‘’Mały Królewic” – Antonie de Saint-Exupery


Widząc książkę ,,Mały Królewic”, byłam naprawdę zaskoczona, ale później poczułam się zaintrygowana. W końcu ,,Mały Książę” jest książką znaną przez naprawdę wiele osób, jest ona również lekturą szkolną i cieszę się za każdym razem, gdy widzę, że wydawnictwa oferują kolejne wznowienia. Miałam okazję recenzować ich już kilka i zawsze z miłą chęcią wracam do książki, która jest jedną z moich ulubionych.


Warto wyjaśnić dlaczego tytuł brzmi ,,Mały Królewic”, bo może być to odrobinę dezorientujące. Otóż całość ,,Małego Księcia” została przełożona na gwarę podhalańską. Takiej wersji jeszcze nie czytałam  i byłam okropnie podekscytowana, gdy ją otrzymałam!

Książka ta została świetnie wykonana, jej okładka jest gruba i sztywna, więc bez wątpienia odporna na zniszczenia i wygięcia. Ogromnym zaskoczeniem była dla mnie płyta, która znajduje się na samym końcu. Na niej znajduje się nagranie, gdzie autorka przekładu czyta ,,Małego Królewica”, co jest niesamowite! Dzięki temu można posłuchać jak ktoś płynnie czyta tę wersję historii, a także wsłuchać się w poprawną wymowę.

Na samym końcu znajduje się słowiczek, gdzie zostały wyjaśnione znaczenia trudniejszych słów. Jest to fajnie, bo podczas czytania można zaglądnąć do tyłu w razie wątpliwości i dzięki temu lepiej zrozumieć treść. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że gwara podhalańska nie jest używana powszechnie, ale bez wątpienia warto się z nią zaznajomić, nawet po to, aby zaspokoić swoją ciekawość.


W książeczce tej znajdziemy również ilustracje, które są bardzo klasyczne, delikatne oraz klimatyczne. Bardzo mi się spodobały i świetnie urozmaicają tę książkę, bo idealnie do niej pasują. Jest ich niewiele i nie rozpraszają uwagi, ale z drugiej strony cieszą oko.

Oczywiście nie będę rozwodzić się nad fabułą tej książki ani opowiadać o tym, czy mi się podobała, czy nie, bo to bez sensu. Historia Małego Księcia jest mi doskonale znana z lat szkolnych, wielokrotnie wracałam do tej powieści i za każdym razem tak samo cieszę się podczas czytania… Zapewne większość z Was czuje podobnie i doskonale mnie rozumie.

Zdecydowałam się zrecenzować tę książkę, ponieważ jestem wielką fanką gwar istniejących w Polsce. Może to głupio brzmi, bo jednak gwary są specyficzne i występują w określonych regionach. Uważam je jednak za dziedzictwo kulturowe, cieszę się, gdy ktoś nie odrzuca od siebie tego, kim jest. Warto przekazywać kolejnym pokoleniom wszystkie elementy folkloru, bo to wszystko jest naprawdę piękne. Gwar nie używa się powszechnie, ale są rejony, w których ludzie między sobą rozmawiają w gwarze. Oczywiście jest także wiele słów, które przedzierają się do codziennego języka. Mam na myśli na przykład to, że ja wychodzę na pole, a moi znajomi mieszkający na północy śmieją się ze mnie i mówią, że wyjść można tylko na dwór.


Naprawdę podoba mi się ta wersja! Jest intrygująca, czytelnicy mogą zapoznać się z gwarą podhalańską, jeśli nie mieli z nią do tej pory styczności. Sama nigdy nie miałam styczności z osobą, która potrafiłaby posługiwać się nią biegle, więc tym bardziej lektura tej książki była dla mnie czymś wyjątkowym.

,,Mały Królewic”, to książka warta uwagi, zwłaszcza dla miłośników języka polskiego. Historia Małego Księcia została przełożona na gwarę podhalańską i gratuluje pomysłu osobie, która jako pierwsza wyszła z pomysłem przekładu tej książki i oddaniu takiej wersji czytelnikom. Oczywiście w środku tej książki znajdziemy szereg ułatwień, a mam na myśli płytę z nagraniem oraz słowniczek.



Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza