"Gwiazdor" - Piotr C.

O Piotrze C. dowiedziałam się, kiedy jakiś czas temu natknęłam się na jego bloga "Pokolenie Ikea". Zaintrygował mnie jego styl pisarski - dosadny i mocny, ale też bez zbędnej hiperbolizacji i po prostu chamstwa. Jego felietony skupiają się na naszym życiu doczesnym i najważniejszych kwestiach trapiących ludzkość, które są do bólu prawdziwe. Nie widzi więc fakt, że zainteresowałam się najnowszą książką tego autora. Innych nie miałam okazji czytać, to moje pierwsze spotkanie z bardziej objętościowym tekstem Piotra C. Jakie wypadło?

Żeby wzbudzić napięcie, napomknę wpierw co nieco o samej fabule. Skupia się ona wokół kilkorga bohaterów, choć tym, od którego wszystko się zaczyna, jest Bernard, pierwszoosobowy bohater książki. Facet jest już lekko podstarzały i niechętny do czegokolwiek. No może poza alkoholem, tego raczej nie odmawia. Natomiast nie ciągnie go już w stronę kobiet, nie ma ochoty na seks, imprezy i zabawy. Można rzec, iż jest wrakiem człowieka, który nie ma celu w życiu, a jego egzystencja przypomina rozczarowanych życiem młodopolskich dekadentów. Pewnego dnia w jego życiu zaczyna się coś dziać, choć to nie optymistyczne wieści. W jego domu zjawia się słynna warszawska eskortka, będąca prezentem od starego znajomego. Jeszcze nie wie, że ta kobieta stanie się obiektem jego rozmyślań (nie erotycznych, nie tym razem), a dawny kumpel celem poszukiwań. Życie Benka stanie na głowie. Ponownie wkroczy w świat, który zdążył przed laty porzucić. Czy powrót będzie czymś przyjemnym? Jakie naprawdę są sławne, warszawskie kobiety? A mężczyźni? Bohater wkroczy na bardzo grząski grunt, a my razem z nim poznamy zajmujący Insagramowiczów świat. Świat pełen mroku i zła.

Tyle tytułem wstępu.

Kolorowe napisy na książce są przyciągające, grafik się spisał. "Szczęśliwe zdjęcia, smutne życie", "Zobacz, komu zazdrościsz",.... Wszystko to kusi i zastanawia. Z jednej strony chce się człowiek dowiedzieć, co autor ma do powiedzenia, ale też trochę się obawia. I słusznie. Sytuacje w książce są niesamowicie wulgarne i niecodzienne. Niecodzienne dla nas, zwykłych, szarych ludzi. Czy ludzie show-biznesu żyją właśnie tak, jak opisuje autor? Nie mam pojęcia, to tylko domniemania. Jednak czytałam i poznawałam tę historię z dość dużym niesmakiem. Stopień prostactwa, grubiaństwa i ordynarności w tej książce jest wysoki. Pewnie tak miało myć. Ten świat pseudo gwiazd może właśnie tak wygląda, choć nie do końca to kupuję. Może z naiwności, a może po prostu uważam, że jest to z lekka przesadzone.

Nagle to, co robimy tutaj, jest po to, aby dobrze wyglądać tam. Nagle na siłowni nie ma nikogo, kto potrafi wytrzymać przez dziesięć minut bez sprawdzenia wiadomości. Nagle ludzie nie są w stanie obejrzeć filmu czy serialu bez dotknięcia telefonu. Nagle nikt nie słucha koncertu, ale wszyscy go nagrywają, żeby pokazać, że na nim byli

Nie mniej jednak nie żałuję tej lektury. Bohater, Benek, choć pokraczny i niepoprawny, to jednak odsłania przed czytelnikami wiele życiowych mądrości. Demaskuje obłudę społeczeństwa, obserwuje zmiany jakie w nim zaszły na przestrzeni lat, ocenia bardzo szczerze poczynania wielu ludzi i pomimo że sam nie jest idealny, to jednak na tle pozostałych bohaterów wydaje się niemal krystaliczny.

Jest to książka, do której pewnie już nie wrócę. To jedna z tych, którą czyta się raz i wystarczy, by zapadła w pamięci. 

Ocena: 6/10
Za egzemplarz dziękuję - novae res


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię czytać pokolenie ikea w Internecie!
    Tej najnowszej książki byłam dość ciekawa. Inne jego książki tez są ordynarne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się :D Ta była wyjątkowo infantylna i mało ciekawa miejscami. Zupełnie jakby autor zapomniał, co chciał przekazać i zwyczajnie pofantazjował :)

      Usuń