‘’Trzy sekundy” – reż. Andrea Di Stefano

 


Lubię czytać kryminały i lubię też oglądać kryminały, więc nie miałam wątpliwości, że muszę zobaczyć ,,Trzy sekundy”. Filmy przeważnie traktuję jako rozrywkę i oglądam je całkowicie dla rozluźnienia, czasem nawet robiąc inne rzeczy. Naprawdę dawno nie miałam okazji zapoznać się z żadnym filmem, więc tym bardziej cieszyłam się na niedzielny seans pod kocykiem.

Pete jest byłym żołnierzem oraz przestępcą, który dostał wysoki wyrok w więzieniu. Zwolnienie było możliwe tylko dzięki temu, że zgodził się na pracę dla służb. Na zlecenie agentów FBI rozpracowuje polską mafię narkotykową, która działa na terenie Nowego Jorku. Konieczny jest powrót do więzienia i rozpoczęcie przemytu wśród skazańców. Nieszczęście sprawia jednak, że traci policyjną ochronę, musi walczyć o przetrwanie i zapewnić bezpieczeństwo bezbronnej żonie oraz córce.

Podoba mi się to, że w filmie tym jest polski akcent, ale jednak niezbyt pozytywny, bo bohaterowie walczą z mafią narkotykową. Jednak jest we mnie jakieś dziwne poczucie patriotyzmu i jak słyszę swój ojczysty język w filmie zagranicznym, to jestem zachwycona. Wtedy już przestaje mieć znaczenie, że całość kręci się wokół sfery przestępczości. Jeśli mam być szczera to lubię wszelkiego rodzaju produkcje o polskiej mafii, ale raczej tej z lat 90, a nie jakiejś abstrakcyjnej organizacji wykreowanej na potrzeby współczesnego filmu i pokazania wyższości zagranicznych służb.

Film ten jest dość prosty pod względem fabularnym. Sprawa jest jasna od początku – Pete ma rozpracować mafię działającą w Nowym Jorku i doprowadzić do zatrzymania potężnego i nieuchwytnego bossa. Nie ma tu żadnej filozofii, takich filmów jest cała masa i trochę żałuję, że twórcy nie postanowili wprowadzić jakiegoś elementu zagadki, nawet najmniejszego.

Fabuła jest ciekawa, wielowątkowa, ale jednak brakuje mi emocji i nieprzewidywalności. Właściwie od początku byłam o krok do przodu i udawało mi się przewidzieć kolejne wydarzenia, co na pewno nie było fajne i wolałabym raczej zostać czymś zaskoczona.

Film ten jest dynamiczny, ciągle coś się dzieje, są bójki, morderstwa, oszustwa i wiele krwi, co w tego typu filmie jest na pewno wskazane. Dzięki temu na szczęście widz nie ma okazji się znudzić, ale na pewno po głębszym zastanowieniu można dostrzec, że tak naprawdę nic nie było zaskakujące i wyjątkowe.

Gra aktorska jest na wysokim poziomie, może nie na najwyższym, ale nie mogę powiedzieć złego słowa o nikim z obsady. Wszyscy wczuli się w swoje role, doskonale potrafili oddać emocje charakterystyczne dla danej sytuacji i to mi się podoba najbardziej. Wiadomo, że inaczej musi zachowywać się więzień, a inaczej stróż prawa. Na słowo pochwały zasługuje również charakteryzacja, ponieważ krew nie jest paskudną galaretą, ale po prostu czerwoną cieczą i wszystko to bez wątpienia tworzy klimat.

Lubię takie kryminały, ale jednak chciałabym, aby film czymś mnie zaskoczył. Dalej nie jestem przekonana czy takie amerykańsko-polskie połączenie przypadło mi do gustu, ale raczej nie mam większych zastrzeżeń, jeśli chodzi o ten konkretny pomysł. Właściwie to on był dla mnie zdecydowanie największym zaskoczeniem i chyba dlatego film ten ostatecznie dostał tak wysoką ocenę ode mnie.

,,Trzy sekundy”, to film bez wątpienia interesujący, ale raczej dla osoby lubiącej cięższe klimaty. Jest tu dużo strzelania, bójek, krwi i zabójstw. Fabuła jest prosta, nie trudno się domyślić tego, co stanie się za dziesięć czy piętnaście minut, ale całość nie nudzi, bo akcja jest dynamiczna. Myślę, że mogę polecić Wam ten film, bo sama oglądnęłam go z przyjemnością, ale fajerwerków nie było.



Ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Monolith



Patrycja

 

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza