"Tysiąc nocy bez ciebie" - Federico Moccia

Większość z Was, zwracam się oczywiście głównie do kobiet, oglądała takie filmy jak "Trzy metry nad niebem", czy też "Tylko ciebie chcę". Powstały one na podstawie powieści słynnego, włoskiego pisarza Federico Moccia. Jeszcze jako nastolatka byłam zachwycona tymi filmami i bardzo chętnie do nich wracałam. Los sprawił, że ponownie natknęłam się na twórczość Moccia. Jak tym razem wypadło nasze spotkanie?

Zacznijmy może jednak od fabuły. Kręci się ona wokół jednej kobiety i jej rozmaitych życiowych perypetii. Sofia to znana pianistka, której talentu zazdroszczą największe sławy. Piękna, utalentowana i niezwykła, choć poznajemy ją w niesprzyjających okolicznościach. Przebywa właśnie w Rosji, gdzie przy pomocy matkującej jej przyjaciółki stara się uporządkować swoje dotychczasowe życie i ponownie zacząć czerpać radość z muzyki. Ma za sobą burzliwą przeszłość - traumatyczny wypadek męża Andrei, za który się obwinia, i przez który musiała porzucić swoją pasję. Następnie zostaje wplątana w niecną intrygę przystojnego Tancrediego, z którym spędza pięć upojnych dni na wyspie. Co teraz zrobi Sofia? Nienawidzi ich obu i ma ku temu powody, a jednak gdzieś w głębi serca tli się jeszcze iskierka miłości. Komu będzie w stanie ją ofiarować? Czy powróci do grania? Jak potoczą się jej dalsze losy?

Fabuła na pierwszy rzut oka przypomina erotyk, lecz nie ma nic z nim wspólnego. Scen "łóżkowych" praktycznie nie ma, nie są nawet rozbudowane. Krótko mówiąc, akcja jest inaczej poprowadzona, więc fanki romansów niewiele tutaj znajdą pikanterii.

Śledzimy losy Sofii, która bywa rozkapryszoną księżniczką, przed którą wszyscy powinni klękać i robić, co każe. Jest ostra, nieuległa i nie wybacza. Prawdziwa damulka. Zwiedza świat, poznaje różnych mężczyzn i... je. Tak, dokładnie tak, je. W zasadzie to 70% tej książki to odwiedziny luksusowych włoskich (i nie tylko) restauracji, w których bohaterowie konsumują niebywale olbrzymie ilości jedzenia. "Błyskotliwie", pieczołowicie i nazbyt szczegółowo opisują swoje doznania z jedzonych potraw i tyle. Większość dialogów w książce są właśnie o jedzeniu! Aż się dziwię, że Sofia uchodzi za taką piękność, skoro dzień dnia zjada tuziny drogiego jedzenia w restauracjach, nieustannie zapijając je alkoholem. I to jakimi ilościami! Jeśli nie jest gruba (w co śmiem wątpić), to na pewno jest alkoholiczką.

"Dzięki tej powieści na nowo uwierzysz w miłość" głosi okłada. Czcze gadanie! Ilość miłości w tej książce zmieści się na łyżeczce od herbaty. Jedynie pod koniec występują jakieś jej przejawy, ale z romantyzmem nie mają nic wspólnego. Zostały przedstawione w sposób przereklamowany, tandetny i kiczowaty. Sofia nie wzbudza mojej aprobaty, na pewno nie chciałabym się z nią zaprzyjaźnić. Jest egoistyczna, arogancka i nielojalna. Czy ktoś taki powinien być wzorem do naśladowania? Na pewno nie dla mnie.

Niestety, ale umęczyłam tę książkę. Nie bawiłam się podczas jej czytania dobrze. Dawno nie czytałam już tak kiepskiej powieści, która mało, że nie jest ciekawa, to jeszcze niedokończona. Autor skupiając się na idealizowaniu zupełnie nieidealnej postaci zapomniał rozwinąć kilka kluczowych wątków. Zostały one całkowicie pominięte i stłamszone. Po co w ogóle istniały, skoro niczego się nie dowiedzieliśmy? Cóż, najwyraźniej tak musiało być. Nie mogę nikomu polecić tej pozycji.


Ocena: 2/10
- (przyznaję jeden punkt dodatkowo za rozbudowane opisy potraw. Denerwowały mnie, bo robiłam się nieustannie głodna, ale przynajmniej zainspirowały mnie do zrobienia włoskiego obiadu)

Paulina Mocka


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza