‘’Rodziny himalaistów” – Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Joanna Sokolińska

 


Nie mieszkam typowo w górach, ale blisko nich i zdecydowanie bardziej wolałabym spędzić urlop na szlakach niż leżąc na piasku i ryzykując porażenie słoneczne. Jednocześnie jestem ogromną fanką przeróżnych książek o tematyce gór, czytam je naprawdę często i staram się od razu sięgać po wszystkie nowości. Wszystkie są ciekawe na swój sposób i jeszcze nigdy się nie zawiodłam, po taki klimat idealnie wpisuje się w mój gust.

Jeszcze nigdy nie miałam okazji czytać książki, która była poświęcona rodzinom himalaistów. W innych pozycjach oczywiście pojawiały się wypowiedzi żon, dzieci czy innych bliskich osób, ale stanowiły one dodatek do treści bardziej opisowej. Dlatego tak chętnie podjęłam się zrecenzowania książki ,,Rodziny himalaistów” – uznałam, że jest to naprawdę wyjątkowa nowość i coś innego, coś do czego nie byłam przyzwyczajona.

Książka ta to zbiór swego rodzaju tekstów, które powstały na podstawie rozmów z członkami rodzin himalaistów. Zdecydowanie najwięcej miejsca poświęcono tym, którzy zginęli podczas zdobywania szczytów. Miałam nadzieję, że może pojawią się tam również rozdziały powiązane z tymi, którzy nadal się wspinają, ale niestety najwyraźniej autorki postanowiły skupić się na trochę innym aspekcie, co oczywiście nie jest wadą. Może za jakiś czas powstanie druga część książki i tam wezmą pod lupę rodziny czynnych himalaistów? Na pewno chciałabym ją przeczytać!

Podoba mi się to, że w każdej rozmowie autorki najwyraźniej starały się poruszyć kilka stałych tematów, które wyraźnie się powtarzają. Czy himalaiści powinni mieć dzieci? Czy powinni mieć męża lub żonę? Czym jest to uzależnienie, które dotyka większości osób postanawiających się wspinać? To na pewno są ważne pytania i od razu uprzedzam, że nie da się udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi. To zresztą doskonale udaje się zrozumieć po lekturze książki ,,Rodziny himalaistów”.

Autorki dotarły do naprawdę różnych osób i podoba mi się to, że nie skupiły się tylko na nazwiskach szeroko znanych Polakom, ale udało im się także przypomnieć wszystkim wybitnych, jednak już zapomnianych himalaistów. Ich spojrzenie na temat jest naprawdę świeże i książka ta pozwala wrócić myślami do przeszłości, ale też poznać opinię osób, które nie są bezpośrednio związane z himalaizmem, bo większość z nich się nie wspina.

Trochę żałuję, że w książce tej brakuje ilustracji, które najczęściej ubarwiają tego typu pozycje. Chętnie przyjrzałabym się jakimś archiwalnym fotografiom, bo to zawsze mnie interesuje i już chyba przyzwyczaiłam się, że książki o takiej tematyce zawsze są kolorowe. Odniosłam też wrażenie, że niektóre z tekstów są lekko chaotyczne, trudno było mi się połapać w przeskokach czasowych lub między wypowiedziami.

Sama treść jest ciekawa, książka wciąga i można dowiedzieć się z niej wiele interesujących rzeczy. Skupia się ona mocno na uczuciach i przeżyciach tych, którzy musieli czekać i często od osób trzecich dowiadywali się o śmierci w górach bliskiej osoby. Niektórzy są negatywnie nastawieni do takiego narażania życia, biegu za sławą i stawiania sobie niemożliwych celów. Są też jednak osoby nastawione całkiem inaczej – rozumieją, że dana osoba po prostu musiała wyjechać w góry, musiała podjąć tak ciężkie wyzwanie i nie mają do niej absolutnie żalu. Te rozmowy są naprawdę cenne, ale też dość osobiste i to na pewno jest największą zaletą tej publikacji.

,,Rodziny himalaistów”, to książka świetnie wpasowująca się w mój gust, autorki doskonale zebrały informacje, które umożliwiły im stworzenie poszczególnych rozdziałów. Cieszę się, że ktoś chciał porozmawiać z osobami właściwie całkowicie nieznanymi, bo to pozwoliło mi poznać wiele punktów widzenia i zaznajomić się z opiniami oraz uczuciami, które bardzo często pozostają żywe mimo upływu wielu lat. Polecam!




Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu W.A.B.



Patrycja


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza