"Zdrada doskonała" - Lauren North

Żałoba to zdecydowanie jeden z najsmutniejszych okresów w życiu człowieka. Śmierć jest nieodłączną częścią naszego bytu, jednakże zawsze przysparza nam bólu fakt, gdy odchodzą osoby bliskie naszemu sercu. Nie jesteśmy wtedy sobą, popadamy w różne stany emocjonalne i chorobowe. A gdyby tak połączyć smutne wydarzenie, jakim jest utrata osoby bliskiej z mroczną i niepewną teraźniejszością? Taki klimat zaprezentowała nam Lauren North w swojej nowej książce "Zdrada doskonała".

Teresa, choć woli, by mówić do niej Tess, przeżywa właśnie smutny okres żałoby po swoim mężu Marku. Przerażający wypadek sprawia, że kobieta nie może poradzić sobie z teraźniejszością. Zdiagnozowana depresja tylko pogłębia jej smutek i żal po wielkiej utracie, ale wie, że ma jeszcze dla kogo żyć. Ich syn, Jamie jest jeszcze bardzo małym chłopcem i potrzebuje jej wsparcia. Jednak to nie jest opowieść o śmierci, dzieje się dużo więcej. W ich życiu pojawia się nagle wujek Ian, który niepokojąco mocno angażuje się w sprawy majątkowe tej rodziny. Nigdy się nimi nie interesował, traktował jak powietrze, a teraz jest przyjacielem. Pomocnym i troskliwym przyjacielem. Ponadto któregoś pięknego dnia przed drzwiami ich domu pojawia się Schelley, wolontariuszka, która pragnie pomóc Tess w trudnych chwilach. Jednak kobieta ta przed laty straciła dziecko i Tess zaczyna podejrzewać, że za bardzo zbliża się ona do jej syna. Co może z tego wyniknąć?

Właściwie sama opowieść rozpoczyna się wielką tragedią. Tess leży w szpitalu z ciężkimi ranami brzucha. Została zadźgana nożem. Jamie zaginął. Cały świat kobiety runął, a ona nie ma siły, by się pozbierać. Teraz liczy się tylko synek i jego dobro, ale gdzie on jest? Co to wszystko ma znaczyć?! Masa pytań rodzi się w głowie Tess, ale tylko po prześledzeniu całej historii, zdołamy zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło w dniu urodzin Jamiego, bo to one przesądziły o losie tej rodziny.

Jednak nic nie jest takie oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Historia ta jest dużo bardziej zawiła i nieposkromiona. Czytelnik zostaje omotany, wysnuwa wiele teorii, które wydają się trafne, a następnie okazuje się coś zupełnie innego. Puenta jest intrygująca i daje wiele do myślenia. Bohaterka staje przed trudnym wyborem, a decyzja jaką podejmie, będzie za każdym razem bolesna i traumatyczna.

Każdy bohater w tej książce odgrywa kluczową rolę. Najczęściej są one niepozorne i nieprzewidywalne. Wszystko stanowi integralną całość i zmierza ku smutnemu końcowi. Na pierwszym planie pozostają nierozstrzygnięte tajemnice męża, przeczucia bohaterki, jej prywatne mini śledztwo, dziwne zachowania Iana i Schelley. Nie twierdzę, że koniec jest całkowicie zaskakujący. Właściwie to sama doszłam do pewnych wniosków, które znalazły potwierdzenie. Jednak zdumiewające jest to, że nie było to banalne i oczywiste. Ba! Było nawet życiowe i z pewnością każdy z nas zastanawiał się kiedyś nad czymś podobnym, nad takim trudnym wyborem, o którym wspomnieć nie mogę, by nie zepsuć frajdy z czytania.

Jednak ta pozycja nie była zupełnie idealna. Pewne wątki mnie irytowały i miejscami była na wyrost przedłużana. Usunęłabym niektóre fragmenty, które tworzyły swoisty zapychacz, a nie integralną część książki. Nietrudno też dostrzec osobliwość bohaterki, którą niekiedy ciężko zrozumieć. Nie oznacza to też, że nie może mieć racji, lecz jej postać jest po prostu specyficzna.

Książka ta była lekka, szybko się ją czytało i ciekawiła. Tak, to najważniejsze, że historia mnie zainteresowała i bardzo chciałam dowiedzieć się, co wydarzy się na końcu. Mimo podejrzeń i tak się nie rozczarowałam. Wszystko było przemyślane i dopięte na ostatni guzik. Jakieś nieścisłości, które mi się nie zgadzały za moment były wyjaśnione. Zupełnie jakby autorka czytała mi w myślach i ujawniła to, o co chciałam wiedzieć.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu - WAB

Paulina Mocka

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza