‘’Bad Saint” – Monica James

 

Muszę przyznać, że do tej książki przyciągnęła mnie okładka, która wyjątkowo mi się podoba. Nie jestem wielką fanką literatury kobiecej, zwłaszcza erotyków, ale tym razem postanowiłam się skusić i dać szansę tej powieści. Zawszę do takich książek podchodzę z dystansem i staram się nie mieć do nich żadnych uprzedzeń, bo jednak złe nastawienie bardzo często rzutuje na moją ostateczną ocenę.

Willow po krótkiej znajomości z mężczyzną, postanawia wziąć z nim ślub, bo wierzy, że to ten jedyny. Ich miesiąc miodowy zapowiada się naprawdę fenomenalnie, ale dość szybko okazuje się, że los postanowił sobie z niej zakpić. Zostaje porwana i ląduje na jachcie, który płynie w nieznanym kierunku. Willow jest przerażona, ale zdeterminowana i chce się uwolnić zwłaszcza, gdy zaczyna dowiadywać się prawdy na temat tego, co ma się z nią stać. Dziewczyna podczas podróży zaczyna lepiej poznawać jednego z porywaczy, który okazuje jej więcej zainteresowania i troski niż pozostali. Między nimi zaczyna tworzyć się więź, ale na pewno nie jest ona zdrowa.

Autorka na samym początku uprzedza czytelników, że książka ta jest naprawdę brutalna i nie wszystkim mogą spodobać się niektóre wątki w niej zawartej. Muszę przyznać, że trochę mnie to przeraziło, bo zdecydowanie nie jestem zwolenniczą brutalności w powieściach. Mimo wszystko, podoba mi się to, że autorka o tym napisała i to jest niewątpliwą zaletą, a także swego rodzaju uczciwością wobec czytelnika.

Skoro już zaczęłam ten wątek, to musze przyznać, że jest to naprawdę wulgarna i mroczna powieść. Oczywiście w fabule są ,,jasne” elementy, ale jest ich raczej zdecydowanie mniej niż tych brutalnych. Niektóre momenty naprawdę mnie zniesmaczyły i okazały się dość… obleśne. Jakoś udało mi się przetrwać i doczytać tę powieść do końca, ale wątpię, że drugi raz bym po nią sięgnęła. To nie jest tak, że jakiś jej fragment jest mroczny, bo to zaczyna się już od samego początku i trwa do końca, a nie wątpię, że kolejne części tej trylogii też takie będą.

Nie mogę powiedzieć, że jej treść sama w sobie jakoś mnie zaskoczyła i zadziwiła. Bardziej zaskoczył mnie stopień brutalności. Mimo wszystko, fabuła i wszelkie wydarzenia są raczej przewidywalne i nie ma w tym nic nowego. Główna bohaterka ma ogromny syndrom sztokholmski i oczywiście sobie tego nie uświadamia. Nawet w jednym momencie zaczęła się zastanawiać, czy nie padła ofiarą tej dolegliwości, ale stwierdziła, że na pewno nie.

Książka ta nawet wciąga, bo byłam zaciekawiona, co autorka sobie wymyśli. Nie zaskoczyła mnie jakoś szczególnie, ale całość jest dość dobrze napisana. Autorka nie oszczędzała słów, więc opisów jest sporo i przynajmniej można się wczuć, a także dokładnie poznać bohaterów, ich motywacje i uczucia. Trochę niewiele wiadomo na temat przeszłości Willow i Sainta, ale to można uzupełnić przy okazji kolejnych książek należących do tej trylogii. Właściwie to cieszę się, że autorka nie zdradziła wszystkich tajemnic, bo dzięki temu zachował się element tajemnicy, który zachęca do poznawania tej serii.

Trochę mnie zaskoczyła ilość gwałtów, na które była narażona Willow, a chyba Was nie zdziwi, że ostatecznie nikt jej nie skrzywdził. Oczywiście cieszy mnie to, bo jednak gwałt to straszna tragedia, ale autorka mogła sobie odpuścić trochę i jakoś inaczej poprowadzić niektóre wątki. To w pewnym momencie zaczęło robić się przewidywalne do bólu i dość mocno zniesmaczające.

,,Bad Saint”, to erotyk dla osób lubiących brutalne książki, gdzie jest pełno przedmiotowego traktowania, prób gwałtów i tak dalej. Nie jest ona całkowicie zła, ale jednak nie w moim stylu. Przeczytałam całość, autorka postarała się zaciekawić czytelnika, ale nie udało się jej wprowadzić do fabuły nic zaskakującego i nowego. Największą zaletą jest obecność wyjątkowej bohaterki, jaką jest kura. Tak, kura!




Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza