"Witamy w Ballyfrann" - Deirdre Sullvan

 Każdy z nas lubi tajemnicze książki. Takie zupełnie oczywiste odbierają radość z czytania. Najlepsze są więc takie, które posiadają nutę sekretu. Ja dodatkowo lubię, jak historia okraszona jest też grozą i dlatego też zaintrygowała mnie książka Deirdre Sullivan "Witam w Ballyfrann". Owszem, tytuł niewiele nam mówi, ale opis książki i jej okładka przemawiają same przez siebie. Na myśl przychodzi mi mrok i odrobina fantazji. Co tak naprawdę kryje się w środku?

Ballyrann to nietypowe miasteczko. Dużo w nim roślinności, lasów, wzgórz, natomiast ludzi bardzo mało. Madeline i Catlin to dwie nastoletnie bliźniaczki, które przeprowadzają się do tej dziwnej mieściny za sprawą swego ojczyma Briana. Dopiero co ożenił się z ich matką i zdecydowali zamieszkać w jego posiadłości. Nie w zwyczajnym domu, lecz zamku! Brian odziedziczył go po swoim ojcu, który nie należał do ludzi, których można określić mianem dobrych i uczynnych. Mówi się o nim, że był zgorzkniały i okrutny, a także trudnił się rzeczami, o których nikt nie chce wspomnieć. Tak więc Madeline i Catlin, choć darzą ojczyma sympatią, tak nie są zadowolone z przeprowadzki. W dawnej szkole miały wielu znajomych i przyjaciół, a tu wszyscy zachowują się bardzo dziwnie. 

Dziewczętom nie jest łatwo zaaklimatyzować się w tym miejscu. Catlin zawsze była bardzo lubiana przez rówieśników, brylowała w tłumie i odznaczała się niebywałą urodą i elegancją. Jej siostra, choć bliźniacza była zupełnie inna. Maddy kochała siostrę ponad wszystko, lecz miała inne priorytety w życiu. W dodatku posiadała coś w rodzaju daru. Trudniła się uprawą roślin, interesując się ich właściwościami. Kochała zwierzęta i całą przyrodę. Rozumiała ją i posiadała instynkt, który namawiał ją do sypania soli pod łóżka domowników. Tak, to zdecydowanie nietypowa dziewczyna. Lecz w tym miejscu się odnajduje. Przeraża ją i fascynuje jednocześnie. Wszystko układałoby się dobrze, gdyby nie nieustanne zniknięcia młodych dziewcząt z tej okolicy, które zostały następnie brutalnie zamordowane. Wokół Catlin krąży dorosły chłopak, który Madeline od początku się nie podoba. Czy może dojść do tragedii?

Książka ta zapowiadała się naprawdę obiecująco. Postacie zostały wykreowane w bardzo precyzyjny sposób. Tak, że można było dokładnie sobie je wyobrazić. Jednak fabuła jest dość miarowa i po prostu nudna. Nic w zasadzie się nie wydarza przez całą książkę. Brak tutaj jakiegokolwiek napięcia, które budowałoby roztaczającą się aurę grozy i tajemniczości. Wiemy, że wszyscy skrywają jakieś sekrety, ale końców końcem to nic nadzwyczajnego i interesującego. Na dodatek cała historia kończy się tak, jakby miała powstać następna część. Nic mi jednak na ten temat nie wiadomo.

Nie ukrywam, że zawiodłam się tą pozycją. Okładka prezentuje się cudownie i zachęcająco. Opis wzmacnia zaciekawienie, by następnie fabuła wszystko zepsuła. Pomysł na tę historię był nowoczesny i osobliwy, ale jej potencjał nie został w pełni, a nawet w małej części wykorzystany. Dużym minusem jest także czcionka, która bardzo utrudnia czytanie. Jest niewielkich rozmiarów, a akapity bardzo zmniejszone. To dodatkowo potęgowało nieprzyjemność z lektury.

Ocena: 3/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Iuvi



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza