‘’Wyścig o życie” – reż. Brian Presley

 

Filmy familijne zawsze mnie interesowały i do dziś lubię jej oglądać. Nie jestem fanką animacji, bo wolę oglądać prawdziwych aktorów i ludzi niż jakieś stworki wytworzone za pomocą komputera. Raczej częściej wypatruję w telewizji jakiś starszych filmów, które pamiętam z młodszych lat, ponieważ wydają mi się one znacznie bardziej wartościowe i ciekawa. Tym razem jednak postanowiłam oglądnąć coś nowego.

W osadzie na Alasce wybucha epidemia błonicy, która może być powodem śmierci naprawdę wielu osób zamieszkujących to miejsce. Warunki pogodowe są tak trudne, że dostarczenie leku ratującego życie jest niemożliwe. Jedyną nadzieją są właściciele psich zaprzęgów, którzy mogą wyruszyć w drugą drogę, przy ekstremalnych mrozach i ogromnym wietrze. Czy uda im się dotrzeć z lekiem na czas?

Lubię filmy oparte na faktach, a ten taki jest. Z tego, co wywnioskowałam, to blisko sto lat temu miała miejsce taka wyprawa ratunkowa i ten film powstał, aby w pewnym sensie ją upamiętnić. Pokazuje on siłę psów husky, ale też ludzi, którzy musieli jednak wytrzymać w mrozie i wietrze. Tak wiele lat temu nie było takich możliwości, jak teraz. Samoloty latały, ale jednak ta forma komunikacji raczej była słabo rozwinięta, więc trzeba było sobie radzić własnymi siłami. Tutaj doskonale widać tę niemoc i ogromną chęć, ale także wole walki ludzi, którzy nie chcieli, aby umierali ludzie w osadzie.

Film ten bez wątpienia będzie świetnym wypełniaczem czasu dla całej rodziny, ale także okazją, aby fajnie spędzić wspólne popołudnie. Jest on pełen akcji, ciągle coś się dzieje i zarówno osoba młoda, jak i starsza, może się wciągnąć. Bez wątpienia dorośli lepiej zrozumieją ten film i jego przesłanie, ale ich zadaniem może być również wyjaśnienie tego wszystkiego, co niezrozumiałe.

Jestem osobą, która na widok psa razy husky po prostu szaleje i tym razem nie było inaczej. Film ten jednak uświadomił mi, jak bardzo zwierzęta te są wyjątkowe, silne i przygotowane do życia w naprawdę ciężkich warunkach. To właściwie dzięki nim ludzie mieli możliwość udania się w podróż po lek, który mógł uratować wielu ludzi.

Gra aktorska jest wyśmienita, na twarzach ludzi widać troskę, smutek, radość i wszystkie inne emocje, które są adekwatne do wydarzeń. Film ten momentami jest naprawdę przygnębiający i aż chciało mi się płakać, miałam ciarki i przeżywałam wszystko wraz z bohaterami. Bolesna jest również świadomość, że takie rzeczy kiedyś się działy, że zmarło wiele niewinnych dzieci, że mężczyźni musieli walczyć z żywiołami i własnymi słabościami, aby uratować chociaż jakąś część ludności osady.

Podoba mi się to, ze w treść i na samym końcu pojawiają się fragmenty nagrań z przeszłości. Widać na nich psie zaprzęgi, ale też są fotografie przedstawiające bohaterów, którzy zainspirowali twórców do stworzenia tego filmu. Przeczytane i wyświetlone zostaje również kilka najważniejszych informacji o tym wyścigu o życie i muszę przyznać, że pierwszy raz słyszę o tym, ale strasznie się cieszę, że trafiłam na ten film.

,,Wyścig o życie”, to film familijny, który na pewno zainteresuje wszystkich kochających zwierzęta. Oglądałam go z ogromnym zaciekawieniem, akcja była dynamiczna, a bohaterowie doskonale wczuwali się w rolę. Wielokrotnie miałam łzy w oczach, ale smutek ten chyba był mi potrzebny i dzięki temu jeszcze lepiej oceniam ten film. Jest to produkcja, która po prostu porusza, ale też przekazuje garść informacji o dramatycznych wydarzeniach sprzed prawie stu lat. Polecam gorąco!



Ocena: 10/10

Za możliwość zobaczenia filmu dziękuję Monolith



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza