"Tylko matka" - Elisabeth Carpenter

Ile jest w stanie zrobić rodzic dla swojego dziecka? Zdaje się, że wszytko. Jest gotów poświęcić nawet swoje życie, byleby własna latorośl na tym nie ucierpiała. Elisabeth Carpenter przedstawia nam losy kilku matek, które doświadczyły wiele upokorzenia i zawodu od swojego potomstwa. Mimo wszystko są skłonne wybaczać i nieść pomoc, ale czy na pewno wszystko da się przebaczyć? Czy istnieje jakiś limit? Ile jest w stanie znieść rodzicielka, widząc, jak jej dziecko się stacza?

Już od początku historia zawarta w książce nie jest kolorowa i usłana różami. Poznajemy Erikę, starszą, dojrzałą kobietę, która samotnie wychowywała  swojego jedynego syna. Teraz jednak nie może liczyć na jego towarzystwo, bowiem odsiaduje on wyrok za okrutne morderstwo na nieletniej Lucy, z którą notabene był związany jako dwudziestoletni wówczas mężczyzna. Teraz jednak, po latach, ma opuścić więzienie dzięki warunkowemu zwolnieniu. Jego kara wynosiła blisko tyle lat, ile miał w chwili usłyszenia wyroku. Erika się nie przeprowadziła, czekała wiernie na syna, wierząc w jego niewinność. Jako jedyna. Całe miasto się od niej odwróciło. Przez lata wysłuchiwała obelg, przekleństw i znosiła wulgarne akty przemocy skierowane w jej stronę. Szykanowaną ją i jej syna w prasie i na ulicy, a ona dzielnie to znosiła, wiedząc, że syn jej potrzebuje. W związku z wpuszczeniem Craiga na wolność media wznowiły sprawę, a Luke, tutejszy dziennikarz postanawia znaleźć dobry temat na artykuł. Doszukuje się powiązania między Lucy, Craigiem, a jeszcze jedną zamordowaną wtedy dziewczyną. Nie znaleziono żadnych dowodów, by mężczyzna dopuścił się podwójnego morderstwa, ale dziennikarz jest pewien, że on ma z tym coś wspólnego. Zrobi wszystko, by się tego dowiedzieć.

Opowieść ta jest bardzo tajemnicza i wciągająca. Poznajemy przykrą sytuację Eriki, jako matki, ale także reakcje jej syna po powrocie do domu. Nie jest już tym samym człowiekiem. Śledzimy proces jego przystosowania się do nowych warunków życia, potajemne wyjścia z domu, niepokojące odnowienie kontaktu z dawnym przyjacielem i, co jeszcze bardziej złowróżebne, nową znajomość z małoletnią dziewczyną Leanne. Sprawy komplikują się dużo bardziej w momencie, gdy dziewczyna w niewyjaśnionych okolicznościach znika. Rozpoczyna się gonitwa o sprawiedliwość i prawdę.

Już mniej więcej od połowy książki można się najważniejszych rzeczy domyślić, ale myślę, że nie to jest najważniejsze w książce. Napisałam we wstępie, że poznajemy tutaj historie matek. Właśnie, matek, a nie jednej matki. Książka pisana jest z perspektywy Eriki i Luke'a, ale poznajemy także ich historie, ich rodziny i przeszłość. Nic nie jest idealne, choć mogłoby się takie wydawać. Kobieta wiele przeszła. Przedwcześnie straciła matkę w okrutnych okolicznościach, o czym dowiadujemy się z czasem. Przedstawia nam nawet historię swojej przyjaciółki, która zdradziła ją i jej syna, dla szczęścia własnej rodziny. To udowadnia tylko, jak bardzo dramatyczna jest ta opowieść. Nie wywoła uśmiechu, ani nie rozbawi. Przepełniona jest bólem, tęsknotą i poświęceniem wbrew czemuś i komuś. 

Wiele prawdy życiowej jest w tej książce. Autorka uwydatnia problemy społeczeństwa, które ślepo wierzy w to, co przedstawia ładnie ubrany Pan w telewizorze, które jest okrutne i karze niewinnych ludzi za to, że sami są zakompleksieni i naiwni. Ta historia przypomina nieco oparty na faktach serial "Jak nas widzą", tylko tutaj perspektywa jest inna i skupiona jest na matkach, jako tych, które cierpią razem ze swoimi dziećmi. Nie muszą zostać zamknięte w celi, by również odsiadywać wyrok wraz z nimi. Jak widać większe piekło, niż w więzieniu, może być również na wolności. "Ludzie ludziom zgotowali ten los" (Z. Nałkowska). 

Bardzo emocjonalna jest ta opowieść. Mimo że nie szokowała mnie co strona i nie ekscytowała zanadto, to jednak bardzo poruszyła i nie daje o sobie zapomnieć. 

Ocena: 8/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu - Albatros
Paulina Mocka

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza