‘’Szklane skrzydła motyla” – Katrine Engberg

 

Muszę przyznać, że nadal jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak społeczeństwo postrzega osoby chore psychicznie. Oceny są bardzo krytyczne i zdecydowane, a wiedza otoczenia nikła, więc wydawałoby się, że do wydawania osądów potrzeba chociaż minimalnego zorientowania się w konkretnym temacie. Autorzy w przeróżny sposób starają się poruszać ten temat i dzięki temu edukować ludzi, co czasem wychodzi im doskonale, a czasem trochę gorzej.

W Kopenhadze dochodzi do kilku morderstw, które są do siebie podobne. Ofiary są odnajdywane w wodzie, a na ich ciele nie ma żadnych śladów poza licznymi nacięciami, które spowodowały powolne wykrwawianie się. Policja nie ma wątpliwości, że sprawcą jest ta sama osoba, która używa specyficznego i bardzo rzadkiego narzędzia, jakim jest skaryfikator. Dłuższe dochodzenie wykazuje również, że wszyscy zamordowani pracowali w ośrodku, gdzie leczyła się młodzież z problemami psychicznymi. Czy wszyscy pracownicy są zagrożeni? Czy policji uda się wyjaśnić sprawę zanim dojdzie do kolejnej tragedii?

Książka ta bez wątpienia jest wciągająca i to już od pierwszych stron. Zaintrygowały mnie wydarzenia z prologu i muszę przyznać, że dość długo musiałam czekać na objaśnienie. Okazało się trochę zadziwiające i rozczarowujące, bo niby ma związek z całą fabułą, ale nie jest on wyjątkowo mocny. Początkowo nawet miałam wrażenie, że to coś całkowicie oderwanego od rzeczywistości, ale po głębszym zastanowieniu się i analizie treści, dostrzegłam zamiary autorki i pewny schemat, który chciała pokazać. Uważam, że to wszystko było zbyt mało intuicyjne i to chyba jedyna wada tej książki.

Fabuła opiera się przede wszystkim na dużej ilości zbrodni, które są okrutne, ale też mają kilka wspólnych punktów. Policja szuka osoby, która ma motyw i jest w posiadaniu dość specyficznego narzędzia, jakim jest skaryfikator. Wydawałoby się, że powinni od razu trafić na jakiś trop i szybko zamknąć sprawę. Autorka jednak wprowadziła sporo mylących wątków, pod nos czytelnika podtykała całą masę mylnych tropów, ale też informacji, które nie mają związku ze sprawą. Jest to naprawdę dobre, ponieważ dzięki temu do samego końca nie miałam pojęcia, kto okaże się mordercą i poznając prawdę byłam w ogromnym szoku.

Autorka budując fabułę musiała zdawać sobie sprawę, że sporo miejsca poświęci na pokazanie świata chorych psychicznie, którzy tu sporą rolę. Pokazała ten temat naprawdę świetnie i z wyczuciem, a to było dla mnie bardzo ważne, ponieważ nie lubię, gdy ktoś przez swoją fantazję zaczyna krzywdzić osoby i tak wyjątkowo doświadczone przez los. Tutaj autorka pokazała dość dramatyczny obraz, ale dzięki temu dający do myślenia i to mi się podoba.

W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że w książce tej pojawia się więcej informacji o demonach przeszłości i teraźniejszości bohaterów, a brakuje akcji, która zbliżałaby do rozwiązania zagadki morderstw. Może rzeczywiście tego wszystkiego jest troszkę zbyt wiele, ale też znaczna część opisu bohaterów jest związana z fabułą i to również miało znaczenie przy kreacji postaci.

Powieść ta jest dynamiczna, ciągle coś się dzieje, a autorka z jednego wątku przechodzi do kolejnego. Takie rozrzucenie sprawia, że czytelnik po prostu jest zdezorientowany i odciąga się jego uwagę od kwestii najważniejszych i prowadzących do rozwiązania zagadki. Nie twierdzę, że jest to coś złego, bo dzięki temu nie udało mi się przewidzieć zakończenia i mogłam przeżywać je w odpowiednim momencie.

,,Szklane skrzydła motyla”, to powieść bez wątpienia udana i cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać. Na pewno z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić, bo sama jestem zadowolona po lekturze. Autorka ciekawie wykreowała bohaterów, zbudowała klimat i historię, która okazała się naprawdę nieprzewidywalna.


Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza