‘’Milion małych kawałków” – James Frey


Wbrew pozorom ,,popularnych” książek o uzależnieniach i walce z nimi, nie ma zbyt wiele. Chodzi mi o pozycje napisane typowo przez osoby, które opisują swoje lub kogoś bliskiego wyjście z nałogu. Do tej pory czytałam oczywiście te najbardziej popularne jak ,,My, dzieci z dworca ZOO” czy ,,Pamiętnik narkomanki”, co do którego mam mocno mieszane uczucia. Oczywiście w mojej biblioteczce nie mogło zabraknąć książki ,,Mój piękny syn”, którą uważam za zdecydowane najlepszą, jeśli chodzi o tematykę uzależnień. Oczywiście kompletnie nie biorę pod uwagę czysto naukowych pozycji, a tylko te skierowane do masowego odbiorcy.

Książka ,,Milion małych kawałków” jest reklamowana jako najbardziej wstrząsająca opowieść o narkomanii, też nie trudno zauważyć napisów mówiących o ogromnej ilości sprzedanych egzemplarzy i tak dalej. To z pewnością jest mocną zachętą, zwłaszcza dla osób, które interesują się taką tematyką i lubią czytać wspomnienia. Mnie też to skusiło i oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok tak świetnie wyglądającej okładki.

Już na samym początku spotkało mnie małe rozczarowanie. Chociaż ,,rozczarowanie” to zbyt duże słowo. Po prostu trochę byłam zaskoczona, bo autor we wstępie utwierdza nas w przekonaniu, że książka ta to jego wspomnienia z drogi, którą musiał przejść na odwyku, ale też zaznacza, że momentami trochę koloryzuje i dokłada dramatyzmu. Tak więc nie miałam pewności które wydarzenia są zgodne z prawdą, a które to fantazja. Zdecydowanie wolę jeśli tego typu powieści są biograficzne i bez drastycznych urozmaiceń. Z drugiej strony brutalność tej książki może sprawić, że wiele osób zastanowi się sto razy zanim sięgnie po narkotyki.


Kolejnym zaskoczeniem jest sama konstrukcja książki… Na samym początku zaczęłam sprawdzać, czy czasem nie trafił mi się egzemplarz dla recenzentów, ale przeszukałam dokładnie okładki i nigdzie nie znalazłam informacji na ten temat. No cóż… W książce tej dialogi w ogóle nie zostały oznaczone myślnikami, większość opisów jest krótka, prosta, pojawia się wiele powtórzeń i można mieć wiele zastrzeżeń do stylu pisania autora. Jest on chaotyczny, co z jednej strony dyskwalifikuje książkę w moich oczach, a z drugiej strony jest jej zaletą, bo dzięki temu można doskonale pokazać zamieszanie, które panuje w głowie osoby na głodzie, w początkowej fazie odwyku. Wniosek jest jeden… Do tego stylu trzeba się przyzwyczaić i mi to się udało, ale wiem, że nie każdy będzie miał tyle cierpliwości.

Co do samej treści… Trzeba przygotować się na to, że jest ona naprawdę brutalna i mocna. Autor nie owija w bawełnę i pisze wszystko otwarcie, dość mocno akcentując wszystko, co najgorsze. Z pewnością jest to dla mnie zaletą, bo sięgając po taką książkę byłam przygotowana na czytanie o dość dramatycznych scenach.

Książka na pewno daje do myślenia, chociaż nie jest łatwa przez treść i sam jej styl napisania. Mimo wszystko, po początkowej fazie zniecierpliwienia i zdenerwowania brakiem jakiś głębszych opisów i dialogów, udało mi się podejść do niej mniej krytycznie i wyciągnąć najważniejsze informacje. Autor pokazał dramatyczną i pełną ślepych uliczek drogę, którą musiał przejść, aby wyrwać się ze szponów uzależnienia i cieszę się, że spisał to świadectwo. Możemy być źli, że ubarwił niektóre wątki, ale w końcu to jego decyzja, jego przeszłość i jego sposób na jej opisanie oraz podzielenie się doświadczeniem.

,,Milion małych kawałków”, to książka, którą polecam każdemu zainteresowanemu tematem uzależnień. Nie jest ona idealna, a powiedziałabym nawet, że dość trudna w odbiorze i to z różnych względów, jednak ja cieszę się, że na nią trafiłam.










Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Burda Książki

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Póki co sobie odpuszcze te książkę.
    Pozdrawiam 😀
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń