‘’Wiking i magiczny miecz” – reż. Éric Cazes

 

Ogólnie rzecz biorąc, to jestem wielką fanką serialu ,,Wikingowie” i mam sentyment do takiej tematyki. Tym razem jednak nie będę pisała o niczym, co dotyczy dorosłych, ponieważ ostatnio miałam okazję oglądnąć wraz z kuzynką dość ciekawą bajkę. Miałam nadzieję, że obudzi ona w niej jakieś zainteresowanie tematem wikingów, ale nie jestem pewna, czy to się udało. Mimo wszystko, seans zaliczam do udanych i nie żałuję, że poświęciłam tej produkcji swój czas.

Halvar jest wodzem wikingów i chociaż wszyscy go kochają, to jego porywczość sprawia, że plemię ma ciągle problemy. Jego syn, Wigi, nie jest wielkoludem, ale ma zmysł taktyczny i wkrótce okaże się, że te cechy pozwolą mu naprawić bardzo trudną sytuację. Mama Wigiego zmienia się w złoty posąg i wikingowie muszą wyruszyć w podróż, aby odnaleźć magiczną wyspę i zdjąć klątwę z biednej kobiety. Ich droga nie będzie prosta, bo spotkają wielu złych ludzi, którzy będą chcieli ich pokonać. Czy uda im się zjednoczyć i odczynić klątwę?

Już na samym początku doszłam do wniosku, że jest to produkcja podobna do filmu ,,Asterix i Obelix”, co mnie ani trochę nie zadowoliło. Niestety jestem chyba w tej mniejszości, która nienawidzi Asterixa i Obelixa! Miałam wiele podejść do tych produkcji, ale zawsze kończyło się to tak samo – nawet nie dotrwałam do końca. Film ,,Wiking i magiczny miecz” okazał się bardziej ,,strawny”, spodobał mi się humor przedstawiony w tej produkcji i być może nie jest to najlepsza animacja, jaką miałam okazję oglądać, ale na pewno nie najgorsza.

Podoba mi się to, że kolorystyka tej animacji jest bardzo żywa, pozytywna i przyciągająca wzrok. Nie przepadam za barwami, które biją po oczach i są wręcz odblaskowe, ale jednak nasycenie powinno być odpowiednie dla oczu i też odzwierciedlać klimat. Tutaj bez wątpienia historia od początku do końca jest pozytywna, więc wszystko musiało na to wskazywać.

Mam małą uwagę do animacji, ale bardziej od strony technicznej. Ruchy postaci były lekko sztywne, nienaturalne i jakieś takie kanciaste. Początkowo bardzo mnie to było po oczach, ale po jakimś czasie przyzwyczaiłam się albo problem zniknął, bo starałam się nie przyglądać, a raczej czerpać przyjemność z oglądania i śledzić fabułę.

Cieszę się, że twórcy sięgnęli trochę głębiej do nordyckich legend i użyli wątku związanego z Odynem i jego synami. Bez wątpienia dobrze ubarwiło to fabułę, ale też miało dla mnie naprawdę spore znaczenie. Może dlatego, że lubię, gdy nawet filmy mają w sobie jakiś pierwiastek prawdy i można coś z nich wynieść.

Muszę przyznać, że twórcy bardzo pięknie przedstawili w tej historii miłość. Nie jest to ujęcie jakieś szczególnie romantyczne i erotyczne, bo jednak jest to animacja dla dzieciaków. Tutaj została pokazana miłość męża do żony, która jest naprawdę wielka i nieograniczona. Pod sam koniec to najlepiej widać, gdy wielki wódz wikingów się załamuje, bo jego żona nadal pozostaje posągiem.

Całość jest ciekawa, dużo się tam dzieje, jest sporo śmiechu i dobrej akcji. Oglądało mi się ten film dobrze i na pewno nie żałuję seansu, moja kuzynka również, a to jest najważniejsze, ponieważ jest ona dużo młodsza i to produkcja kierowana raczej do niej.

,,Wiking i magiczny miecz”, to film naprawdę dobry, ale nie rewelacyjny. Dostrzegłam sporo wad, które mi przeszkadzały czerpać przyjemność z seansu, jednak nie można zapominać o zaletach. Cieszę się, że twórcy pokazali siłę miłości, ale też waleczność i poświęcenie, bo to są ważne cechy w życiu każdego człowieka.



Ocena: 7/10

Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję Monolith



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza