‘’Upiorne święta” – Bielawski, Cichowlas, Greń, Hildebrandt, Masterton, Przechhrzta, Urbanowicz, Wilczyński, Zychla, Ćwiek

 

Miałam okazję czytać już kilka świątecznych książek i antologii, ponieważ wydawnictwa dość wcześnie zaczęły przygotowywać nas na ten magiczny czas. Oczywiście do tej pory raczej miałam do czynienia z bardziej słodkimi i radosnymi historiami, ale tym razem trochę zmieniłam tematykę. Trochę bałam się tej antologii, bo jednak uważam, że święta są czymś radosnym i tak powinno pozostać. Mimo obaw, dałam szansę ,,Upiornym świętą”, ale czy to moje klimaty?

Pomysł na antologię z pewnością był ciekawy i zastanawiałam się, jak autorzy wybrną. Dla mnie było ważne, aby opowiadanie było świąteczne i jednocześnie pojawił się tam jakiś straszny wątek. Miałam nadzieję, że zostanie to jakoś wyśrodkowane i autorzy nie zaszaleją zbytnio z krwawymi scenami. Cóż… Okazało się, że dostałam naprawdę ostre teksty, które momentami mnie przerażały i to autentycznie. Właściwie to niektórych nie zrozumiałam nawet, co trochę mnie zirytowało.

Miałam dość spore oczekiwania, ponieważ nazwiska na okładce są naprawdę znane i chociaż twórczość tych autorów jest mi raczej w większości nieznana, to czytałam o nich naprawdę dużo pozytywnych słów. Tutaj dostałam próbkę ich twórczości, ale ciężko mi ocenić, czy to w ogóle do mnie przemówiło.

W pamięci zapadło mi opowiadanie Artura Urbanowicza, ponieważ chyba jako jedyne miało w moich oczach ręce i nogi. Pojawił się tam oczywiście motyw świąt, wiało w nim grozą i wszystko jakoś się łączyło w jedną całość. Autor budował napięcie, widać konkretny pomysł na tę historię, pojawiają się w nim momenty grozy i zaskakujące zakończenie. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że to najlepsze opowiadanie w tej antologii.

Opowiadanie Hanny Greń na pewno miało potencjał i byłam go ciekawa, ale… Szybko się zaczęło i równie szybko skończyło. Za dużo informacji, za dużo wątków, a za mało miejsca na to wszystko. Z pewnością cała ta historia to dobry materiał na jakąś książkę i chętnie bym przeczytała rozwinięcie. Opowiadanie jest jednak mocno średnie.

Nie będę oczywiście omawiać każdego po kolei, bo to jednak jest bez sensu i trwałoby zbyt długo. Prawda jest taka, że mocno się zawiodłam na tej antologii, spodziewałam się naprawdę mocnych historii, a dostałam całą masę rozczarowań, ponieważ większości opowiadań nie zrozumiałam albo mnie zniesmaczyły. Spodziewałam się czegoś więcej po tak dobrych autorach!

Miała być groza, a była fantastyka. Sporo opowiadań miało w sobie jej elementy i chociaż niektóre były obrzydliwe, to nie czułam się przerażona. Nie mam oczywiście nic do sięgania po fantastykę i wplatanie je do szarej rzeczywistości, ale ta antologia miała być ,,upiorna”, a ja byłam przerażona najwyżej ilością krwi i śmierci. Nic jednak mnie nie zachwyciło, nie zaskoczyło, nie zaintrygowało. Oczywiście to nie dotyczy opowiadania Artura Urbanowicza, które uratowało tę pozycję.

Momentami nawet zaczęłam zapominać, że jest to świąteczna antologia, bo niektóre opowiadania skupiały się na wszystkim co brutalne i gdzieś tam w tle pojawiło się słowo ,,wigilia” albo ,,Boże Narodzenie”. Niestety ciężko było mi się cieszyć z tej lektury skoro większa część po prostu nie spełniła moich oczekiwań.

,,Upiorne święta”, to książka, której się bałam i chyba słusznie. Część zawartych w niej opowiadań ma potencjał, a części w ogóle nie zrozumiałam. Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego wora, bo tekst Artura Urbanowicza naprawdę się wyróżniał i uratował tę książkę, bo inaczej byłaby kompletną klapą.


Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Akurat



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza