"Nasza pani z Ravensbruck. Historia Johanny Langefeld" - Marta Grzywacz

 Każdy z nas słyszał o obozach koncentracyjnych. Wiemy, że ludzie tam przebywający przeżyli istny horror, wręcz piekło na ziemi. Myślimy, że wiemy już o nich wszystko, bo byliśmy w którymś, "zwiedziliśmy", albo po prostu gdzieś zasłyszeliśmy, że działy tam się nieludzkie rzeczy. Oczywiście jest to prawdą, ale to nie wszystko. Od czego to się zaczęło? Dlaczego naziście postępowali w taki okrutny i bestialski sposób? Czy da się to jakoś wytłumaczyć? Co tak naprawdę działo się za murami Ravensbrück i Auschwitz? Na wstępie zaznaczę, iż nie jest to zwykła opowieść konkretnej osoby, której losy rozgrywają się w rzeczywistości obozowej. Nie, to prawdziwa literatura faktu, która bazuje na postaci Johanny Langefeld, która pełniła znaczącą funkcję w wyżej wymienionych obozach, w sektorze kobiecym. 

     Na początku wydarzenia z tej książki rozpoczynają się tak jakby od końca, czyli roku 1947, gdzie przed Najwyższym Trybunałem Narodowym mają stanąć najwięksi zwyrodnialcy nazistowscy. Jest to wielkie wydarzenie, historyczne wydarzenie, które ma olbrzymie znaczenie. Przyglądają się temu byli więźniowie, oczekujący sprawiedliwości. Jednak następuje pewne zamieszanie. Johanna Langefeld, która miała zostać przesłuchana na sali rozpraw - uciekła. Po latach okazuje się, że najprawdopodobniej ktoś pomógł jej uciec i to nie byle kto. Czy istnieje możliwość, że kobietę, która ma splamione sumienie uratowały właśnie więźniarki? Wydaje się to nierealne, ale czy na pewno?

   Często myślimy o Niemcach, jako społeczeństwie, w bardzo negatywny sposób. Wciąż istnieje przykry stereotyp Niemca-mordercy, Niemca-nazisty. Nikogo nie zamierzam bronić, jednak książka ta, choć bardzo obiektywna, przedstawia wiele istotnych faktów również z życia tego społeczeństwa. Zwykłym obywatelom żyło się wówczas bardzo źle, a żeby móc utrzymać rodzinę, to w umiejętny sposób przymuszano do podążania ścieżką wojenną. Manipulacja była tak silna, że niekiedy ciężko było odmówić. Polaków i Żydów traktowano jako tych, którzy przyczynili się do upadku III Rzeszy. Jak więc ich nie nienawidzić? Skoro są winnymi nędzy i kryzysu milionów Niemców? Prawda była zgoła inna, jednak siła perswazji Hitlera i jego współtowarzyszy była ogromna. W końcu to on miał wyciągnąć Niemcy z ruiny! Miały stać się potęgą! Jednak za te kłamstwa najwyższą cenę mieli zapłacić niewinni ludzie.

    Poznajemy więc rzeczywistość obozów koncentracyjnych od samego ich początku aż do upadku. Na wstępie praktykowano na samych obywatelach niemieckich. Pozbywano się ludzi, którzy byli według rządu "niewarci życia". Rozpoczęto budowanie silnego państwa od środka, a więc stworzenia "rasy panów". Kto się nie nadawał - był eliminowany. Następnie pozbywano się niewygodnych ludzi z okupowanych krajów, poczynając od Polski. Często ludzie trafiali tam z błahych powodów, a w zasadzie to najczęściej z takich. Obchodzono się z nimi brutalnie, bo jak wytłumaczono zarządzającym obozami - to przestępcy, którzy działają na szkodę Niemiec. Wrogów więc nie traktuje się przyjaźnie i z troską, prawda? Nieważne, że rzeczywistość była inna.

  Topienie noworodków w beczkach, łamanie kończyn, szczęk, okładanie biczem, szalone eksperymenty, to zaledwie zalążek tortur. A jak w tym wszystkim odnajduje się Johanna Langefeld, piastująca wysokie stanowisko najpierw w Ravensbrück, a następnie w Auschwitz? Wiemy, że jest kobietą chłodną, bez wyrazu, która niby stąpa twardo po ziemi, a jednak skrywa w sobie jakiś smutek. To zdecydowanie samotna kobieta, która ma więcej wrogów, niż przyjaciół. Współpracownicy nie żywią do niej sympatii, a przede wszystkim płeć męska, której się często sprzeciwiała. Można rzec, że miała serce z kamienia, lecz jednak ma wątpliwości co do panującego tutaj systemu. Jest porażona brutalnością, która ma tam miejsce. Gdy przebywa w Auschwitz pogrąża się w coraz większym letargu. Sama przyznaje, że to okropne miejsce i chce się z niego wydostać. Jednak coś sprawia, że niektórzy mają do niej szacunek, i wiedzą, że jest w stanie im pomóc jako jedyna. To zdecydowanie tajemnicza postać, wokół której wciąż istnieje wiele niedomówień, pomimo świadectw więźniarek i obozowych. Do końca pozostanie zagadką, choć matką była troskliwą. W końcu sama stała się ofiarą systemu, którego tak broniła...

   To wyjątkowa książka, którą jestem dogłębnie oczarowana. To kompendium wiedzy nie tylko o obozach, ale pełno w niej informacji także i z wielu innych dziedzin. Dowiemy się historii wielu rządzących-obozowych, które słynęły z bycia bardzo okrutnymi. Możliwe, że wydarzenie z ich wcześniejszego życia niesamowicie wpłynęło na ich psychikę, która była podatna na manipulacje rządu. To także opowieści więźniarek, jak chociażby ta o młodej, piętnastoletniej dziewczynce, która ze złości zrzuciła na Niemca donicę, a za karę cała jej rodzina trafiła do obozu, gdzie zostali rozstrzelani, a ona po latach popełniła samobójstwo. Tych historii jest wiele. Przyprawiają o dreszcze i momentami trzeba zaprzestać czytania, gdyż za dużo informacji niesamowicie oddziałuje na psychikę.

     Książka jest niebywale rzetelna, szczegółowa i perfekcyjna w każdym calu. Nie można jej niczego zarzucić. Widać, że autorka czerpała wiedzę z wielu źródeł, powołując się na wiarygodne fakty, a także korzystając z wielu wyznań. Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej książki, która wzbogaciła moją wiedzę i mocno mną wstrząsnęła. Dla autorki biję wirtualne brawa, to doskonała literatura faktu. Polecam absolutnie każdemu.

Ocena: 10/10
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - WAB



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać, ale już nie nadążam za powieściami o takiej tematyce.

    OdpowiedzUsuń