"Wymarzony" - reż. Jeanne Herry


  Co roku do placówek opiekuńczych oraz rodzin zastępczych trafiają tysiące dzieci. W Polsce w 2018 roku rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka zapewniły opiekę 55 152 dzieciom. Powody, dla których dzieci tam trafiają bywają różne. Począwszy od braku możliwości zapewnienia odpowiednich warunków dla dziecka, aż do dzieci, co do których matka odczuwa odrazę i brak miłości. Przykładem może być poczęcie na skutek gwałtu. Dzieci te jednak nie zostają całkowicie skreślone i mają szansę trafić do rodzin, które je pokochają i dadzą to, na co zasługuje każdy z nas – miłość oraz opiekę. Temat adopcji to jest bardzo trudny, zazwyczaj filmy opowiadają nam o osobach dorosłych, które poszukują swoich korzeni oraz biologicznych rodziców. Jednak w tym wyjątkowym przypadku pokazuje się nam moment oddania dziecka do adopcji oraz cały proces adopcyjny, przez który muszą przejść przyszłe rodziny zastępcze.

 Taką historię postanowiła pokazać nam reżyserka Jeanne Herry w filmie „Wymarzony”. To niezwykle wzruszający obraz dramatu małego dziecka, porzuconego przez matkę. Film o poszukiwaniu miłości oraz budowaniu więzi emocjonalnej z dzieckiem. Theo zostaje oddany do adopcji zaraz po narodzinach. Jego nastoletnia, biologiczna matka pragnie zostać anonimowa i życzy mu jedynie, aby odnalazł cudowną rodzinę i żył szczęśliwie. Chłopczyk trafia do tymczasowego domu opieki prowadzonego przez Jeana (Giles Lellouche). Jest to człowiek o wielkim sercu i wykonującym swą pracę z pasji oraz miłości do dzieci. Natomiast w tle rusza proces adopcyjny, w którym to zapadnie decyzja nad przyszłym życiem chłopca. Czy samotna Alice (Elodie Bouchez), której życie dało mocno w kość, po ośmiu latach oczekiwania, w końcu będzie mogła zostać matką adopcyjną?  Czy uda się jej pokonać wszelkie przeciwności losu ? I najważniejsze … czy ostatecznie będzie w stanie pokochać małego Theo?

 Aż ciężko uwierzyć jak bardzo małe dziecko może rozumieć wszystko co się wokół niego dzieje. Dopiero jako świadkowie wydarzeń z filmu ,część z nas, uświadamia sobie jak tragiczne w skutkach może być takie odrzucenie. Już samo nasłuchiwanie głosu matki, a raczej jego brak, może wywołać u dziecka uraz i spowodować opóźnienie w rozwoju.

 Ekranizacja przedstawia nam także jak długi i mozolny może być proces adopcyjny. Dokładne sprawdzanie kandydatów pod wieloma względami takimi jak stan finansowy, problemy życiowe, zdrowie psychiczne i upór w dążeniu do upragnionego dziecka. Pomimo przedstawienia tych masy procedur, produkcja ani przez chwilę nie wydaje się nudna. Wręcz przeciwnie, reżyserka w swoje wizji w bardzo interesujący i pochłaniający sposób prezentuje nam to wszystko.

  W filmie padały słowa typu „mama cię nie chciała” skierowane do małego Theo i zastanawiające było dla mnie, czy w tych scenach bierze udział prawdziwy malutki aktor. Zgłębiłam temat i w pewnym reportażu Jeanne Herry tłumaczy nam, że aby zapobiec traumatycznym przeżyciom w tych scenach udział brała lalka. Bardzo doceniam taką troskę i w pełni się zgadzam z taką ostrożnością. Naturalnie w samej ekranizacji, ani przez moment nie widać, że w miejsce malucha pojawia wspomniana lalka.

 Film polecam do obejrzenia wszystkim. Jest on naprawdę warty uwagi i wiele można z niego wynieść. No i oczywiście sam malutki Theo to urocze dziecko i wręcz nie można odciągnąć od niego wzroku!



Ocena: 7/10

Za album z filmem dziękuję - Monolith
Paulina M.

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz