"Wszystko albo nic" - Ken Gruhl

Zawsze grałam tylko w planszówki, w których samemu decydowało się o swoim zwycięstwie. Byłam ja przeciw komuś, co oznaczało pewne samostanowienie o swojej wygranej. Teraz jednak gier jest coraz więcej i to w rozmaitych formatach, postaciach i odmiennym przebiegu gry. Jako miłośniczka gier planszowych z chęcią po nie sięgam, oczarowana tym, że w dobie XXI wieku, gdzie zdawać by się mogło, iż wszystko już wymyślono, staję się nagle posiadaczką gry całkiem nowatorskiej. Taka też wydaje mi się gra "Wszystko albo nic" Kena Gruhla. 

Gra ta jest niewielkich rozmiarów. W tym małym, wypchanym różnymi kolorami pudełku znajdziemy jedynie dwie talie kart. Jedna z nich (50 kart)  ukazuje zadania, jakie gracze muszą wspólnymi siłami rozwiązać, zaś druga (56 kart) jest czterokolorowa, tj. karty są żółte, zielone, niebieskie i różowe, a ponadto każda z nich zawiera liczby od 1 do 7. Jak już wspomniałam, jest to gra kooperacyjna, czyli polega na współpracy. Przed graczami rozłożone są po cztery karty z każdej talii i od tego momentu wszystko zależy od tego, jak będzie układała się współpraca. Można albo wspólnie wygrać, albo przegrać. Celem graczy jest wypełnienie zadań i choć wydają się one całkiem proste, to wszystko może lec w gruzach, jeśli źle postawimy kartkę i nasz wspólnik niewiele będzie mógł już uczynić. Co więcej! należy się ze sobą sprzymierzyć, jednak ma to swoje granice. Gracze nie mogą wiedzieć jakie wartości i kolory mają karty, które trzymamy w dłoniach po rozdaniu. Komunikacja musi przebiegać więc w inny sposób, co nieco utrudnia grę, ale i pobudza wyobraźnię, gdyż w jakiś magiczny sposób, należy partnerowi dać znać, co trzeba uczynić, by wygrać.

W 2018 roku w USA gra ta otrzymała Nagrodę Rodziców i ani trochę mnie to nie dziwi. Jest to niezwykle przemyślana gra, która rozwija nie tylko naszą kreatywność, ale i zmusza po prostu do logicznego myślenia. W dodatku nadaje się idealnie dla różnych grup wiekowych i dlatego też powstały cztery stopnie trudności, coby nie utrudniać nikomu zabawy. Sami decydujemy i możemy wspólnie zwiększać poziom zaawansowania. Idealnie gra się w nią we dwie osoby, gdyż łatwiej jest się dogadać między sobą, zaś z większą ilością osób może to przysporzyć nieco problemów. Natomiast liczy się przede wszystkim zabawa i podczas gry czeka na graczy wiele radości i śmiechu. Niespodziewanie natrafiamy na różne rozwiązania w tej karciance, które miejscami wydają się nieprawdopodobne. 

Instrukcja jest bardzo dobrze napisana i skonstruowana, dlatego też  łatwo z niej wszystko prawidłowo zrozumieć. Odpowiedzi na nurtujące nas pytania z pewnością w niej znajdziemy. Kolorystyka także zadowala, a dzięki małemu opakowaniu i jedynie dwóch talii kart, możemy zabierać grę na spotkania towarzyskie, a także wyjazdy! Zajmuje niewiele miejsca.

Podczas gry rozstrzyga się fakt, jak dobrze dogadujemy się z pewnymi osobami. Gra ta wymaga intensywnej komunikacji między sobą, która nie może być zbyt prosta, jak przewidział to autor gry. Trzeba się wysilić i przekazać swoje intencje inną drogą, by wspólnie cieszyć się zwycięstwem. Po całej rozgrywce, gdy wszystkie zadania zostały poprawnie rozwiązane - następuje wielka ekscytacja i poczucie dumy. Uczy współpracy, zaangażowania, uintensywnia i wzmacnia myślenie, a także przynosi wiele śmiechu i szczęścia. To miłe oderwanie się od klasycznych gier planszowych, gdzie wygrana osoba jest tylko jedna i każdy dąży do zwycięstwa samodzielnie. Tutaj wszystko oparte jest na innych zasadach, które bardzo mi się spodobały i zdecydowanie częściej będę wracać do tej gry!

Ocena: 9/10
Za grę dziękuję wydawnictwu - Nasza Księgarnia

Paulina Mocka

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza