"Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą" - Agnieszka Frączek

 Jako przyszły filolog języka polskiego pasjonuję się literaturą. Ubóstwiam poezję, a już tym bardziej tę z okresu Młodej Polski i Dwudziestolecia Międzywojennego. Ach, cóż to za rozkosz móc czytać te czarujące wiersze! Tak się również składa, że bohaterem tejże recenzji będzie jeden z twórców polskich Skamandrytów - Julian Tuwim. Wybitna jednostka w prekursorskim dorobkiem literackim. Tak się składa, że Agnieszka Frączek postanowiła w dość malowniczy sposób zaprezentować Nam jego postać. Nie jest to zwykła biografia, lecz ilustrowana rysunkami Joanny Rusinek powieść dla młodszego pokolenia. Ciekawa forma, ale czy praktyczna?

 Poznajemy losy naszego poety od samego dzieciństwa. Niejako wnikamy w całą tę historię, skupiając się na konkretnych wydarzeniach z życia bohatera. Od najmłodszych lat był niezłym łobuzem, którego niebywale wszystko intrygowało. Badał, wymyślał, realizował najróżniejsze pomysły, więc kłopotów z nim było co niemiara! Wykazywał wiele talentów, choć nie do wszystkiego je miał (choć tego pragnął!). Matematyka była strasznym utrapieniem w życiu młodego Tuwima. Na szczęście doskonale radził sobie z poezją i dzięki wielkiemu wsparciu, osiągnął sukces.

 To ciekawa książeczka, wzbogacona nie tylko rysunkami, ale i również wierszami. Jakże by mogło ich zabraknąć! Nie jest to jednak poezja poważna, lecz adekwatna do opisywanych wydarzeń, taka radośniejsza. Gdzieniegdzie pojawiają się również odnośniki w formie rymowanej, co jest dość ciekawym zabiegiem. Całość skupia się wokół młodych lat Julka, by przedstawić jego radosne dzieciństwo pełne przygód. Autorka zaznacza, że sam Tuwim z wielkim westchnieniem wspominał Inowłódź i to, co go tam spotykało. Nie był spokojnym dzieckiem, lecz pełnym energii i zapału, co w czytających tę pozycję dzieciach, może pobudzić zainteresowanie poetą, jak i aktywnym trybem życia. To niezwykle ważne i potrzebne, że powstają tego typu książeczki, które mogą poszerzać horyzonty tych najmłodszych, by od dzieciństwa zapoznawać ich z naszym rodzimym dorobkiem kulturalnym.

 Samym ilustracjom pragnę poświęcić osobny akapit, gdyż jestem nimi dogłębnie zachwycona. Urzekły mnie doszczętnie, gdyż wyglądają obłędnie! Są takie bajkowe, przemyślane i zajmują dużą część całej książeczki. Nie brakuje ich na żadnej ze stron. Okładka również prezentuje się znakomicie, dlatego też bardzo zachęca do sięgnięcia po tę pozycję! Zdecydowanie jest to olbrzymi atut, Joanna Rusinek spisała się na medal!

 Jestem zadowolona z tej pozycji, jednak nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś innego. Uważam, że nieco ponad siedemdziesiąt stron to zdecydowanie za mało. Zważywszy na fakt, że czcionka jest naprawdę duża, a obrazki zajmują większą część stron i dominują w książce. Tekstu zabrakło i to duży minus. Językowo jest całkiem ciekawie, gdyż pojawiają się zabawne stare słówka i całość jest napisana w żartobliwym, łagodnym tonie. Jednak irytowały mnie (często) zbędne eksklamacje. Rozumiem, że miały podkreślać ekspresywność wypowiedzi, jednak w moim odczuciu były często zbędne. 

 Jest to niezła pozycja, choć jak dla mnie niezupełnie skończona. Poszerzyłabym ją o kolejne rozdziały i losy bohatera, dodała więcej przepięknych rysunków i wtedy uznałabym tę książkę za arcyciekawą! Zupełnie jak książkę "Adaś Mickiewicz: łobuz i mistrz" Jakuba Skworza. Jest to obszerniejsza książka, przedstawiona w inspirujący sposób i w dodatku detaliczna! 

Ocena: 6/10
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Literatura

Paulina Mocka


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza