"Zimowa magia" - Abi Elphinstone

Jestem prawdziwym świątecznym świrem, kocham święta i zawsze z utęsknieniem czekam, na ten magiczny czas w roku. Uwielbiam bombki, lampki i inne świąteczne dekoracje, kocham zapach żywej choinki w domu, pieczenie i dekorowanie pierników, świąteczne piosenki. Dla mnie na pierwsze kolędy i piosenki grane w radio, nigdy nie jest zbyt wcześnie. Cieszę się, jak szalona, gdy pierwszą usłyszę i rozkręcam głośność na maxa. Do tego wszystkiego brakuje jeszcze trzech rzeczy, by było idealnie. Świeczka w szkle - koniecznie cynamonowa, dyniowa, o zapachu świerku... Pyszna, gorąca, owocowa herbata w świątecznym kubku, no i oczywiście - książka! W listopadzie rozpoczynam polowanie na świąteczne książki zarówno dla siebie, jak i dla mojej córki. Dziś opowiem Wam o pierwszej takiej książce w tym roku, która wpadła w moje ręce.

"Zimowa magia" nie jest powieścią, to zbiór zimowych opowiadań stworzonych przez jedenastu zagranicznych autorów, Abi Elphinsone zebrała je wszystkie i zamieściła pod tą mroźną okładką, sama jest też autorką jednej z opowieści. Cała jedenastka pisarzy specjalizuje się w literaturze dziecięcej, wbrew temu, co myślałam, są to więc opowiadania dedykowane dzieciom, choć uwierzcie mi, że także dorosły poczuje przy nich zapach świątecznych pierników, mroźny wiatr i klimat świąt.

Dzieci młodsze nie będą zainteresowane, nie ma tutaj ilustracji, kolorowych ozdobników. Nic, na czym malec mógłby "zawiesić oko". Wobec tego książka nadaje się zdecydowanie dla dzieci starszych i to myślę, że takich szkolniaków już. Zbyt małych jeszcze na samodzielne czytanie, a za dużych na to, by zależało im na ilustracjach. Tak naprawdę uważam, że to kwestia indywidualna, sami uznacie, czy Waszemu dziecku publikacja ta podejdzie na wieczorne czytanie przed snem, czy też nie. Ja wiem na pewno, że moja pięciolatka nie byłaby zainteresowana, w każdym razie jeszcze nie... Za parę lat na pewno wrócimy do Zimowej Magii i poczytamy na dobrą noc, zebrane tu opowiadania.

Nie są to zwykłe historie dla dzieci, zaimponowało mi, że kryje się za nimi coś więcej. Pierwszą opowieścią, jaką przeczytałam była "Noc na lodowym Jarmarku" Emmy Carroll. Poznajemy w niej Mayę, która razem z tatą i siostrą, tuż przed świętami zostawia schorowaną babcię w domu opieki. Wszyscy bardzo to przeżywają, babcia nie do końca się z tym godzi, ale tata tłumaczy, że właśnie to, jest dla niej w tej chwili najlepszą opcją. Babcia daje swoim wnuczkom pamiątki przed odjazdem. Siostra Mayi dostaje piękną broszkę, a sama Maya stary kawałek piernika, zawinięty w pożółkły pergamin. Gdy babcia wręczała go dziewczynce, szepnęła jej do ucha parę słów, które Maya nie bardzo rozumiała. Dziewczynka w aucie rozmyślała nad podarunkami od babci, zazdrościła siostrze pięknej broszki, nie mogła zrozumieć, dlaczego ona dostała jakiś śmieć... Za sprawą starego kawałka piernika stało się jednak coś niezwykłego, Maya przeżyła niezwykłą przygodę, zrozumiała coś bardzo ważnego i doceniła na pozór nieudany podarunek od babci. Kiedy omawiała z nią to przez telefon, zrozumiała też, jak źle babcia czuje się w nowym miejscu i postanowiła porozmawiać o tym z tatą...

Nie czytałam opowiadań po kolei, wybierałam sobie na chybił trafił i drugim, jakie wpadło mi w oko, było "Ktoś taki jak królowa śniegu" Berlie Doherty. Rodzeństwo straciło ukochanego tatę, który zawsze opowiadał historię o królowej śniegu. Dziewczynka, mimo że już duża, bała się tej opowieści i bała się postaci królowej. Ich życie po śmierci ojca nie było łatwe, mama musiała ciężko i dużo pracować, a podczas swojej nieobecności wymagała do córki, że zaopiekuje się pięcioletnim bratem. Dziewczynka jednak miała już swój nastoletni świat, przyjaciółki, z którymi uwielbiała spacerować, plotkować, bawić się, a młodszy brat tylko w tym przeszkadzał. Chłopiec większość czasu spędzał sam, bo i mama i siostra były albo zbyt zmęczone, albo zbyt zajęte swoimi zajęciami, by się nim odpowiednio zająć. Któregoś dnia idąc przez miasto, dziewczynka zauważa ponurą, chłodną postać, doskonale pasującą do opisu bajkowej królowej śniegu. Szybko się oddala, bo kobieta ją przeraża... Dzień mija naturalnym rytmem, jest zbyt zajęta, by poświęcić bratu uwagę, aż nagle spostrzega, że zniknął. Nie może go nigdzie znaleźć, jest przerażona i zrozpaczona, aż przypomina sobie ową kobietę i podąża jej śladem. Po wyczerpującej i niezwykle trudnej drodze do zamku, dziewczynka odnajduje brata, a pozornie zła królowa uświadamia jej, że dziecko potrzebuje uwagi i miłości, a jej zamek jest domem dla wszystkich tych dzieci, które czują się niekochane i niepotrzebne...

Opowieści niezwykle łapią za serca, stopią nawet te najbardziej skute lodem. Dla dzieci będą potężną dawką morałów, ale dla nas dorosłych także. Uświadomią nam wiele rzeczy i myślę, że nawet odrobinkę zawstydzą. Święta to czas cudów, zmian na lepsze, wdzięczności za to, co mamy. Dobrze mieć pod nosem książkę, która uświadomi nam to wszystko jeszcze dosadniej.

"Zimowa magia" naprawdę mnie zaskoczyła, nie wiedziałam, co zastanę w środku, ale z całą pewnością nie spodziewałam się tak pięknych i wyjątkowych opowiadań. Okładka jest tak prawdziwie zimowa, że tęsknota za śniegiem jest jeszcze silniejsza, niż zwykle. Polecam!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal



Julia

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza