"Jak umieramy" - Roland Schulz

 Każdy z nas z pewnością zastanawiał się kiedyś nad śmiercią, sensem naszego istnienia i procesami, jakie zachodzą w naszych ciałach, gdy te się rozkłada. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam okładkę tej książki, od razu byłam zaintrygowana. Porusza tematy, o których rzadko się pisze. Jasne, często przewijają się w literaturze, w ogóle w kulturze, ale nigdy w tak objętościowej formie, gdzie poświęca się temu zagadnieniu, i tylko jemu, blisko trzysta stron tekstu. To był pierwszy krok, jaki wywołała we mnie ta książka: zaciekawienie tematem. Później ją przeczytałam i po lekturze emocje są już inne. 

Spis treści jest krótki i prosty - zaczyna się od Umierania, przechodzi do Śmierci, Żałoby i kończy Posłowiem, Podziękowaniami i standardowo Bibliografią. Schemat jest oczywisty. Na wstępie autor w precyzyjny sposób wyjaśnia co dzieje się z ludzkim ciałem jakiś czas przed samym zgonem, jakie specyficzne symptomy można wówczas odczuwać. Wnikliwie opisuje zachowania osoby, którą czeka w najbliższym czasie śmierć, utarte schematy, które się pomija, a także nawiązuje do lekarzy, którzy jednak w całym tym procesie również biorą czynny udział i, jak się okazuje, nie zawsze poprawnie i jak się tego od nich oczekuje. 

Książka ta napisana jest dość "mroźnym" tonem, jakkolwiek to brzmi. Wiadomo, przy takiej lekturze raczej nie ma z czego się brechtać. Tematy są poważne i odważne. Z pewnością nie jest rzeczą prostą pisać o tak trudnych rzeczach, choć autor i tak pisze o tym wszystkim dość swobodnie i, co najważniejsze, bezpardonowo. Zakłada, że odbiorca jest osobą umierającą, a raczej narzuca czytelnikowi tę rolę. Zwraca się do niego per "ty" i tak jak u Dantego w "Boskiej komedii", jesteśmy oprowadzani po świecie zmarłych etapami. Tylko że tutaj nie zajdziemy na końcu do raju, lecz trudnego dla człowieka stanu żałoby.

Nie było to łatwa w odbiorze lektura. Dla osoby, która była już świadkiem śmierci, a także/lub doświadczyła straty kogoś bliskiego, odbiór będzie inny. Wracamy do przeszłości i analizujemy zachowania naszych zmarłych. Dowiadujemy się o szczegółach i procesach, jakie zachodziły w takiej osobie. Łatwiej jest dzięki temu zrozumieć, co mogła czuć. Każda śmierć jest inna i nie wszystko można zbadać. Nauka w pewnym momencie staje się ograniczona i dalej sięgnąć nie może. Interesujący zaś był bardzo rozdział dotyczący żałoby. Pada wiele mądrych słów i krzepiących zdań, które uzmysławiają człowiekowi, że podąża schematami i nigdy nie zapomni.

Myślę, że to bardzo dojrzała, przemyślana i inteligentnie napisana książka. Nie wszystko mi się podobało, tj. padały zdania, które do mnie nie przemawiały, były czasami zbyt ostre albo nie do końca trafione. Jednak przeważały te bystre, przenikliwe i sensowne, dlatego chętnie przeczytałam tę książkę do końca. Podróż do mojej przeszłości, w którą zabrała mnie ta książka była dla mnie dobrą lekcją życia. Pozwoliło mi to poukładać sobie pewne fakty w głowie i uzupełniła wiedzę, której niemało w tej książce. Chodziło głównie autorowi o to, tak myślę, aby uświadamiać, bo jednak śmierć jest najpewniejszym aspektem naszego jestestwa, a wciąż tak mało o niej wiemy. Przez strach? Obojętność? Brak źródeł? Jedno właśnie powstało, może warto więc dowiedzieć się czegoś więcej o umieraniu? :)

Ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - MUZA

Paulina Mocka


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza