem. Mamy więc pełen wgląd do ich życia prywatnego, a także otrzymujemy zestawienie życia teraźniejszego z przeszłością. 

  Działania bohaterki napawają często zdziwieniem i niekiedy irytują. Momentami zachowuje się naprawdę osobliwie. Narracja jest pierwszoosobowa, więc poznajemy dokładne jej myśli, podejrzenia i obawy, a czy są one uzasadnione, czy też nie, to pozostawiam do własnego odbioru.

  Teoretycznie zakończenie książki powinno być szokujące i uzasadniające wszystko. Jednakże już od połowy zaczęłam nabierać pewnych podejrzeń i całkowicie przewidziałam koniec utworu. Nie wiem, czy to za sprawą dużej ilości przeczytanych książek o tej tematyce, czy też wcale nie było to trudne. Historia ta nie była piorunująco ciekawa. Bohaterka drażniła, akcja była mętna i powracająca nieustannie do martwego punktu. Zbawienną część tworzyły retrospekcje, które były dużo bardziej interesujące od głównego wątku utworu. Po przeczytaniu książki wrażenie odniosłam nijakie.

Ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Prószyński i S-ka
Paulina M.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz