"Królowe życia" - Zara Hayes

Źródło
  Wiem, że nazwa ta może kojarzyć się ze słynną Dagmarą i jej programem, jednakże ten film, to coś ZUPEŁNIE innego. Jest to amerykańska komedia z Diane Keaton w roli głównej. Można ją utożsamiać z wieloma komediami, chociażby samego Allena, w których kilkukrotnie wystąpiła. Sam film "Królowe życia" to istna apoteoza życia - jego kruchości i niepowtarzalności.

  Wspomniana już Keaton wciela się w rolę Marthy, która z dnia na dzień postanawia przeprowadzić się do (jak uważała) spokojnego miasteczka i zamieszkać w dzielnicy "staruszków". Tam pragnie osiąść i umrzeć. Jest ona bowiem nieuleczalnie chora, jednak nie zamierza kontynuować leczenia, tylko umrzeć w spokoju. Z jednej strony pokazuje, że zaakceptowała swoją sytuację, a z drugiej przeraża ją to wszystko i nie potrafi poradzić sobie z tym problemem. Okazuje się jednak, że z pozoru niekonfliktowa i cicha dzielnica, jest pełna nietuzinkowych osób, które znaczącą wpłyną na los bohaterki.

Źródło
  Film przepełniony jest zabawnymi i uroczymi scenami. Sam fakt, że piecze nad miastem sprawuje podstarzały szeryf ze swoją prawą ręką Dorris, która ledwo się porusza - jest niezwykle kuriozalny i prześmiewczy. Jednak poza całą otoczką istotny jest pewien element fabuły, a więc drużyna chee
rleaderek, którą tworzy Martha z nowo poznanymi towarzyszkami. Wiadomo, nie są już młode i tak ruchliwe, jak dawniej, ale wciąż niesamowicie witalne i pełne optymizmu. W pewnym momencie przestaje bawić nas ta historia i przemienia się we wzruszenie. Wywołane jest ono tym, iż udowadnia widzowi, że wiek nie jest żadnym ograniczeniem, by walczyć o swoje marzenia i pragnienia. Co więcej - pokazuje, że nawet w obliczu śmierci, czy starości wciąż możemy czuć się szczęśliwi i spełnieni. Jedyną, istotną kwestią, która hamuje nas w procesie samorealizacji, jest nasz umysł. Jeśli sami go nie przeprogramujemy, to nigdy nie dowiemy się, czy było warto zaryzykować.

Źródło
  Kolejną kwestią, która skłania podczas seansu do przemyśleń, jest zaangażowanie ludzi młodych w życie osób starszych. Niejednokrotnie spotykamy się z krytyką, która zawsze podcina skrzydła, a nie każdy jest na tyle silny, by nie zaprzepaścić przez kogoś swoich marzeń. Nasze bohaterki często spotykają się z różnego rodzaju atakami. Nawet nadchodzące ze strony bliskich, zarówno od swoich dzieci, jak i partnerów. Teraz jednak chcą zawalczyć o siebie i pomimo wielu przeciwności, one pną się w górę, by zszokować i udowodnić światu, że wiek, to tylko nic nieznaczące liczby.

  Film oglądało mi się niezwykle przyjemnie. Wybierając go, nie wiedziałam, co może mnie spotkać, ale nie zawiodłam się ani trochę. Czasami wybrzmiewały z niego echa hollywoodzkich produkcji, ale to nie przeszkodziło zbyt mocno w dobrym odbiorze utworu. Delikatny, subtelny, a mimo to dający do myślenia i dotykający drażliwych sfer życia. Wszystko ukryte pod płaszczem uśmiechu i gustownego humoru, choć prezentuje wiele tragedii życiowych. Daje nadzieje, pokrzepia i rozbawia. Doskonały dla tych, którzy wątpią w siebie, chcą się rozluźnić i dobrze bawić. Polecam każdemu.

Ocena: 7,5/10

Za płytę z filmem dziękuję - Monolith

Paulina M.

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: