"Krzyk do nieba" - Mons Kallentoft


 Skandynawskie kryminały, to w opinii sporej liczby czytelników, najlepsze kryminały. Mons Kallentoft, autor serii książek o komisarz Malin Fors, przez wiele osób został okrzyknięty nowym królem skandynawskiego kryminału. Jest to moje pierwsze zetknięcie się z serią tegoż autora (mini spoiler- ale nie ostatnie), a mianowicie z aż dwunastą i najnowszą częścią powieści o przygodach pani inspektor Malin Fors. Książka „Krzyk do nieba” to także trzecia część tzw. cyklu poświęconego zmysłom. Te trzy ostatnie słowa szczególnie przykuły moją uwagę. Zastanawiałam się, co one mogą oznaczać, czy autor zechce w jakiś sposób zabawić się zmysłami czytelnika?

 Powróćmy jednak do tematu powieści. Ciężko jest sobie wyobrazić tak dramatyczną chwilę, jak strata własnego dziecka. Cały świat w jednej chwili traci sens. Umiera cząstka nas. Już nic nigdy nie będzie takie jak wcześniej. Pozostaną nam w myślach wieczne pytania - co by było, gdyby i jak dalej żyć? Pytania, których nigdy nie jesteśmy w stanie się wyzbyć. Tego się po prostu nie zapomina. A najgorszy w tym wszystkim jest fakt, gdy dziecko umrze z winy rodzica.

 Takiej tragedii doświadczyła Fanny Andersson. Kobieta nie tak dawno przeszła załamanie nerwowe. Miewała zaniki pamięci, nie poddawała się jednak i po długotrwałym leczeniu miała wrócić do normalności. Jednak Tego dnia czuła, że o czymś zapomniała. Oliver,  dwuletni chłopczyk pozostał w ten skwarny sierpniowy dzień zamknięty w samochodzie. Było już za późno na pomoc, chłopiec odszedł w niesamowitych męczarniach. Sprawa w oczach policji wydawała się prosta i oczywista. Chora matka zapomniała o dziecku śpiącym w jej samochodzie. Mimo tego śledztwo zostaje przyznane komisarz Malin Fors. Jednak konsekwencje tego czynu mogą dopiero nadejść. Powiązane w przyszłości z tą sprawą morderstwo wywleka na jaw jedną, wielką grę pozorów.

 „Krzyk do nieba” to książka dynamiczna, jednak z elementami obyczajowości. W główny wątek zostają wplątane również ciekawe sprawy poboczne. Są nimi życie osobiste Malin Fors, szeroko poruszone relacje rodzicielskie i rodzinne, zarówno pani komisarz z córką, jak i relacje rodzinne związane z wybaczeniem. Najistotniejszym atrybutem są tu przeżycia i przemyślenia bohaterów, to jak sobie radzą i nie radzą z zaistniałymi sytuacjami. Granice nieraz zostaną tu przekroczone poprzez zaborcze i radykalne decyzje. To stąd wywodzi się nazwa cyklu poświęconego zmysłom = przeżyciom bohaterów. Jestem ciekawa kolejnych części z tegoż cyklu. Ważnym aspektem jest również  narzucona fala hejtu na Fanny Anderson, zarówno przez otaczające ją osoby, ale przede wszystkim przez użytkowników portali i mediów społecznościowych. Gotująca się nienawiść w siedzących przed komputerami użytkownikami, którzy wiedzą o wszystkim lepiej i szukają „sprawiedliwości” poprzez swoje zawistne i obrzydliwe komentarze, wybuchnie w najmniej oczekiwanym momencie.

 Wszystko to brzmi niezmiernie ciekawie, a jednak czegoś mi w tej książce zabrakło. Pomimo tego, że bardzo szybko się ją czyta, to nie potrafiła mnie na dobre pochłonąć. Obwiniam za to wyjątkowy styl pisarski. Wszystko działo się tutaj dosyć szybko, niektóre rozdziały trwały zaledwie po półtorej strony. Akcja przeskakiwała z tematu na temat, przez co ciężko mi było poczuć odpowiedni klimat. Zamiast wyobrażać sobie istotną akcję, to widziałam tylko przeżycia. W dodatku opisywane bardzo licznymi, ale zbyt krótkimi zdaniami. Zapewne autor nie przypadkowo wybrał taki, a nie inny koncept na stworzenie owej książki. Niemniej mi ten styl zepsuł sporą część frajdy, bo momentami czułam, że po prostu muszę odpocząć. Zamiast z przyjemnością zagłębiać się w świat opisany w książce, nieco się nią zmęczyłam.


Ocena: 7/10
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Rebis

Paulina M.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze: