"Central Park" - Guillaume Musso

 Guillaume Musso to pisarz, który stał się dla mnie odkryciem roku, zaraz obok Harlana Cobena. Nigdy nie interesowałam się zbytnio ich twórczością i nawet o niej nie słyszałam. Pierwszy raz o wieść o Musso dotarła do mnie z ust koleżanki, która zachwycała się "Zjazdem absolwentów". Nazwa skojarzyła mi się z infantylnym filmem "American Pie", dlatego też niesłusznie uszeregowałam twórczość tego pisarza do kategorii komediowych młodzieżówek. Bardzo to niszowe i niepoprawne z mojej strony, ale tak właśnie było. Następnie natknęłam się w Internecie na kilka tytułów, przeczytałam jeden opis i ... BUM! To nie żadna komedia, a prawdziwy thriller psychologiczny, czyli to, co lubię najbardziej! Ależ mi było wstyd, gdy to sobie uświadomiłam. Tak więc tytułem wstępu zapoznałam się z twórczością Guillaume Musso, francuskiego pisarza.


Książka od samego początku jest bardzo tajemnicza i zagadkowa. Dwoje, zupełnie sobie obcych ludzi budzi się w parku (tak, tym tytułowym). Wszystko byłoby zupełnie normalne i na miejscu, gdyby nie fakt, że są skuci kajdankami! Co więcej - bohaterka, Alice, ma bluzkę poplamioną krwią, choć sama nie ma żadnej rany i znajduje przy sobie pistolet, który pierwszy raz widzi na oczy. Natomiast jej towarzysz ma wyryte na skórze jakieś numery i twierdzi, że był wieczorem w Dublinie. To dziwne, bo Alice była w Paryżu, a teraz są w Nowym Jorku. Wszystko jest nie takie, jak zapamiętali. W zasadzie to niczego nie pamiętają i muszą rozwikłać tę pokrętną zagadkę i dowiedzieć się czegoś o sobie. Okazuje się, że policyjna przeszłość Alice jest bardziej mroczna, niż się wydawało, a i sam Gabriel nie jest w pełni szczery z kobietą.

Największą zaletą tej powieści była zdecydowanie akcja. W każdym rozdziale coś się działo, a czytelnik otrzymywał kolejną dawkę informacji do przetrawienia, której nie zawsze się spodziewał. Tak, to było najlepsze. Oprócz tego nad książką roztacza się nieustannie aura tajemniczości, która jak mgła przysłania nam prawdę i nie pozwala się domyślić, co tak naprawdę się wydarzyło. Autor bawi się czytelnikiem, gra


emocjami i buduje niesamowite napięcie, które trzyma do ostatniej kartki rozdziału.

Musso zadbał o każdy szczegół. Zabiera nas do kilku różnych rzeczywistości. Śledzimy losy bohaterów na bieżąco, ale i powracamy również do przeszłości Alice, która tak jakby "opowiada" o swoim prywatnym życiu towarzyszowi Gabrielowi. To pozwala głębiej przeniknąć do uczuć bohaterki i lepiej zrozumieć jej decyzje, ale i nie tylko jej. Przeszłość Alice ma wielki wpływ na poczynania Gabriela.

Lubię wyprzedzać fabułę, bo często jest bardzo przewidywalna i niezwykle rzadko można mnie zaskoczyć. Tym razem starałam się o tym nie myśleć i dać ponieść zaserwowanym wydarzeniom przez autora. Przyjemnie mi się czytało. Jego styl pisarski jest lekki i jednocześnie bardzo subtelny. Koniec nie do końca spełnił moje oczekiwania. Gdzieś z tyłu głowy pojawił mi się taki scenariusz, ale go nie analizowałam. Mimo wszystko byłam zaskoczona i to pozytywnie. Książkę uważam za niezwykle udaną.

Ocena: 9,5/10

Dziękuję za egzemplarz wydawnictwu - Albatros

Paulina Mocka


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: