"Ostatnia noc Oliwii" - Christina McDonald


 Każdy rodzic za wszelką cenę chce bronić swoje dziecko przed złem. Znając już niejako życie, pragnie, by jego potomek starał się nie popełniać jego błędów, ale czy to słuszne? W pewnym sensie na pewno, gdyż dzięki temu posunięciu rodzic pragnie zachować w dziecko tylko to, co najlepsze. Jednakże odizolowywanie od wszystkiego może nieść ze sobą bunt, kłamstwa, a w najgorszym przypadku także utratę zaufania. Niezwykle istotne w rodzicielstwie jest to, by dobrze znać swoje dziecko i jego skłonności. Gdzie kończy się granica wkraczania w życie swojego dziecka? Christina McDonald w swojej książce zaprezentuje nam kilka modeli rodzin i ich postawy, a najważniejsza z nich, posłuży nam jak wzór moich początkowych rozważań.


  Knight przeżywa coś, czego żaden człowiek by nie chciał. Wypieramy takie myśli z głowy, nie mogąc wyobrazić sobie takiej tragedii. Kobieta ta późną porą nocną odbiera telefon, a głos po drugiej stronie słuchawki nie zapowiada dobrych wieści. Jej jedyna, ukochana córka Oliwia jest w szpitalu. Spadła z mostu, a jej mózg przestał odgrywać rolę integralnej części z jej życiem. Umarł.

 Boleść matki, która nie ma nikogo, poza siostrą jest niewyobrażalnie potężna. Bohaterka nie tylko zmaga się ze śmiercią dziecka - dowiaduje się także o tym, że zostanie babcią, a upadek nie był przypadkowy. Fakty, o których przyszło jej się dowiedzieć, wzmagają już i tak nieposkromioną, osobistą apokalipsę. Wszystko przestało się liczyć. Oliwia była najważniejszą osobą w jej życiu, jej przyjaciółką, przykładną, mądrą i delikatną córką. Dlaczego nie powiedziała jej o ciąży? Dlaczego tak bardzo się zmieniła? Chodziło o jej ojca? A może o coś więcej? Pytań pojawia się coraz wiele, kłamstwa zalewają ją podobnie jak łzy, które nieustannie ciekną po jej pobladłych policzkach. Straciła wszystko, a ostatnią iskierką nadziei na przetrwanie może być jej nienarodzona wnuczka. Czy wszystko ma szansę się jeszcze ułożyć?


 Nie zgodzę się z napisem okładkowych, który głosi, iż jest to "Thriller psychologiczny pełen mrocznych zakrętów i zwrotów akcji, których nie da się przewidzieć". To nieprawda. Wiele sytuacji przewidziałam, a nawet się spodziewałam. Nie mniej jednak ta książka to coś więcej niż thriller psychologiczny. Fakt, że mogłam domyślić się niektórych wydarzeń, nie przyćmiewa całej historii. Mimo wszystko był bardzo paradoksalnie piękna, choć niezwykle tragiczna. Książka ta została napisana z perspektywy matki po całym zajściu i Oliwii sprzed wypadku. Poznajemy więc wnikliwie cały przebieg wydarzeń, niewypowiedziane myśli i niezrealizowane czyny. Stajemy się swego rodzaju powiernikami, którzy zostają wtajemniczeni w sekrety bohaterów, a oni sami już nigdy ich nie odgadną, żyjąc przez to w poczuciu winy.


 Tragizm tej historii jest ogromny, ale pozwala dzięki temu włączyć myślenie i zaobserwować pewne zachowania, których może na co dzień nie zauważamy, a nie są zbyt prawidłowe. Jeśli zechcesz, drogi czytelniku, to znajdziesz tutaj wiele wątków, a wśród nich może odnajdziesz też swoją historię?


Ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Niezwykłe
Paulina M.



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie, ale teraz mam ochote coś weselszego przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na te melancholijne, jesienne wieczory z pewnością przyda się coś weselszego! Nie mniej jednak, proszę pamiętać o tej pozycji! :)

      Usuń