"Elf do zadań specjalnych" - Katarzyna Wierzbicka, Zilustrowała: Ulyana Nikitina

Jako dziecko bardzo niecierpliwie oczekiwałam Świąt, kocham ten wyjątkowy w roku czas od zawsze, a gdy byłam dzieckiem, najbardziej na świecie nie mogłam się doczekać Wigilii. Pamiętam, że zawsze, rok w rok mieliśmy z bratem swoje kalendarze świąteczne, tata często przywoził nam je z Niemiec, a w tamtych czasach wszystko, co niemieckie, było o tysiąckroć lepsze, niż polskie. Czekolada ukryta za okienkami pachniała, wyglądała i smakowała wybornie! Oczywiście ciężko nam było zachować wstrzemięźliwość i gdy mama nie widziała, zjadaliśmy kilka czekoladek naprzód, zamykając później z powrotem okienko i licząc, że rodzicom umknie fakt, że zawartość już zniknęła. Mi z wiekiem minęło, ale mój pięć lat młodszy brat najprawdopodobniej do dziś zjadałby wszystkie czekoladki na raz, tak samo, jak moja pięcioletnia córeczka.

Dziś coraz częściej, jako rodzice szukamy alternatywy dla czekoladowych kalendarzy adwentowych. Słodycze nie są zdrowe, wręcz szkodliwe, a wiadomo, że dziecko pod naszą nieuwagę zjadłoby, tak jak i my w dzieciństwie - wszystko na raz. Nie o to w magii Świąt chodzi, a o radosne oczekiwanie, o to, by maluch miał świadomość, że czeka na coś niezwykłego i by wiedział, że każdy dzień ma znaczenie. Na to, że książka może pełnić role takiego adwentowego kalendarza za nic w świecie bym nie wpadła, a jednak!

Elf do zadań specjalnych to książka, w której znajdziemy 24 opowieści, każda z nich jest przygotowana specjalnie na konkretny dzień grudnia, począwszy naturalnie od pierwszego, aż do Wigilii. Wszystkie te opowieści tworzą piękną i spójną całość. Wierzcie, lub nie, ale "Elf do zadań specjalnych" to najprawdopodobniej najpiękniejsza książka świąteczna dla dzieci, jaką możecie nabyć w tym roku.

Wszystko rozgrywa się w wiosce Świętego Mikołaja, niezwykle barwnej, magicznej i pełnej niespodzianek. Mały czytelnik poznaje Panią Mikołajową, renifery z jakże lubianym Rudolfem na czele, wyjątkowe i pracowite elfy, a także nie lubiące się od lat trolle i krasnoludki, które tego roku nawiedzają mikołajową wioskę. Wszyscy urabiają się po łokcie i starają, by święta były perfekcyjne, a wszystko udało się idealnie na czas, jednak tego roku nic nie idzie tak, jak powinno. Los nieustannie rzuca kłody pod nogi Mikołajowi i Jego świątecznej drużynie.

Rudolf ma bolący problem ze swoim kopytkiem, pracy do wykonania jest znacznie więcej niż w ubiegłych latach, no i ci nieznośni goście, na domiar złego Święty Mikołaj się rozchorował i jego żona stanowczo postanawia, że nie ma opcji, by rozdał w tym roku dzieciom prezenty samodzielnie. Tylko jak w takim razie, wszystkie wymarzone podarunki dotrą na czas pod choinkę?

Jestem tak bardzo zachwycona i zauroczona, jak to tylko możliwe! Całość rozłożona na 24 wyjątkowe dni skradła moje serce już na początku, ale kiedy zaczęłam czytać o przygodach mieszkańców wioski Świętego Mikołaja, już wiedziałam, że to jak dotąd najpiękniejsza świąteczna książka, jaką wzięłam do rąk. Autorka zgrabnie połączyła magię, baśnie, nowoczesność. Ilustracje są z kolei perfekcyjnym dopełnieniem. Magiczna wręcz kolorystyka, duża czcionka, a na końcu niespodzianka! Przepisy na świąteczne specjały Pani Mikołajowej. Kochani, musicie mieć tę książkę! Polecam!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz pięknie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa



Julia

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Dziękuję serdecznie za przepiękną recenzję mojej książki! Ogromnie się cieszę, że się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń