‘’Listy pełne marzeń” – Magdalena Witkiewicz

 

W tym roku miałam okazję czytać sporo opowieści świątecznych, chociaż nigdy tego nie robiłam. Jednak takie książki są świetną okazją, aby oderwać się od literatury, która króluje przez resztę roku. Trochę żałuję, że spora część tych historii jest do siebie podobna, a motyw pocztówki jest tak nadużywany, że zaczyna mi brzydnąć. Jednak Magdalena Witkiewicz sprawiła, że odzyskałam wiarę w oryginalność i pomysłowość autorów.

Maryla jest siedemdziesięcioletnią kobietą, która ma całą masę energii i nie zamierza odpoczywać na emeryturze, a wręcz przeciwnie. Od wielu lat jej głównym zajęciem jest dokarmianie kotów, a także troska o dzieci z sąsiedztwa, które uwielbia. W okresie świątecznym jednak ma ręce pełne roboty, ponieważ nie potrafi przyjąć do świadomości, że listy adresowane do Mikołaja giną w otchłani pocztowej. Ona ma cel, a jest nim pomoc i jest szczęśliwa, że może spełniać marzenia innych, a także swoje.

Nie zawiodłam się na tej książce, ponieważ autorka świetnie przemyślała sobie fabułę i spodobał mi się jej pomysł. Powieść ta ma naprawdę wiele zalet i znalazłam w niej wszystko, czego szukam w książkach na ten temat. Sama koncepcja jest na swój sposób oryginalna, a autorka wyrwała się schematom.

Książka ta jest naprawdę wciągająca, a to za sprawą zastosowanej narracji i umiejętnego budowania napięcia. Od początku wiadomo, że coś się święci i główna bohaterka ma jakieś problemy, ale też tajemnice. Fragmenty dotyczące normalnych wydarzeń są przeplecione z krótkimi listami do mikołaja. Jedne są abstrakcyjne, inne smutne, a jeszcze inne po prostu normalne i wesołe. Różnorodność jest naprawdę ogromna i to mi się podoba!

Pani Maryla jest seniorką z niezwykłą chęcią do działania, nauki nowych rzeczy i nie poddaje się od tak! Muszę przyznać, że ta postać naprawdę poprawiła mi humor i to właśnie ona jest najważniejsza w tej książce! Autorka opisała całą jej historię, pokazała skąd wziął się pomysł na tę lekko nielegalną ,,działalność gospodarczą” i naprawdę podziwiam pomysłowość. Wiele bym dała, aby poznać taką panią Marylę i ukraść jej trochę energii! Uważam, że warto przeczytać tę książkę (o każdej porze roku) właśnie dla tej bohaterki, która chociaż przez chwilę wprowadzi do naszego życia radość w wyjątkowym wydaniu!

Książka ta też mnie wzruszyła i po momentami naprawdę mocno. Uświadomiłam sobie, że chciałabym, aby na świecie żyli tacy ludzie jak pani Maryla oraz je wdzięczni pomocnicy i podopieczni, którym kiedyś podarowała coś, co ułatwiło im start w życiu. Nie jest łatwo o kogoś tak bezinteresownego, ale też zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy ludzie czują silną chęć ,,odwdzięczenia” się za pomoc z przeszłości. Dobro szybko się zapomina, ale nie w tej książce i to mnie cieszy, ale też daje nadzieję.

Autorka stworzyła wielowątkową powieść, która jednocześnie jest magiczna, ale nie można nazwać jej zwykłą świąteczną opowiastką, jakich jest wiele. To doskonale przemyślana fabuła, z elementem tajemnicy i powolnym budowaniem napięcia. Wciągnęłam się w tę historię, byłam ciekawa każdego elementu i przeczytałam ją bardzo szybko, ponieważ nie potrafiłam jej na długo odłożyć. Cieszę się, że jednak postanowiłam podjąć się przeczytania i napisania recenzji, ponieważ dawno nie miałam w rękach tak lekkiej, przyjemnej i świetnie napisanej powieści!

,,Listy pełne marzeń” to książka idealna dla każdego i na pewno historia ta wprowadza w świąteczny klimat. Jej bohaterowie są przesympatyczni, działają w słusznej sprawie i walczą o dobro. Oczywiście ta walka jest bardzo specyficzna, ale przecież małymi kroczkami zawsze zajdzie się do celu! Polecam Wam tę pozycje, bo na pewno się nie zawiedziecie!






Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza