"Brahms The Boy II" - reż. William Brent Bell

Lisa, Sean i ich syn Jude tworzą kochającą i wspierającą się rodzinę. Jednak pewna noc niszczy poczucie bezpieczeństwa i wywołuje kryzys w rodzinie. Chłopiec przestaje mówić, a rodzice oddalają się od siebie. Sytuacja jest na tyle zła, że postanawiają przeprowadzić się do nowego domu. Dom ma być miejscem na naprawę wzajemnych relacji i nadzieją na jak najszybszy powrót do zdrowia chłopca. To, co miało być wybawieniem, staje się jeszcze większym koszmarem.

„Brahms The Boy II” to kontynuacja dobrze znanej miłośnikom horrorów pierwszej części filmu o nazwie „The Boy” w reżyserii Williama Brenta Bella. W filmie poznajemy losy zupełnie nowej rodziny i znajomość pierwszej części wcale nie jest nam potrzebna (chociaż ja bardzo polecam do nadrobienia tym, którzy poprzedniej części nie oglądali). Tym razem w obsadzie znaleźli się Katie Holmes, grająca Lise, Owain Yeoman (Sean) i Christopher Convery  wcielający się w postać Jude.

Dom, w którym dzieje się akcja znajduje się niedaleko domostwa znanego nam z pierwszej części. Podczas zwiedzania okolicznych terenów Jude odnajduje zakopaną lalkę chłopca i nadaje jej imię Brahms. Od tego dnia chłopiec i lalka stają się nierozłączni, a dziwne wydarzenia w domu się nasilają. Niestety trudno tu doświadczyć oczekiwanego w horrorach strachu. Mamy tu do czynienia ze sklejką scen, które dobrze już znamy na przykład z pierwszej części Brahmsa oraz serii filmów o Anabelle. Począwszy od dziwnego zachowania zwierząt w pobliżu lalki poprzez samo obracającą się głowę i przemieszczanie się, aż do opanowywania ludzkiego umysłu. Dla niektórych udany może się wydać „prawdziwy wygląd Brahmsa”, jaki odkryjemy w tym seansie, jednak na mnie nie zrobił on w ogóle dobrego wrażenia.

Film „The Boy” był dla mnie miłym doświadczeniem, wprowadzał coś nieoczekiwanego i nowego w filmach grozy! Coś, czego coraz bardziej brakuje w filmach grozy – efektu zaskoczenia. To dawało produkcji mocnego plusa i stąd też byłam przekonana, że muszę obejrzeć zapowiedzianą kontynuację. Jednak bałam się jej, bałam się, że cały urok tej opowieści przeminie lub zostanie zepsuty. Nie myliłam się. Wplecenie wątku paranormalnego, jakiego w dodatku można się było domyślić, zepsuło całą atmosferę Brahmsa. Stał się tym samym, co Anabelle. Stracił cały swój urok. To, co nadawało całej produkcji uroku, obrócono wniwecz i pozostał tylko niesmak poprzez koncepcję, którą objął reżyser w tej części.

„Brahms The Boy 2” nie jest jednak zupełnym gniotem. Mimo wszystko produkcja jest dopracowana, z przyzwoitą obsadą, gdzie na wyróżnienie zasługuje Katie Holmes. Jest budowany dostateczny klimat, akcja rozwija się stopniowo, nienachalnie i nie wlecze się. Bohaterowie raczej nie podejmują głupich decyzji (jak to bywa często w horrorach) i nie robią żadnych bzdur. No może poza jedną sceną… Muzyka, choć nieliczna, była również na poziomie, nieco trzymająca w napięciu. Ogólnie rzecz ujmując, film jest znośny i spójny. W dodatku z zakończeniem pozostawiającym furtkę na kolejną część. Pozostaje tylko pytanie - czy widzowie aby na pewno chcą ją zobaczyć?

Ocena: 5/10

Dziękuję - Monolith



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza