"Gwiazdka! Nie przeszkadzać!" - Barbara Supeł, Ilustracje: Beata Żurawska

Gwiazdka to wyjątkowy czas, najpiękniejszy w roku, ale mam też wrażenie, że zarazem najbardziej nerwowy. Wszyscy starają się, by było idealnie, dorośli krzątają się po domu, trwają porządki, przygotowania w kuchni, dekorowanie mieszkania, pakowanie prezentów. Do zrobienia jest bardzo dużo, zwłaszcza, jeśli ktoś naprawdę kocha celebrować Boże Narodzenie i zależy mu by wszystko było na "tip-top". A co w tym czasie robią dzieci? No właśnie, dobre pytanie!

Podczas gdy mama i tata urabiają się po pachy, ich niesforne bliźnięta bawią się w najlepsze! Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że to nie są czyste i nieszkodliwe zabawy... Antek i Ania bardzo chcieli pomóc rodzicom, ale wiadomo jak to jest - w niektórych sytuacjach dziecięce pomaganie jest jedynie przeszkadzaniem i wydłużaniem pracy, więc rodzice mówią - Nie przeszkadzać!

Antek i Ania w takim razie oddalają się od kuchni, czekają aż zrobi się ciemno za oknem i zabierają się za własne świąteczne przygotowania. Mimo naprawdę szczerych chęci maluchy nie do końca robią wszystko tak, jak należy... Na kominku zamiast świątecznych skarpet bliźniaki zawiesiły niebyt dobrze pachnące, brudne skarpetki z kosza na bieliznę... Pierniczki też polukrowały krzywo, nawet świeżo umyte okna pobrudziły, mówiąc krótko - z ich przygotowań wyniknęło więcej szkody, aniżeli pożytku.

Wszystkie te starania dzieciaków, obserwuje ze swojego kąta mała myszka. Jest bardzo zaniepokojona tym, co widzi, boi się, że dzisiejsze poczynania bliźniąt Święty Mikołaj odbierze, jako niegrzeczne zachowanie i że maluchy nie dostaną swoich prezentów... Mała mysz postanawia naprawić wszystkie wyrządzone przez malców szkody i podąża za nimi krok w krok, zdejmuje brudne skarpetki z kominka i wiesza właściwe, poprawia pierniczki, myje okna, a nawet pomaga maluchom wziąć kąpiel przed snem. Na koniec mała myszka jest potwornie zmęczona, ale też spokojna o dziecięce prezenty. Rano prócz worka pełnego prezentów Myszka znajduje też zaadresowany do siebie list od Świętego Mikołaja i własny prezent.

Jestem zauroczona książeczką, a dokładnie jej całokształtem. Jest wykonana bardzo solidnie, w usztywnionej oprawie, w większym formacie, z piękną ilustracją zarówno na okładce, jak i wewnątrz, na każdej stronie historyjki. Kolory są piękne, ciepłe, takie prawdziwie świąteczne. Urzekają od pierwszego spojrzenia, daję słowo. Tekstu nie ma tu dużo, więc książeczka będzie idealna dla dzieci przedszkolnych i młodszych, starszakom pewnie byłoby mało, pozostałby niedosyt. Tekst jest rymowany, łatwo i przyjemnie się czyta a także od razu wpada w ucho!

Gorąco Wam polecam tę świąteczną pozycję, ja zamierzam nasz egzemplarz schować i zostawić córce na 6 grudnia, jestem pewna, że będzie równie zachwycona. Opowieść jest taka zwyczajna, życiowa, a jednak piękna i z morałem. Stworzone przez Beatę Żurawską ilustracje są jej idealnym uzupełnieniem. Naprawdę z czystym sumieniem raz jeszcze polecam!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa



Julia


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza