"Spot mówi dobranoc" - Eric Hill

Kiedy zamawiałam tę bajeczkę, kierowałam się przede wszystkim piękną, ciepłą kolorystyką i przyjemnym kształtem postaci zdobiących okładkę. Dopiero, gdy książeczka wylądowała w moich rękach, zdałam sobie sprawę z tego, że znam żółtego, sympatycznego psiaka z okładki. To bohater jednej z moich ulubionych bajek z dziecięcych lat, uwielbiałam przygody Spota, jego przyjaciół i rodziców. Wierzcie lub nie, ale twarz sama mi się śmiała na tę przypadkową podróż do przeszłości. Największą przyjemność sprawił mi fakt, że teraz moja córeczka pozna jednego z moich ulubionych bohaterów. Prędko zauważyłam, że sama także go bardzo polubiła.

Nie jest to publikacja wielokrotnie złożona, wymagająca, czy wyjątkowo ambitna. To prosta i krótka historyjka dla dzieci, ubrana w kolorowe ilustracje, przykuwające uwagę dziecka. Warto też zaznaczyć już na wstępie, że nie jest to bajka, która zachwyci starszaki, sugerowałabym, by zakupić ją dla dziecka w wieku od ośmiu miesięcy do maksymalnie dwóch, no może dwóch i pół lat. Taki ośmiomiesięczniak nie będzie oczywiście wszystkiego rozumiał, ale zaintrygują go postacie, bardzo wyraźne, a jednocześnie delikatne. Proste zwroty go nie przytłoczą, a będą doskonałym początkiem do nauki mowy. Z kolei dziecko roczne i starsze, samo już wskaże paluszkiem postacie, będzie chciało wiedzieć kto to jest, co robi, co się tam znajduje. Dodatkowo możemy zachęcić malucha do zadawania pytań, a także przygotować i wyciszyć do snu, tak jak robi to w książeczce Spot.

Dlaczego nie polecam dzieciom starszym? Ponieważ zwyczajnie się znudzą, bajka jest dla nich za prosta, choć zawsze może posłużyć do nauki pierwszych liter, czy czytania. Przyda się więc na pewno, z pewnością nawet początkowo zaintryguje, ale na moment. Pokazałam ją oczywiście mojej czterolatce i od razu zapałała do Spota miłością, wspólnie przeczytałyśmy i dokładnie obejrzałyśmy bajkę. Na tym się jednak skończyło, mała nie wraca już do Spota, a to jednoznacznie wskazuje na to, że jest już na niego zbyt duża.

Celowo nie wspomniałam wcześniej o wielkim atucie tej książeczki. Lubię najlepsze zostawiać na koniec, tak też zrobiłam i tym razem. Każda ze stron zawiera otwierającą się klapkę, za nią kryje się jakiś przedmiot, albo bohater... Co to takiego, dziecko dowie się tylko wtedy, gdy samo taką klapkę otworzy. Uwielbiam ruchome książki, z doświadczenia też wiem, że dzieci również je kochają. Mają kontrolę nad rozwojem historyjki, mają wpływ na rozwój sytuacji, mogą samodzielnie coś wielkiego odkryć.

Jak wspominałam tekst jest prosty, ogranicza się w zasadzie do pożegnania Spota z przyjaciółmi, rodziną i zabawkami przed snem. Piesek każdemu pragnie powiedzieć dobranoc. Bardzo ważna jest kolejność, w jakiej Spot przygotowuje się do snu. Najpierw żegna kolegów, później samodzielnie sprząta swoje zabawki, na prośbę mamy bierze ciepłą kąpiel. Gdy dobrej nocy życzą mu też mama i tata, piesek zastanawia się komu jeszcze może powiedzieć dobranoc, na kogo padło, dowiemy się podnosząc klapkę z zasłonką. Gdy piesek już zasypia, raz jeszcze zagląda do niego kochająca psia mama. Zwróciłam uwagę na kolejność, w jakiej wszystkie te czynności wykonuje Spot, ponieważ od pierwszych dni życia mojej córeczki, stawiam na rutynę. Dziecko dzięki temu czuje się bezpieczniej, zna rytm dnia. Zabrakło mi tylko kolacji, w końcu każdy malec przed wieczorną pielęgnacją napełnia też brzuszek, ale umówmy się, że jest to naprawdę niewiele znaczący szczegół.

Bardzo polecam Spota, wiem, że powstało kilka różnych bajek z serii, więc zakładam, że one także warte są uwagi. Książeczkę oceniam bardzo wysoko, zrobiła na mnie wrażenie, mimo że samej treści jest tu bardzo mało. Jak widać czasem mniej, znaczy więcej!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Mamania

Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: