‘’Dawno, dawno temu… we śnie. Mroczna baśń” – Liz Braswell

Już miałam okazję poznać inne książki z serii ,,Mroczna baśń” i chociaż nie wszystkie podobały mi się tak samo, nadal kontynuuję z nimi przygodę. Uwielbiam stare baśnie, opowiadania i bajki, które wypełniały moje dzieciństwo, więc z miłą chęcią obserwuję, jak autorka w pewnym sensie daje im nowe życie i sprawia, że są jeszcze atrakcyjniejsze, ale też trochę inne i może bardziej współczesne, co dla jednych może być zaletą, a dla drugich wadą.

Co by się stało, gdyby Śpiąca Królewna nie została obudzona pocałunkiem? Książę Filip pokonuje smoka, ale podczas ratowania księżniczki, sam zapada w głęboki sen. Dostaje jednak jeszcze jedną szansę od losu i może uratować Aurorę oraz poddanych, ale musi dokonać tego we śnie. Czasu jest mało, ponieważ są osoby, które nie chcą dopuścić do tego, aby dziewczyna obudziła się ze snu. Czy Filipowi i Aurorze uda się przechytrzyć swoich wrogów? Czy uda im się uratować siebie oraz innych tkwiących w innej rzeczywistości?

Królewna Śnieżka to jedna z moich ulubionych baśni i bardzo często do niej wracałam, gdy byłam dzieckiem. Do tej pory znam ją dość dobrze, więc byłam ciekawa, jakich modyfikacji dokona autorka. Oczekiwałam raczej sporych zmian, bo przecież bezsensowne jest pisanie kolejny raz tej samej historii i podpisywanie tego swoim nazwiskiem. Na szczęście autorka zachowała ogólny zamysł i sens tej baśni, ale już wewnątrz dokonała naprawdę istotnych zmian. Sam fakt, że większość wydarzeń rozgrywało się ,,we śnie”, już dało spore pole do popisu i wprowadzenia nowych wątków, wydarzeń i ciekawej akcji.

Trochę żałuję, że książka ta jest tak mało dynamiczna, nie wciąga od pierwszych stron, rozkręca się dość wolno i ciągnie się. Jest to powieść dla młodzieży, więc powinna być bardziej urozmaicona, może krótsza, dzięki czemu wszystko działby się odrobinę szybciej. Autorka zbyt dużo miejsca poświęciła na kręcenie się wkoło tematu i ucierpiała na tym akcja.

Sam pomysł i fabuła jest ciekawa i to nawet bardzo. Mi się podoba wizja autorki, jej pomysły i tak dalej, ale żałuję, że nie dopracowała samego tekstu. Chciała z pewnością sprawić, że czytelnik będzie miał pełen obraz sytuacji, ale to jednocześnie sprawiło, że całość jest zbyt rozwleczona i nudna. Szkoda, bo bez wątpienia powieść ta zasługuje na uwagę, jest nowatorska, uwspółcześniona i świetnie przemyślana pod względem fabularnym.

Z pewnością na pochwałę zasługuje okładka tej książki, bo przyciąga wzrok. Niewiele powieści ma tak intrygujące okładki, a ta jest czarna, delikatna w dotyku i naprawdę intrygująca. Wewnątrz strony są również delikatnie przyozdobione, więc wizualna strona tej pozycji bez wątpienia została dokładnie przemyślana. Książka ta jest dość ciężka, ale to jest nieistotne, przynajmniej dla mnie.

Książka ta napisana jest prostym językiem, adekwatnym do grupy docelowej. Oczywiście autorka nie używa słownictwa mocno potocznego i rażącego w oczy, ale pisze prosto, poprawnie i przyjemnie. Trochę za dużo owija w bawełnę i rozciąga zbyt mocno niektóre wątki, ale w środku pojawia się również sporo dialogów, które przerywają te wszystkie wywody.

,,Dawno, dawno temu… we śnie”, to książka bez wątpienia ciekawa, na pewno mogę powiedzieć, że ta śmiała i nowatorska rekonstrukcja bajki o Śpiącej Królewnie, została doskonale przemyślana. Autorka miała doskonały pomysł, ale trochę żałuję, że nie udało się jej w sposób nieco ciekawszy ująć tego w słowa. Jestem już dorosła i nawet mi było dość ciężko wciągnąć się w tę lekturę, bo po prostu rozwija się ona zbyt wolno.


Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont


Patrycja

 


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Książka zdecydowanie dla mnie :) Obym znalazła miejsce dla niej na swojej półce. ;)

    OdpowiedzUsuń