‘’Piekielny układ” – A.S. Sivar

 

Jakiś czas temu postanowiłam, że raczej odpuszczę sobie powieści erotyczne, bo kompletnie do mnie nie przemawiają. Wolę bardziej rozbudowaną fabułę, więcej zagadkowości i zdecydowanie lepiej czuję się czytając kryminały albo thrillery. Jednak postanowiłam, że poświęcę całą pracę na studia tematowi literatury kobiecej i od tej pory ,,wczuwam” się w klimat, obserwuję rynek i pojawiające się na nim nowości. Tak właśnie trafiłam na ,,Piekielny układ”.

Nicole postanawia chronić swoją siostrę i na swoje barki bierze odpowiedzialność za spłatę długów ojca. Podejmuje drugą pracę jako kelnerka w klubie go-go, którego właściciel udzielił pożyczki jej ojcu, ale od początku nie może skupić się na pracy, ponieważ ciągle myśli o swoim szefie. Bruno jest piekielnie przystojny, władczy i od razu zaczyna interesować się Nicole, która stanowi dla niego spore wyzwanie. Czy uda im się stworzyć trwałą relację, opartą na wzajemnym zaufaniu i partnerstwie?

Nie chciałam zaczynać tej recenzji od narzekania, ale chyba nie mam wyjścia… Rzeczą, która bez wątpienia od razu rzuca się w oczy, to okładka tej książki. Myślałam, że gołe klaty już nie robią na mnie wrażenia, a jednak tym razem czułam wręcz zażenowanie, gdy patrzyłam na grafikę umieszczoną na tej powieści.

Już na samym początku pomyślałam sobie – ,,o nie, kolejna książka z mafią w roli głównej”. Tutaj jednak należy się pochwała dla autorki, że jednak dała sobie spokój z wchodzeniem w te rejony. Oczywiście moje negatywne myśli skądś się wzięły i Bruno rzeczywiście jest typem spod ciemnej gwiazdy, ale ten wątek kompletnie nie został pociągnięty. Wiadomo o nim naprawdę niewiele i to trochę mnie denerwowało. Lubię, gdy kreacja bohaterów jest pełna, bo dzięki temu znacznie lepiej wczuć mi się w historię, zwłaszcza taką.

Nie jest to powieść wybitnie dobra, ale nie jest też wybitnie zła. Mam do niej sporo uwag i jedna z nich dotyczy samego stylu pisania. Autorka ma dość ubogie słownictwo i książka ta jest mocno ,,nierówna”. Są fragmenty napisane dobrze, a za chwilę fragmenty, które przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Nie mogłam znieść ciągle powtarzającego się ,,ja pieprze” albo ,,trzepnięta”. Raz nawet padło sformowanie ,,no heloł”, co przelało chyba czarę goryczy.

Brakowało mi również takiego pogłębienia niektórych tematów. Wiele wątków się zaczyna i wiele kończy moim zdaniem przedwcześnie. To sprawia, że w środku jest pełno informacji, ale każda z innej parafii. Nie przepadam za takim skakaniem z jednego na drugie.

Sama historia jest dość ciekawa i nie wątpię, że autorka miała świetny pomysł, ale niestety przedobrzyła. Dość mocno się męczyłam podczas czytania, denerwowało mnie to, że bohaterowie są tacy… płytcy, a ich relacja opiera się na jakiś dziwnych zasadach. Nicole i Bruno są o siebie chorobliwie zazdrośni i to trwa przez pół książki, a nawet nie są parą! To było mocno naciągane i jak już oficjalnie zgodzili się na związek to jakby ich zazdrość zniknęła, może nie do końca, ale było jej znacznie mniej.

,,Piekielny układ”, to książka mocno średnia i raczej więcej się przy niej męczyłam niż czułam przyjemność z czytania. Oczywiście fani takiej literatury na pewno będą zadowoleni z tej pozycji i to właśnie im ją polecam. Ja wolę jednak coś całkowicie innego, więc ciężko mi jest pisać dobrze o tej powieści, skoro nie poczułam z nią chemii.






Ocena: 4/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Amare



Patrycja

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz