‘’Futro z misia” – reż. Michał Milowicz, Kacper Anuszewski


Nie jestem wielką fanką polskich komedii, zwłaszcza tych z ostatnich lat. Często czuję się zażenowana podczas ich oglądania, nie odpowiada mi cięty humor i mam wrażenie, że twórcy często robią o krok za dużo. Dlatego raczej pozostaje wierna produkcjom z dawnych lat, nawet tym czarno-białym, które zdecydowanie bardziej są w moim guście. Oczywiście staram się nie wrzucać wszystkich do jednego wora i od czasu do czasu daje szansę bardziej intrygującym filmom. W dzisiejszy niedzielny poranek uznałam, że warto będzie zobaczyć ,,Futro z misia”, które już dawno chciałam zobaczyć.


Nerwowy jest bossem mafii, który jest wiecznie wściekły i stąd wzięła się jego ksywa. Tym razem jednak ma doskonały powód, aby być zdenerwowanym, ponieważ jego ludzie z komisariatu w Tczewie ukradli 120 kilogramów herbatki ziołowej, zamiast wcześniej zarekwirowaną przez policjantów marihuanę. Okazuje się, że ktoś ich ubiegł, w sprawę zostają włączeni funkcjonariusze CBŚ, którzy podejrzewają wielki przekręt. Kto ostatecznie stanie się posiadaczem towaru najlepszej jakości? Czy policji uda się przechytrzyć gangsterów?

Film w pewnym sensie skusił mnie tematyką, ale istotną rolę odgrywała doskonała obsada aktorska. Pojawiają się tam dobrze mi znani z innych produkcji, aktorzy. Mam na myśli chociażby Olafa Lubaszenko, Michała Milowicza, Przemysława Sadowskiego, Cezarego Pazurę czy Krzysztofa Kwiatkowskiego. Zdecydowana ich większość była mi już wcześniej znana i wiedziałam, że nie zawiodę się na ich grze aktorskiej. W końcu komedia jest dość specyficznym gatunkiem i trzeba mieć spory talent, aby móc doskonale wcielić się w mocno przesadzoną rolę.


Muszę przyznać, że film ten jest zabawny już od samego początku i naprawdę wciągnęłam się w seans. Nie czułam, że fabuła jest zbyt przesadzona i zrobiona na siłę, aby tylko w każdą minutę wepchnąć coś śmiesznego. Wszystko toczyło się naprawdę płynnie, sama akcja była szybka, ale w komediach właśnie o to chodzi. Mają być proste, lekkie, zabawne i niezbyt skomplikowane, bez wielowątkowości, która tylko zmusza widza do nadmiernego analizowania. Całość oglądało mi się naprawdę przyjemnie i żałuję, że film nie trwał troszkę dłużej.

Muszę przyznać, że szczególnie spodobała mi się kreacja bohaterów, którzy tworzyli wspaniały klimat oparty na humorze. Na szczególną uwagę zasługuje postać bossa wszystkich bossów, który został wystylizowany na ojca chrzestnego. Oczywiście wszystko jest karykaturalne, wyolbrzymione, z dużą dawką humoru. Podoba mi się takie nawiązanie, bo w pewnym sensie nadaje temu filmowi troszkę powagi, dzięki czemu całość jest naprawdę wyważona i nie przybiera formy żałosnej komedii dla niewymagających.


Reszta postaci również jest świetnie scharakteryzowana, co bez wątpienia sprawia, że całość została dopracowana w każdym, nawet najmniejszym szczególe. Wszystko ma tam sens, pasuje do siebie i łączy się w jedną całość. Mimo tego, że nie jestem wielką fanką komedii, ta w moich oczach wypadła naprawdę świetnie i chętnie kiedyś do niej wrócę, a już na pewno będę polecać ją swoim znajomym.

Podoba mi się równie to, że w filmie tym nie ma zbyt wielu efektów specjalnych czy muzyki, która rozpraszałaby uwagę. Całość jest sama w sobie ciekawa, wciągająca i urozmaicona, więc nie potrzeba więcej komplikacji. Cieszę się, że całość nie została przesadzona i że wszystko łączy się fajnie w jedną całość, którą ogląda się przyjemnie.

,,Futro z misia”, to wspaniała komedia, która wciąga, sprawia, że widz staje się rozluźniony i śmieje się przy każdej scenie. Uwielbiam tego typu produkcje, chociaż nie oglądam ich zbyt często, ponieważ wiele komedii jest zbyt przesadzona i strasznie żenująca. Z miłą chęcią mogę Wam polecić ten film, bo nie wątpię, że zadowoli Was świetna obsada oraz dynamiczna fabuła.




Ocena: 10/10
Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Monolith

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

9 komentarze:

  1. Ja bardzo przepraszam, ale to jest po prostu niewiarygodne, by ktoś uważał, że ten film jest chociażby odrobinę dobry. To jest po prostu tragedia, dramat i totalna kompromitacja.

    OdpowiedzUsuń
  2. O gustach się nie dyskutuje. Mi film się podobał i pękałem ze śmiechu. Zależy jakie ktoś ma poczucie chumoru.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale o filmach się dyskutuje. Po recenzji na Youtube już wiedziałem jakiej "jakości" będzie to produkcja. Jeżeli Twoje poczucie humoru (przez samo h, drogi kolego) zaspokaja się nieudolnie zagranym gagiem w postaci wypadającego ładunku pistoletu, tekstem "jesteś u celu cwelu" powtarzanym wielokrotnie lub nagim karłem, ten film rzeczywistoście mógł Cię bawić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądam youtubowych recenzji. Jeśli jesteś wielkim i wysublimowanym filmoznawcą to rzeczywiście film mógł tobie się nie spodobać. Ja oczekiwałem miło spędzonego czasu przy filmie i się niezawiodlem. W końcu mogłem się pośmiać na Polskiej komedii i żadne głupie gadanie mi tego zdania nie zmieni. Tobie film się nie podobał i co mi tam. Z drugiej strony każdy wiedział jakiego poczucia chumoru może się spodziewać skoro producentem kreatywnym był Lubaszenko.
    Szach, mat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szach mat? A co Ty, reżyserem jesteś, że tak się histerycznie wpuszczasz i bronisz jak zaciekły pies? Człowieku, recenzje na Youtube to teraz najszczersze i najszersze źródło informacji, ale jak już masz z tym problem, to filmweb również nie pozostawił na nim suchej nitki. Poza tym drugi raz Ci piszę- "Humor" pisze się przez "h", Lubaszenko osiągał sukcesy reżyserskie, nie jako producent kreatywny czy scenarzysta, szach mat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chumoru mam poprawny. Mi się film podobał specjalisto od polonistyki. Nie rozumiem czemu na siłę próbujesz mi wmawiać swoje zdanie o filmie zamiast uszanować fakt, że film mi się podobał. Zobacz sobie definicję Producenta Kreatywnego i czym się zajmuje to będziesz wiedział, że ma on ogromny wpływ na artystyczny wygląd filmu. Po to pewnie był producentem kreatywnym i twórcą scenariusza. Więc nie chrzań tutaj o sukcesach reżyserskiech Lubaszenki bo na pewno maczał w tym palce.
    Szach mat kolego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kończę dyskusję bo ewidentnie nic nie rozumiesz z tego, co się do Ciebie pisze. Ten film mi wisi i powiewa i mam w nosie czy Twój Humor (robienie błędów to jedno ale bronienie ich to już odchył) go aprobuje. Wyczuwam tu przerost Twojego ego, "szach mat kolego".

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic nie kończysz bo nawet nie zacząłeś. Nic ci nie wisi i nic nie powiewa skoro się doczepileś do mojego chumoru i tego, że mi się film podoba. A tak w ogóle to przed ALE stawia się przecinki- Polonisto.
    Szach, mat.
    albo jeśli wolisz "jesteś u celu, cwelu" (mnie to śmieszy)

    OdpowiedzUsuń