‘’Jak założyć magiczny sklepik w tydzień” – Kaye Umansky

 

Nigdy nie byłam wielką fanką ,,magii” i zdecydowanie bardziej wolałam książki bardziej realistyczne, bez czarownic, zakręć i tej całej otoczki. Oczywiście jako młoda dziewczyna przez chwilę interesowałam się fantastyką, znam Harrego Pottera, kocham serię ,,Dary Anioła” i zapewne przeczytałam jeszcze kilka powieści w tej tematyce. Byłam ciekawa, co aktualnie proponują wydawcy i tak oto w moje ręce wpadła bardzo ciekawa książeczka.

W Moście Małym nigdy nie dzieje się nic ciekawego, ale to dlatego, że jego mieszkańcy lubią spokojne życie, bez niespodzianek i obcych. Wolny czas najczęściej spędzają na plotkowaniu, a ostatnio żywo analizują poczynania Elizy Kiszonki, która zdobyła kilka magicznych zdolności. W Moście Małym ludzie nie akceptują czarownic, więc gdy jedna z nich otwiera w mieście swój sklepik zaklęć, wszyscy chcą ją wyrzucić. Czy uda im się przegonić wszystkie czarownice? A może okaże się, że je zaakceptują i zrozumieją, że magia nie musi być zła?

Książeczka ta jest niewielka, lekka i bez wątpienia poręczna. Podoba mi się jej żywa i wesoła okładka, która jest zachęcająca, ale też obiecuje wspaniałą lekturę. Świetne są również pewne wstawki graficzne – gwiazdki na bokach stron i tak dalej. To z pewnością sprawia, że książka jest bardziej przystępna, ale też miła dla oka. Zawsze doceniam takie dodatki, bo to właśnie one w dużym stopniu przyciągają do lektury.

Od początku domyśliłam się, że książka ta jest już którąś w serii, ale to nie stanowiło żadnej przeszkody. Pierwszy rozdział krótko streszcza rzeczy, które czytelnik powinien znać i jest to również fenomenalna opcja dla fanów cyklu, ponieważ po długiej przerwie można przypomnieć sobie pewne fakty.

W książeczce pojawiają się również ilustracje, które są czarno-białe, ale to nie jest w moich oczach wadą. Pokazują one bohaterów, wydarzenia i są dość szczegółowe, chociaż nie mogę powiedzieć, że idealnie wpasowują się w mój gust. Ogólnie historia ta jest kierowana do dzieci lekko starszych, ponieważ jej zdecydowana większość to tekst, a ilustracje mają stanowić tylko dodatek i urozmaicenie, które zachęci do czytania. Oczywiście sam tekst jest odpowiedniej wielkości, zastosowana czcionka jest przyjemna dla oka i czytanie sprawia przyjemność, a już na pewno jest płynne.


Książeczka na pewno jest ciekawa i czyta się ją szybko, ale też przyjemnie. Wciągnęła mnie ta historia i polubiłam Elizę, która jest pozytywną bohaterką, wzbudzającą sympatię. Również jej zachowanie jest bardzo odpowiednie – pomaga ojcu w sklepie, ale jest również dobrą przyjaciółką i stara się nauczyć czarownicę, jak powinna prowadzić swój interes.

Lubię takie lekkie opowiastki i z pewnością młodzi czytelnicy również pokochają świat wykreowany przez autorkę. W książce tej dzieje się naprawdę dużo, jest ona dynamiczna, pełno w niej akcji i zabawnych sytuacji. Na pewno z przyjemnością przeczytam inne powieści, które opowiadają o tej dziewczynce i jej przyjaciołach, bo czuję się zaintrygowana, chociaż już dawno powinnam wyrosnąć z tego typu historii. Jednak wiek to tylko liczba, prawda?

,,Jak założyć magiczny sklepik w tydzień”, to książka bez wątpienia warta uwagi i polecam ją szczególnie dla osób, które gustują w takich fantastycznych klimatach! Mnie ona urzekła, sama historia jest fascynująca, a całość na pewno fenomenalnie dopełniają ilustracje, które przyciągają wzrok.


Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Wilga



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: