‘’Chłopiec znikąd” – Katherine Marsh


Książki dla młodzieży ostatnio znalazły się pod moją lupą i coraz częściej po nie sięgam. Chyba przeniosłam się z literatury dla dzieci no coś, co jest odrobinę dojrzalsze. Wynika to z tego, że większość dzieci z mojego otoczenia wchodzi właśnie w wiek nastoletni, więc chciałabym wiedzieć, co proponują dla nich wydawnictwa. Jednocześnie staram się jakoś szczególnie nie zagłębiać w opisy takich książek i sięgać po nie dość spontanicznie, kierując się pierwszym wrażeniem.

Ahmed wraz z ojcem uciekają z Syrii i z przemytnikami próbują dotrzeć do Grecji. Chłopak wcześniej stracił już całą rodzinę w bombardowaniach i bardzo boi się, że mógłby zostać na świecie sam. Najczarniejsze scenariusze w pewnym sensie zaczynają się spełniać, bo ostatecznie dociera do Belgii i musi zacząć uciekać, aby nie zostać deportowanym. Max jest nastolatkiem, który musi zaaklimatyzować się w nowej szkole i pogodzić z faktem przeprowadzki z Ameryki do Brukseli. Czuje, że nikt w domu nie potrafi go zrozumieć, ale prawdziwego przyjaciela znajdzie w najmniej oczekiwanym miejscu – w piwnicy swojego nowego domu.

Może to głupie, że recenzję zaczynam od takich przemyśleń, ale książka ta wzbudziła we mnie naprawdę falę przeróżnych emocji i muszę chociaż ich cześć zawrzeć w tym tekście. W ostatnich latach przeczytałam naprawdę całą masę wspomnień ocalałych z obozów koncentracyjnych i cieszę się, że one nadal są wydawane, bo to wartościowe lektury, pozwalające poznać nam przeszłość. Wojna w Syrii czy innych państwach muzułmańskich mają miejsce teraz, to wszystko dzieje się praktycznie na naszych oczach… I nie, nie chcę porównywać tych dwóch wydarzeń ani zestawiać niemieckich obozów śmierci z obozami dla uchodźców. Jednak spójrzmy prawdzie w oczy, a książka ta powinna nam je otworzyć, ale uchodźcy żyją w warunkach koszmarnych i pod ciągłym nadzorem. Skąd zwykły człowiek ma mieć pewność, że nie dochodzi tam do żadnego nadużycia władzy? Nie chcę gdybać i wyrokować, bo to zbyt poważna sprawa, ale być może za dziesięć albo dwadzieścia lat będziemy czytać książki o tym, co działo się w takich miejscach.


Książka ta została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, a to zdecydowanie najbardziej mi się podoba. Cieszę się, że autorka postanowiła spisać tak ciekawą historię, bo świetnie ją sobie wykreowała. Pomieszała fakty z wytworem własnej wyobraźni i dzięki temu całość jest niesamowicie piękna, ale też ciekawa.

Autorka porusza ważny temat, ale jej książka skierowana jest do osób powyżej dziesiątego roku życia. Osobiście nie brałabym tych przedziałów za pewnik, bo warto zastanowić się, czy młoda osoba jest gotowa, aby poznać tak poruszającą historię. Przeczytanie książki to jedno, a to nie powinno być trudne, bo jest dynamiczna i pełna akcji, ale znacznie ważniejsze jest jej zrozumienie i wyciągnięcie wniosków.

W środku znajdziemy przekrój naprawdę różnych bohaterów. Pojawia się Ahmed, który jest muzułmaninem uciekającym z własnej ojczyzny przed swoimi rodakami. Jest Max, czyli zwykły amerykański nastolatek, jeszcze trochę beztroski, ale dorastający na naszych oczach. Rodzice Maxa są tłem, ale wtapiają się w społeczeństwo belgijskie, szybko przejmują ich tok myślenia i chociaż posiadają wrażliwość, to raczej trzymają dystans. Oczywiście nie brakuje osób, którzy jasno krytykują sam fakt przyjmowania uchodźców.

Historia ta jest fenomenalna i z pewnością idealna dla młodego pokolenia, nie dlatego, że jej głównymi bohaterami jest młodzieć. Jest ona napisana prostym językiem, całość jest naprawdę ciekawa i to ogromna zaleta, bo młodzi nie powinni mieć problemu z wciągnięciem się w historię. Warto opowiadać młodym ludziom o takich sprawach i od dziecka budować ich tolerancję, ale także ostrożność. W końcu Max był wybitnie nieodpowiedzialny i lekkomyślny, ale to tylko książka i tam wszystko dobrze się skończyło.

Muszę przyznać, że zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło, ale też sprawiło, że kompletnie zatonęłam w tej książce. Były fragmenty, przy których miałam łzy w oczach i naprawdę nie żartuję… Dawno nie wzruszyłam się aż tak bardzo.

,,Chłopiec znikąd” to książka, którą będę polecać wszystkim, nawet dorosłym, bo uważam, że historia Ahmeda i Maxa jest warta uwagi. Dla mnie to była wielka lekcja i cieszę się, że było mi dane przeżyć te wszystkie emocje.


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Widnokrąg

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz