‘’Straszne historie Maszy. Opowieści z dreszczykiem” – Beata Żmichowska

 

Masza jest uwielbiana przez młode pokolenie i bardzo długo nie potrafiłam zrozumieć fenomenu tej bajki. Zdarzyło mi się kątem oka widzieć kilka odcinków bajki i raczej nie chciałabym, aby moje dzieci ją oglądały. Nie rozumiem, co w Maszy jest takiego, że wręcz hipnotyzuje dzieci, bo w moich oczach ta postać jest straszna! Patrząc na nią nie czuję do końca sympatii i zaufania, ale może to wynika z moich osobistych uprzedzeń do kraju, z którego wywodzi się ta bajka.

Książeczka ta dość spora, ma grubą okładkę i jest dość ciężka. Dobra jakość materiałów oczywiście jest zaletą, bo dzięki temu pozycja ta przetrwa dłużej, a nie wątpię, że będzie dość mocno eksploatowana.

W środku można znaleźć dziewięć historii, które są krótkie, proste i uważam, że idealnie nadają się do czytania przed snem. Można odnieść wrażenie, że ,,opowieści z dreszczykiem”, to nie jest odpowiednia lektura na dobranoc, ale zapewniam, że tak nie jest. Jest to książeczka dla dzieci, więc nie mogą się tam znaleźć przerażające opowieści, które niezależnie od pory czytania, będą wywoływać koszmary. Tutaj oczywiście tego nie ma, autorka potrafiła znaleźć bezpieczną granicę.

Ważnym elementem tej książeczki są oczywiście ilustracje, których jest naprawdę sporo i ubarwiają wnętrze. Przedstawiają one bohaterów, ale też opisywane wydarzenia i są naprawdę mocno związane z tekstem. Oczywiście wszystkie grafiki są bardzo kolorowe, pełne szczegółów i wyglądają jak kadry z wersji filmowej, co na pewno jest sporą zaletą. Dzięki temu książka ta przyciąga wzrok i jest bardzo przyjemna oraz przystępna.

Tekst jest prosty, bez trudnych słów albo długich i złożonych zdań. Jego ilość na stronie jest mocno ograniczona, dzięki czemu nie przytłacza i całość jest bardziej przystępna. Ta lekkość i przystępność tych opowieści z pewnością sprawia, że książeczka ta może być dobrą alternatywą dla dzieci, które nauczyły się czytać, ale jeszcze muszą trenować tę sztukę. Oczywiście to również pozycja odpowiednia do czytania przez dorosłych, chociażby przed snem. Z pewnością mogę stwierdzić, że nadaje się dla dość szerokiej grupy odbiorców, jakimi są fani Maszy.

Książeczka ta ma swój temat przewodni i jest nią strach. Z pewnością to dość ciekawe, ponieważ warto zaznajamiać młodych także z tym uczuciem i pokazywać, jak można sobie z nim radzić. W Polsce coraz częściej obchodzi się halloween, więc uważam, że książka ta została wydana idealnie pod tę okazję!

Już wcześniej napisałam, że podoba mi się ta tematyka i to, jak autorka poradziła sobie z skonstruowaniem tych historii. Nie są one głupie, płytkie i bezsensowne, ale uczą i bawią. Ich treść skupia się mocno na strachu i to Masza opowiada różne historyjki, ale nie są one przerażające. Sama Masza jest trochę takim autorytetem i przewodniczką, więc jeśli ona mówi, że coś nie jest straszne, to tak jest i zapewne sporo dzieci jej zaufa w tej kwestii. Nie uważam tego stawiania Maszy za autorytet za coś złego, bo jednak celem tej książki jest pokazanie pewnych mechanizmów radzenia sobie ze strachem i uważam, że to zostało jasno i wyraźnie podkreślone, a sama forma jest odpowiednia dla grupy docelowej.

,,Straszne historie Maszy. Opowieści z dreszczykiem”, to książeczka przyjemna dla oka, ale też podoba mi się jej ogólny zamysł. W środku znajduje się kilka krótkich bajek, których motywem przewodnim jest strach, a autorka stara się za ich pomocą pokazać, jak sobie radzić z tym uczuciem. Całość jest na pewno przystępna, przyciąga wzrok i cieszę się, że mogłam napisać tę recenzję i zaprezentować Wam tę książkę!





Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza