"Trzecia siostra" - Louise Jensen

 Z twórczością Louise Jensen spotykam się nie po raz pierwszy. Jej powieść "Rodzina" zaliczam do jednych z najlepszych, jakie miałam przyjemność czytać. Jako thriller posiadała praktycznie wszystko, czego oczekuję od tego gatunku. Zaskoczyła mnie niemiłosiernie. Tym razem przeczytałam "Trzecią siostrę" i od razu zapałałam entuzjazmem, iż ponownie przeczytam coś spod pióra Jensen. Miałam jednak obawy, że może się rozczaruję, dlatego starałam się na nic nie nastawiać.

Początek jest bardzo tajemniczy i wprowadza nas w mroczny klimat. Bliźniaczki Marie i Leath, a także ich kilka lat starsza siostra Carly zostały uprowadzone jako dzieci w okolicznościach, których nie potrafią sobie wybaczyć. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością - 20 lat później. Kobiety starają się żyć w miarę normalnie, choć przeżyły traumę. Czytelnik poznaje ich okrutny los w trakcie porwania, a następnie nieudolne próby zapomnienia o tym, co się stało. Zbliża się kolejna rocznica, o tyle bolesna, iż oprawca wychodzi na wolność. Okaże się, że  nie każdy zna prawdę dotyczącą uprowadzenia i tego, co wydarzyło się później. Siostry mają wiele na sumieniu, każda z osobna. Będą musiały rozliczyć się z przeszłością, wyjawić bolesne sekrety i zmierzyć się z bezlitosną teraźniejszością, która kto wie, może okaże się bardziej traumatyczna.

Autorka po raz kolejny bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę. Chce go wywieźć w pole, oszukać, skierować myśli gdzieś indziej, by następnie szyderczo wyznać prawdę, która wstrząśnie nim dogłębnie. O tak, Jensen lubi to robić, a ja lubię dać się jej zwieźć. Kilkukrotnie udało mi się przewidzieć rozwój sytuacji, choć wszystkiego się nie da. Historia jest tak skonstruowana, że nawet najdrobniejsze szczegóły ze wstępu mogą okazać się kluczowe, by rozwiązać zagadkę. Słowa-klucze, często autorka się nimi posługuje i gdy znamy już prawdę, cofamy się pamięcią do tych kilku wersów i mówimy w myślach: "Aaa, faktycznie tak było!" Chyba dlatego tak bardzo uwielbiam jej styl pisarski.

Sama historia była interesująca i wciągająca. Może nie tak bardzo, jak "Rodzina". Ta książka nadal jest niepokonana w moim rankingu thrillerów. Mimo wszystko ta również bardzo mi się podobała. Jest nieschematyczna i niestereotypowa, dlatego trzyma poziom. Może i ma ponad czterysta stron, ale czyta się je szalenie szybko! Nawet nie wiem, kiedy pochłonęłam tę książkę. Końcówka bardzo trzymała w napięciu.

Okładka jest wymowna i nawiązuje do konkretnych wydarzeń, kluczowych dla rozwoju akcji. Szacunek dla grafika, postarał się. Efekt jest piorunujący!

Ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Burda

Paulina Mocka


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz