‘’Śnieżna paczka” – reż. Aaron Woodley


Piszę tę recenzję właściwie na świeżo po oglądnięciu tej bajki ze swoją kuzynką. Jest dzień dziecka, więc to dość wyjątkowy dzień i na pewno dotyczący wszystkich ludzi na świecie. Każdy z nas kiedyś był dzieckiem i robił te wszystkie rzeczy, które zarezerwowane są dla najmłodszych, a oglądanie bajek to tylko jeden element z naszej przeszłości. Przez ten jeden dzień w roku dobrze jest poczuć się znów jak dziecko i uważam, że każdy powinien znaleźć w sobie odwagę, aby uwolnić z siebie chęć robienia rzeczy nieadekwatnych do wieku. Dla mnie to wspólne oglądanie bajki, było czymś wyjątkowym i z pewnością poprawiło mi humor.


Swifty jest polarnym lisem, który mieszka na Arktyce i jest pracownikiem tamtejszej poczty. Zajmuje się segregowaniem paczek, ale od wielu lat marzy o tym, aby zostać kurierem. Jest tylko jeden problem… W firmie tę pozycję mogą zajmować tylko psy, a on niestety nie ma w sobie nic z psa. Lis postanawia jednak udowodnić, że nadaje się do tej pracy i w tajemnicy dostarcza paczkę do adresata, który mieszka stosunkowo daleko od siedziby poczty. Dzięki temu dowiaduje się, że odbiorca przesyłki planuje budowę maszyny, która przyczyni się do roztopienia Arktyki. Czy Swifty będzie w stanie powstrzymać morsa? Czy przyjaciele uwierzą mu, gdy powie im, że grozi im niebezpieczeństwo?

Bohaterami tej książki są zwierzęta, które wzbudziły we mnie pozytywne uczucia już od pierwszych minut filmu. Swifty jest naprawdę pozytywną postacią, która zdobywa serca widzów. Oczywiście inni bohaterowie są również sympatyczni, nie jest ich zbyt wielu, ale dzięki temu akcja rozgrywa się w gronie najbliższej paczki. Pojawiają się też czarne charaktery, jak chociażby ten okropny mors, który sprawiał, że moje ręce pokrywały się gęsią skórką. Nie dziwię się, że twórcy postanowili wprowadzić trochę postaci, które raczej nie wzbudzały pozytywnych skojarzeń, bo dzięki temu cały film stał się bardziej atrakcyjny i ciekawszy.


Film ten został doskonale wyprodukowany i podoba mi się to, że całość jest kolorowa, ale jednocześnie barwy są na tyle stonowane, że nie męczą oczu podczas seansu. To oczywiście ma znaczenie, bo jednak bolące oczy byłby dużym problemem, a przysięgam, że wiele bajek rozczarowało mnie w tej kwestii i ciężko było mi je oglądnąć do końca, co ostatecznie znacznie obniżało moją ocenę dla produkcji.

Mimo wszystko, kilka rzeczy mi się nie podobało w tej produkcji i to były takie elementy, których dziecko nie zrozumie, ale dorosły już tak. Po pierwsze, główny bohater został porwany przez ,,agentów” jakiś służb (którzy ostatecznie okazali się pozytywnymi postaciami z dużym poczuciem humoru), którzy zafundowali mu dziwne przesłuchanie w jakimś bunkrze i ostatecznie mianowali go tajnym agentem. Prawda jest taka, że zbyt bardzo pachniało mi to nawiązaniem do komunistycznych służb, które terroryzowały Polaków i nawet te postacie miały dziwny rosyjsko-francuski akcent. Po drugie, pojawił się wątek z wydobywaniem śmiertelnego gazu, przez który Arktyka ma się całkowicie roztopić. Od razu do głowy przyszło mi, że twórcy w pewnym sensie inspirowali się znów Rosją i jej dostępem do złóż ropy naftowej, która być może nie jest sama w sobie niebezpieczna, ale to wszystko zależy od tego, jak kraj postanawia ją wykorzystywać. To jednak recenzja filmu dla dzieci, więc nie będę zagłębiać się w polityczne szczegóły, ale musiałam wspomnieć o tych skojarzeniach, bo niestety mocno zapadły mi w pamięci i jakoś zepsuły mi wrażenie.


,,Śnieżna paczka”, to film, który ogólnie jest ciekawy, na pewno dynamiczny i wzbudzający zainteresowanie. Nie jest to idealna produkcja i ma swoje wady, ale myślę, że nie zasługuje on na bardzo niską ocenę, a raczej taką dość neutralną. Z jednej strony nie podobały mi się pewne nawiązania do historii, której nie znają dzieci, ale z drugiej strony, pojawia się wiele o przyjaźni, solidarności i wspólnym działaniu.


Ocena: 6/10
Za możliwość zobaczenia filmu dziękuję Monolith

Patrycja Bomba


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza